Gdyby ta pasożytnicza  watykańska lawendowa mafia nie była utrzymywana m.in. z moich  podatków, to mogą sobie chodzić w tych torbach na głowie i  sukienkach, opowiadać mentalnym niewolnikom te swoje farmazony o odpustach, aniołkach, niebie, czy zwierzętach mówiących ludzkim głosem (i nie chodzi tu o papugi). Możesz wierzyć w co chcesz lub nie wierzyć wcale,  ale jeśli coś wyznajesz, rób to za swoją kasę a nie za kasę osób, które  nie chcą mieć z tym czymś nic wspólnego.