44 lata, jedno serce i konkretny plan na resztę życia
Są rzeczy, których nie da się zaplanować. Ale są też takie, o których wiesz — głęboko, spokojnie, bez wątpliwości — że właśnie o nie chodzi.
Mam 44 lata. Za mną dość życia, żeby wiedzieć co ważne. Przede mną — mam nadzieję — wszystko to, co najpiękniejsze.
Szukam Ciebie.
Kobiety zadbanej i wartościowej, w zbliżonym wieku, która nie boi się już słowa my. Która ma za sobą swoje doświadczenia, swoje blizny i swoje lekcje — i mimo to, albo właśnie dlatego, wciąż wierzy, że warto kochać porządnie. Do końca. Bez cudzysłowu.
Nie obiecuję bajki. Obiecuję coś lepszego — obecność. Ramię, na którym można się oprzeć naprawdę. Kogoś, przy kim nie musisz udawać, że wszystko gra, gdy nie gra. Kogoś, kto zostanie.
Chcę, żebyś mogła przejść przez resztę życia z podniesioną głową — i żebyś wiedziała, że idę obok. Nie za Tobą, nie przed Tobą. Obok.
Jeśli czytasz to i coś w środku mówi "o to mi chodziło" — napisz do mnie. Nawet jedno zdanie wystarczy.
Resztę opowiemy sobie przy kawie. Albo przy wielu kawach.






