Polska scena polityczna rzadko stała w miejscu - a sondaże z ostatnich tygodni pokazują, że dzieje się w niej wyjątkowo dużo. Które partie zyskują, które tracą i co z tego wynika?
Jak wyglądają najnowsze sondaże wyborcze w Polsce?
Aktualne sondaże wyborcze w Polsce rysują dość czytelny, choć pełen napięć obraz polskiej sceny partyjnej. Koalicja Obywatelska notuje wyniki w granicach 30-35% i w niemal każdym pomiarze preferencji do Sejmu stoi na pierwszym miejscu. Najnowsze badanie CBOS z 13-15 kwietnia, przeprowadzone na próbie tysiąca respondentów, dało KO 32% poparcia - to wzrost o prawie trzy punkty wobec marca i najlepszy odczyt tej partii od ponad roku. PiS uzyskał 18,2%, tracąc blisko trzy punkty, co oznacza, że różnica między dwoma największymi ugrupowaniami wyniosła niemal czternaście punktów procentowych.
Sondaż Opinia24 dla „Faktu” z początku kwietnia przyniósł jeszcze wyraźniejszą przewagę lidera: KO osiągnęła 35,2%, PiS - 22%, Konfederacja - 12,8%, a Nowa Lewica - 6,9%. Badanie IBRiS z połowy miesiąca dało KO 32,1%, PiS 23,8% i Konfederacji aż 15%, co stanowi jeden z jej lepszych wyników w tym roku. Taka rozpiętość wyników PiS - od 18 do blisko 24% w zależności od pracowni - przypomina, że pojedynczy raport nie jest ostatnim słowem. Sondaże wyborcze należy czytać jako zestawy trendów, a nie precyzyjne prognozy.
Pełen obraz wymaga spojrzenia na wszystkie ugrupowania walczące o mandaty. Konfederacja uzyskała w badaniu CBOS 13%, Konfederacja Korony Polskiej - 8,7%, Nowa Lewica - 5,8%, a Partia Razem - 4,9%, balansując na granicy progu. PSL i Polska 2050 znalazły się głęboko poniżej pięciu punktów. Deklarowana frekwencja sięgała ponad 75%, co zbliża ją do rekordowych notowań z 2023 roku.
Różnice między pracowniami wynikają z metodologii - CBOS stosuje tryb mieszany, telefoniczny i internetowy, IBRiS opiera się na wywiadach CATI, a UCE Research i Opinia24 korzystają z paneli CAWI. Inny sposób dotarcia do respondentów oznacza inny profil ankietowanych, stąd rozbieżności rzędu kilku punktów między raportami z tego samego tygodnia. Bezpieczniej porównywać dane tej samej pracowni w czasie, niż zestawiać dwa odrębne badania wydane tego samego dnia.
Nastroje społeczne wobec ugrupowań politycznych oddają też rankingi zaufania. Prezydenta Karola Nawrockiego darzy zaufaniem 35,9% ankietowanych według UCE Research z 10-12 kwietnia, a brak zaufania deklaruje 39% badanych. Wcześniejsze raporty CBOS z lutego wskazywały, że był jedynym politykiem przekraczającym pięćdziesięcioprocentowy pułap zaufania.
Agregatory danych, takie jak PolitPro, symulują podział mandatów na podstawie wielu sondaży jednocześnie. Z ich szacunków wynika, że obecna koalicja dysponowałaby w Sejmie około 46,5% miejsc - więcej niż obóz PiS, ale mniej niż potrzeba do samodzielnej większości. Polska scena wyborcza pozostaje otwarta, a sondaże wyborcze do Senatu uzupełniają obraz - badania z sejmików wojewódzkich i okręgów lokalnych dają analitykom dodatkowy punkt odniesienia.
Kto wygrywa w sondażach?
Pytanie o to, kto wygrywa w sondażach, ma dziś dwa oblicza: sejmowe i prezydenckie. W warstwie parlamentarnej trendy wyraźnie sprzyjają KO. Partia prowadzi w badaniach od wielu miesięcy, a kwietniowe raporty CBOS, Opinia24 i IBRiS potwierdzają, że przewaga się utrwala. Koalicja Obywatelska jest dziś liderem nie tylko w sondażach, ale też w społecznej percepcji wyścigu - w badaniu United Surveys dla Wirtualnej Polski z marca aż 37,9% respondentów wskazało właśnie KO jako ugrupowanie, które wygra najbliższe wybory parlamentarne, a PiS - 34,9%.
PiS znalazł się w trudniejszej sytuacji niż rok temu. Prawica zachowuje poparcie dużego i zdyscyplinowanego elektoratu, jednak presja ze strony Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej sprawia, że pozycja lidera tej części sceny nie jest już tak oczywista. Z danych CBOS wynika, że różnica między PiS a Konfederacją w niektórych pomiarach zmalała do mniej niż pięciu punktów. Prawica bez porozumienia kilku podmiotów nie ma szans na samodzielną większość w Sejmie. Pojawia się też pytanie o ewentualny nowy projekt z byłym premierem Mateuszem Morawieckim na czele - sondaże sugerują, że nowe ugrupowanie mogłoby przekroczyć próg wyborczy, odbierając głosy przede wszystkim PiS.
Lewica i centrum tworzą dziś wyjątkowo wrażliwy segment sceny partyjnej. Nowa Lewica w większości badań trzyma się powyżej progu, ale Partia Razem często mieści się tuż pod nim. Dla tych ugrupowań każda zmiana rzędu jednego punktu procentowego oznacza różnicę między obecnością w Sejmie a jej brakiem. PSL i Polska 2050 notują wyniki jednocyfrowe lub niskodwucyfrowe, co zmniejsza ich wagę przy formowaniu przyszłego rządu. Partie centrum jeszcze niedawno uchodziły za języczek u wagi - teraz walczą o przetrwanie polityczne. Ważnym zjawiskiem pozostaje temat tzw. zmarnowanych głosów - podział mandatów metodą d'Hondta sprawia, że każde poparcie dla partii poniżej progu zasila największe ugrupowania, najczęściej KO i PiS, co oznacza realne zmiany w składzie Sejmu.
W sferze prezydenckiej obraz jest równie napięty. Badanie Ogólnopolskiej Grupy Badawczej z połowy kwietnia pokazało wyrównany pojedynek: Nawrocki uzyskałby 37,68%, a Radosław Sikorski z KO - 37,05%. W ewentualnej drugiej turze różnica byłaby minimalna - 49,8% dla Sikorskiego wobec 48,4% dla Nawrockiego. Analitycy podkreślają, że polaryzacja opinii publicznej jest dziś głębsza niż rok temu. Wybory prezydenckie pozostają więc wielką niewiadomą, a obie partie walczą jednocześnie o mandaty w Sejmie i o narrację przyciągającą niezdecydowanych Polaków.
Zbliżające się wybory parlamentarne - zaplanowane na jesień 2027 roku, choć możliwy jest też scenariusz wcześniejszego głosowania - stawiają przed wszystkimi ugrupowaniami to samo wyzwanie: jak zamienić sondażowe poparcie w realne głosy przy urnach. Polska ma za sobą kilka kampanii, w których wyniki znacząco odbiegały od prognoz. Badania będą się zmieniać, liczba niezdecydowanych Polaków wciąż pozostaje wysoka, a decyzje prezydenta dotyczące ewentualnego skrócenia kadencji mogą jeszcze raz zaskoczyć wszystkich analityków.
Artykuł sponsorowany





