"Drogi osiedlowe znajdują się w fatalnym stanie"

Temat zimowego odśnieżania dróg i chodników w Suwałkach

 

Temat zimowego odśnieżania dróg i chodników w Suwałkach zdominował rozmowy podczas styczniowego posiedzenia Rady Miasta Suwałki. Radni zarówno krytykowali jak i bronili Zarząd Dróg i Zieleni. 

 

W środę (28.01) suwalscy radni spotkali się na pierwszej sesji w tym roku. Tematem, któremu radni poświęcili dużo czasu i uwagi była kwestia panującej zimy i utrzymania dróg przez Zarząd Dróg i Zieleni w Suwałkach. Jako pierwszy w tej kwestii wypowiedział się Bogdan Bezdziecki z klubu Prawo i Sprawiedliwość. Jego zdaniem obecnie sytuacja jest bardzo trudna na osiedlach domów jednorodzinnych.  

- Mamy aurę, jaką mamy — od dawna takiej nie było — i niestety wygląda na to, że zasoby przeznaczone na odśnieżanie, zarówno sprzętowe, a być może także kadrowe, są zbyt małe. O ile główne trakty są w miarę utrzymane, o tyle drogi osiedlowe znajdują się w fatalnym stanie. Jeżeli ta zalegająca breja śnieżno-lodowa nie zostanie teraz usunięta, a wkrótce chwyci mróz, to trudno sobie wyobrazić, jak będzie można poruszać się po tych osiedlach. W tej sytuacji sprzęt i pracownicy powinni być w szczególności kierowani właśnie tam, aby w jakikolwiek sposób udrożnić te trasy. Mogę tu podać przykład osiedla Polna — obecnie przejazd tamtejszymi ulicami jest praktycznie niemożliwy albo odbywa się tylko w jednym kierunku. Gdy dwa samochody spotykają się naprzeciw siebie, konieczne jest manewrowanie i próby wzajemnego ominięcia się. Rozumiem, że przez ostatnie lata zimy były łagodne i sytuacja była w miarę pod kontrolą, jednak nie możemy wykluczyć, że aura na jakiś czas zmieni się na mniej sprzyjającą. Jeśli w kolejnych latach będą pojawiać się podobne problemy, to — jak już było sygnalizowane — awarie sprzętu, takie jak uszkodzony lemiesz pługa, będą się zdarzać. W związku z tym uważam, że Zakład Dróg i Zieleni powinien dysponować większą rezerwą sprzętową.

Następnie głos zabrał Marek Zborowski-Weychman z klubu Razem dla Suwałk, który stwierdził, że system odśnieżania ulic osiedlowych jest niewystarczający i nie zapewnia realnej przejezdności, szczególnie dla pojazdów technicznych i komunalnych. Najpilniejszym problemem jest jednak brak odśnieżania miejsc parkingowych dla osób z niepełnosprawnościami wraz z bezpiecznym dojściem do chodników, co wymaga pilnego uwzględnienia w priorytetach zimowego utrzymania.

- Mamy system odśnieżania ulic, w którym w pierwszej kolejności odśnieżane są drogi najważniejsze, następnie mniej ważne, a na końcu te o najniższym priorytecie — czyli m.in. ulice osiedlowe, takie jak moja. Na przykładzie własnej ulicy wiem, jak wygląda sytuacja na innych drogach osiedlowych objętych ostatnim priorytetem. Gdy śnieg zostanie już usunięty z pozostałych ulic, przejeżdża jeden samochód ciężarowy z pługiem, często bardzo szybko, i temat uznaje się za załatwiony. Problem polega na tym, że na takich ulicach nie da się przejechać w dwóch kierunkach. Jeśli ktoś zaparkuje przy ulicy, bo nie ma miejsca w garażu lub na podjeździe, cięższy samochód w ogóle nie przejedzie. Najgorzej mają w tej sytuacji pojazdy odbierające nieczystości — to duże samochody, które muszą poruszać się po hałdach zalegającego śniegu. Mimo dwóch tygodni intensywnych opadów nic się w tej kwestii nie zmieniło — do asfaltu wciąż pozostaje około 15 centymetrów śnieżnej brei. Tak to obecnie wygląda.

 

Nie zabierałbym jednak głosu, gdyby nie temat znacznie pilniejszy i — moim zdaniem — bardziej palący. Zwrócili się do mnie mieszkańcy naszego miasta, którzy poruszają się o kulach lub na wózkach inwalidzkich. Osoby te parkują na wyznaczonych miejscach dla osób z niepełnosprawnościami — tzw. niebieskich kopertach — które bardzo często są nieodśnieżone. Nawet jeśli sama koperta jest oczyszczona, to przebicie się z niej przez hałdę śniegu na chodnik jest już praktycznie niemożliwe. Zwróciłem się z pytaniem do Pana Dyrektora ZDiZ i otrzymałem odpowiedź, że — cytuję — „miejsca postojowe objęte są niższym priorytetem odśnieżania w stosunku do odcinków drogowych”. W praktyce oznacza to, że nie muszą być w ogóle odśnieżane, ponieważ w dokumentacji nie zapisano dla nich żadnego realnego priorytetu. Chciałbym zaapelować, aby miejsca parkingowe dla osób z niepełnosprawnościami — wraz z zapewnieniem możliwości bezpiecznego wyjścia z nich na chodnik — zostały wpisane do kryteriów i priorytetów odśnieżania. Oczywiście nie na pierwszym miejscu, bo najważniejsza jest przejezdność głównych dróg, ale na takim poziomie, który realnie umożliwi korzystanie z tych miejsc.

W obronie Zarządu Dróg i Zieleni stanął Kamil Klimek z klubu Razem dla Suwałk. W swoim wystąpieniu mówił, że odśnieżanie w skali miasta jest zadaniem bardzo trudnym i nie ma jednego skutecznego rozwiązania, dlatego w czasie intensywnych opadów potrzebne są cierpliwość i zrozumienie ze strony mieszkańców. 

- Odsyłam Państwa do strony Zarządu Dróg i Zieleni, gdzie znajduje się obszerna informacja na temat standardów odśnieżania. Zamieszczono tam również mapę, która pozwala lepiej zrozumieć sytuację w mieście. Oczywiście z takimi opadami śniegu, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnich tygodniach — szczególnie przy utrzymujących się niskich temperaturach — nie mierzyliśmy się od dawna. Chciałbym zapytać, kto z Państwa kiedykolwiek zarządzał odśnieżaniem w skali całego miasta? To bardzo trudny i odpowiedzialny obszar pracy. Dlatego chciałbym z tego miejsca zaapelować do nas wszystkich, a przede wszystkim do mieszkańców, aby uświadomić sobie, że w czasie intensywnych opadów śniegu sytuacja w mieście diametralnie się zmienia i ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo. W takich warunkach powinniśmy przejść w tryb większej ostrożności, cierpliwości, wyrozumiałości i empatii wobec osób, które odpowiadają za bezpieczeństwo w mieście. Panie Prezydencie, rzeczywiście na drogach zalega jeszcze śnieg. Dotyczy to również mieszkańców posesji, którzy są zobowiązani do dbania o ciągi komunikacyjne w obrębie swoich nieruchomości. Zdarza się, że śnieg jest wyrzucany na jezdnię w celu jego rozjeżdżenia, po czym przejeżdżający pług ponownie zrzuca go na pobocze. Powstaje swoista „przepychanka”, której przyczyną jest brak możliwości zagospodarowania nadmiaru śniegu. Nie mam pełnej wiedzy w tym zakresie, jednak wiem, że w innych miastach funkcjonuje praktyka wyznaczania miejsc, do których można wywozić nadmiar śniegu — zarówno przez służby miejskie i osiedlowe, jak i przez właścicieli prywatnych posesji. Chciałbym zapytać, czy w naszym mieście takie miejsce istnieje, a jeśli nie — czy warto rozważyć jego wyznaczenie.

Na pytanie Kamila Klimka, czy ktoś z radnych kiedykolwiek zarządzał odśnieżaniem w skali całego miasta, zgłosiła się Mariola Karpińska z klubu Razem dla Suwałk. W jej opinii ulice osiedlowe są odśnieżane niewystarczająco, co realnie utrudnia mieszkańcom poruszanie się i zmusza ich do improwizowania na własną rękę. Stwierdziła, że miasto powinno podejść do problemu systemowo, lepiej zaplanować działania i poważnie potraktować organizację akcji zimowej.

- Nie jestem specjalistką od odśnieżania, choć sama niejednokrotnie odśnieżam. W tym temacie jednak mówię jednym głosem z moimi kolegami — ulice osiedlowe są po prostu pozostawione same sobie. Zapraszam na moje osiedle: wąska trasa, nawierzchnia z kostki, do tego liczne wzniesienia i spadki. Za każdym razem wyjazd jest dużym problemem. Dobrze, że mam samochód z napędem i odpowiednimi zabezpieczeniami, bo inaczej często nie byłoby możliwości wyjechania w ogóle. Pamiętam czasy, gdy odśnieżanie wyglądało inaczej — ulice były odśnieżane w jedną i drugą stronę, a zalegający po bokach śnieg był następnie wywożony w inne miejsca. Nie rozumiem, dlaczego obecnie pług przejeżdża tylko w jednym kierunku i na tym kończy pracę, pozostawiając ulicę w stanie wymagającym ciągłego manewrowania. Na osiedlach mieszkańcy próbują radzić sobie sami, odśnieżając fragmenty dróg tak, aby można było się wzajemnie mijać, ale to nie jest właściwe rozwiązanie. Nie można tłumaczyć tej sytuacji tym, że „nie było śniegu” czy „nie było zimy”. Jeśli są braki w wiedzy lub organizacji, to należy się do takich warunków przygotować — poprzez szkolenia czy lepsze planowanie. Obecna sytuacja jest po prostu kuriozalna. Mówimy przecież o zarządzaniu miastem liczącym około 70 tysięcy mieszkańców — a są miasta znacznie większe, liczące kilkaset tysięcy czy nawet kilka milionów mieszkańców, które radzą sobie z tym zadaniem. Dlatego proszę, aby potraktować ten temat naprawdę poważnie. Same filmiki pokazujące przejazd sprzętu nie rozwiązują problemu — potrzebny jest spójny plan i logiczny tok działania.

Zdaniem Jarosława Schabieńskiego na pochwałę zasługują właściciele prywatnych posesji, ponieważ to oni skutecznie i systematycznie dbają o odśnieżanie swoich terenów.

- Serdecznie dziękuję właścicielom prywatnych posesji w Suwałkach, ponieważ to właśnie ta grupa najlepiej radzi sobie z odśnieżaniem. Jest to bardzo widoczne i — moim zdaniem — zdecydowanie warte docenienia. Tam, gdzie mieszkańcy sami dbają o swoje posesje, widać realne efekty i zaangażowanie. Odnosząc się przy tym do wypowiedzi kolegi Kamila Klimka — chciałbym zaznaczyć, że choć nigdy nie byłem dyrektorem Zakładu Dróg i Zieleni, uważam, że mam pełne prawo zabierać głos w tej sprawie. Gdybyśmy bowiem przyjęli zasadę, że wypowiadać się mogą wyłącznie osoby pełniące określone funkcje, nie moglibyśmy w ogóle dyskutować o wielu ważnych sprawach. Kończąc temat odśnieżania — bo faktycznie każdy z nas odnosi się głównie do swojego osiedla — chciałbym zwrócić uwagę również na ulice osiedla kolejowego. Tam także, szczególnie na mniejszych ulicach, odśnieżanie jest niewystarczające.

Kamil Lauryn, przewodniczący klubu Razem dla Suwałk stwierdził, że problemy z odśnieżaniem wynikają przede wszystkim z niedoborów sprzętowych i kadrowych w Zarządzie Dróg i Zieleni, które były sygnalizowane już kilka lat temu, lecz nie znalazły odzwierciedlenia w budżecie. W odpowiedzi do wypowiedzi innych radnych stwierdził, że zamiast corocznych skarg i wzajemnych oskarżeń, potrzebna jest wspólna analiza potrzeb i realne zabezpieczenie środków finansowych.

- Chciałbym cofnąć się cztery lata wstecz. Wówczas w ZDiZ odbyło się posiedzenie Komisji Spraw Społecznych i Bezpieczeństwa, w której niektórzy z Państwa radnych byli członkami. Już wtedy przedstawiono szczegółowe informacje dotyczące stanu taboru — wieku ciągników i samochodów ciężarowych — a także realnych potrzeb sprzętowych i kadrowych. Dyrektorzy i kierownicy jasno wskazywali na braki oraz konieczność zwiększenia zasobów. Chciałbym dziś zapytać Państwa radnych: który z Państwa złożył wniosek o zabezpieczenie środków w budżecie na zakup choćby jednego samochodu ciężarowego, jednego ciągnika lub utworzenie jednego etatu dla Zarządu Dróg i Zieleni? Osobiście nie mam wiedzy o takich wnioskach. Klub Radnych „Razem dla Suwałk” wielokrotnie rozmawiał z Panem Prezydentem i próbuje rozwiązywać ten problem w sposób systemowy, jednak nie słyszałem, aby podobne inicjatywy pojawiały się z innych stron. Od czterech lat sytuacja wygląda podobnie — co roku pojawiają się wystąpienia i skargi dotyczące źle odśnieżonych dróg. W mediach społecznościowych publikowane są nagrania, często przedstawiające sprzęt, który wcale nie należy do Zarządu Dróg i Zieleni, lecz do prywatnych przedsiębiorców odśnieżających parkingi czy tereny spółdzielni. Mimo to cała odpowiedzialność spada na ZDiZ. Dlatego apeluję, abyśmy wspólnie usiedli, rzetelnie przeanalizowali rzeczywiste potrzeby Zarządu Dróg i Zieleni i spróbowali zabezpieczyć na ten cel odpowiednie środki w budżecie miasta.

Na koniec tej dyskusji wypowiedział się Czesław Renkiewicz, prezydent Suwałk. Włodarz przyznał, że w tym roku mamy do czynienia z większymi opadami śniegu oraz mrozem, a co za tym idzie, wszyscy zapłacimy wyższe rachunki za ogrzewanie mieszkań i domów, ale również miasto poniesie wyższe koszty związane z akcją zimową. Prezydent zapewniał, że po analizie danych wynika, że koszty te nie są aż tak drastyczne, jak mogłoby się wydawać.

- Poprosiłem o porównanie z rokiem ubiegłym. W zeszłym roku zużyto 595 ton soli drogowej, natomiast w tym roku — według danych sprzed kilku dni — zużycie jest wyższe, choć niższe niż pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje o ponad 1000 ton. Dodatkowo zamówiono 400 ton soli z dostawą na koniec stycznia za kwotę 125 tysięcy złotych. Łączny koszt dotychczas zużytej soli wyniósł 233 360 zł, a po doliczeniu nowej dostawy wzrośnie o wspomniane 125 tysięcy. Dla porównania, w ubiegłym roku 595 ton soli kosztowało około 234 tysiące złotych. Wzrost jest więc zauważalny, ale nie dramatyczny. W tym roku — inaczej niż w poprzednim — miasto korzysta również z firm zewnętrznych wspierających Zarząd Dróg i Zieleni w odśnieżaniu. Dotychczas przekazano na ten cel ponad 210 tysięcy złotych. Spodziewałem się wyższych kwot, jednak i tutaj koszty pozostają pod kontrolą.

Prezydent odnosząc się do braku nowoczesnego sprzętu stwierdził, że może się z takim zdaniem zgodzić, ale tylko częściowo. 

- Jako odpowiedzialni gospodarze musimy rozważyć, czy zasadnym jest zakup bardzo drogiego sprzętu, który przez 10 miesięcy w roku będzie nieużywany, a intensywnie pracował jedynie przez 2–3 miesiące. Efektywność wykorzystania sprzętu to kwestia, nad którą należy się poważnie zastanowić. Jednocześnie warto podkreślić, że miasto systematycznie inwestuje w sprzęt — co roku kupowanych jest kilka nowych jednostek. Niedawno wyraziłem zgodę na zakup trzech brygadówek. Część posiadanego sprzętu rzeczywiście wymaga wymiany, a część odpowiedniej konserwacji i utrzymania. Zakupiliśmy również koparko-ładowarkę ze środków na ochronę ludności i obronę cywilną. W ubiegłym roku wykonano audyt efektywności wykorzystania sprzętu — wnioski z niego warto przedstawić radnym i wspólnie zastanowić się, jak najlepiej nim gospodarować. Miasto inwestuje również w infrastrukturę — powstały garaże i zadaszenia dla sprzętu, a w tym roku, przy wsparciu środków wojewódzkich, powstanie magazyn na bazie Zarządu Dróg i Zieleni przy ul. Sejneńskiej. Będzie on służył zarówno celom ochrony ludności, jak i potrzebom ZDiZ.

Co do samego odśnieżania Czesław Renkiewicz przyznał, że największym wyzwaniem pozostają osiedla domów jednorodzinnych, a przy dużych opadach nie ma gdzie się pozbyć śniegu.

- Przy wąskich ulicach, chodnikach po obu stronach i zabudowie jednorodzinnej pług nie ma gdzie odkładać śniegu. Część mieszkańców przenosi go na swoje posesje, inni z powrotem na jezdnię, co powoduje nieustanną „walkę z wiatrakami”. Rozwiązaniem może być wywóz nadmiaru śniegu oraz wskazanie miejsc, do których można go transportować. Wydałem już polecenia dotyczące wywozu śniegu m.in. z centrum miasta — z ulicy Chłodnej i Kościuszki, gdzie zalegające hałdy utrudniają poruszanie się pieszym i osobom z niepełnosprawnościami. Sprzęt do tego jest — posiadamy wywrotki, koparko-ładowarki i inne maszyny. Idealnie nigdy nie było i nie będzie, a przy intensywnych opadach nie da się w krótkim czasie oczyścić całego miasta — musimy mieć tego świadomość.

Dodaj komentarz