Czy suwalczanie korzystający z komunikacji miejskiej zastanawiali się kiedyś, kto siedzi za kierownicą autobusu, do którego właśnie wsiedli? Okazuje się, że może to być kierowca piaskarki lub kierowca zakładu pogrzebowego. Oszczędności i racjonalizacja zatrudnienia w PGK może wkrótce skutkować zatrudnianiem emerytów - wszystko zgodnie z prawem.
W ubiegłym roku istotnym problemem w suwalskim Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej były zwolnienia kierowców. Janusz Krzyżewski, prezes spółki tłumaczył wówczas, że redukcja zatrudnienia wiąże się z racjonalizacją kosztów funkcjonowania podmiotu. Każde zmiany wywołują burzliwą dyskusję, tak było i w tym przypadku. O działaniach zarządu znowu zrobiło się głośno, ponieważ PGK na zwolnieniach nie poprzestaje.
Anonimowy pracownik PGK w mailu do redakcji portalu suwalki.info pyta o działania przeprowadzane przez suwalską spółkę. Zwolniono kilku kierowców, podobno w ramach oszczędności i racjonalizacji zatrudnienia. Gdy brakuje kierowców - do obsady linii wykorzystuje się innych pracowników PGK. No i tak np. są to kierowcy piaskarek, kierowcy Zakładu Pogrzebowego ARKA, którzy przychodzą do pracy na 2 lub 3 godziny. Wcześniej robią kurs lub dwa i dalej udają się do swoich zajęć. (…) W ubiegłym tygodniu zwolniono kolejnego kierowcę w ramach racjonalizacji zatrudnienia, a już wiadomo, że zamierza się sięgnąć po emerytowanych kierowców. Kierownictwo tłumaczy to oszczędnościami w opłacaniu składek ZUS-owskich – pisze suwalczanin. To nie jedyne problemy, na które zwraca uwagę. Kierowcy zatrudnieni na pełnym etacie pracują po 140-150 godzin miesięcznie, resztę czasu spędzają w domach, a firma i tak musi im dopłacić do ustawowych 168 godzin. Zamiast siedzieć w domach mogliby być w bazie i jeździć w zastępstwie, gdyby przykładowo jakiś autobus się zepsuł - co zdarza się zresztą często. Wtedy taki kierowca innym autobusem mógłby szybko podjechać do zepsutego auta – tłumaczy pracownik.
Prezes Krzyżewski zapytany o zatrudnianie emerytów potwierdza, że ZKM posiłkuje się takimi metodami. Dodaje jednak, że nic nie dzieje się kosztem innych kierowców.
Adam Kacprzyk, kierownik Zakładu Komunikacji Miejskiej w Suwałkach tłumaczy, że kursy w godzinach rannych, tzw. „bisy” trwają 1-2 godziny. - Zatrudniani są wtedy kierowcy z innych zakładów PGK, to jest zgodne z prawem – dodaje. Kierownik zapewnia, że pasażerowie nie są narażeni na niebezpieczeństwo, ponieważ kierowcy nie pracują w godzinach ponadnormatywnych -pracę rozpoczynają rano – od jazdy autobusem. A. Kacprzyk twierdzi też, że codziennie zatrudniany jest kierowca rezerwowy.