http://www.suwalki.info

:: Masowa impreza- indywidualne wymagania
Artykuł dodany przez: sai (2008-07-17 11:40:33)

"Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. "

Można przypuszczać, że ta prawda życiowa jest mottem zawodowym wszystkich organizatorów imprez masowych. Szczególnie tych wydarzeń, które przyciągają ludzi w różnym wieku, o różnych zainteresowaniach, czy preferencjach muzycznych. Nie wierzycie? Pójdźcie na imprezę, która jest kierowana do ‘wszystkich’ i popytajcie ludzi jak się bawią. Suwalki.info tak zrobiło.

Ile osób, tyle opinii

Podczas ostatniej imprezy przy Stadionie Zarzecze w Suwałkach, postanowiliśmy zbadać, jak przybyła na koncert publiczność, ocenia jakość widowiska. Respondentów nie brakowało. I nic dziwnego, bowiem wizyty gwiazd światowej klasy, to u nas rzadkość. Okazuje się jednak, że spora część Suwalczan, to albo rozrywkowi masochiści, albo muzyczni ignoranci. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że praktycznie co druga pytana przez nas osoba, wyrażała nieprzychylne opinie, a to w kwestii organizacji całego koncertu, a to w związku z występującymi na scenie zespołami, czy nawet z powodu ilości piwa…w podawanym piwie. - Nie dość, że piwo chrzczone, to jeszcze ochrona jakaś nadwrażliwa. O muzyce nie wspomnę- mówi zagadnięta przez nas Pani Beata.

ikonaPodobnych komentarzy pojawiało się mnóstwo, a zróżnicowanie w udzielanych odpowiedziach było takie, że po wysłuchaniu części z nich, miało się wrażenie, iż każdego pytaliśmy o inna imprezę. Jako, że nie spożywaliśmy złotego trunku (ani „chrzczonego”, ani po innym sakramencie), możemy z całą odpowiedzialnością zapewnić, że pytaliśmy jednak o jedną i tę samą imprezę. - A co to za ‘umcyk, umcyk’ na scenie. Czy to techno-party, czy koncert, bo nie rozumiem?- słyszymy z ust chłopaka trzymającego swoja niewiastę na ramionach. Z kolei inny uczestnik koncertu, w ten sposób wyraża swoją ocenę: - Bez sensu jest czekać na te blond gwiazdeczkę. Szkoda, że miasto kieruje się oczekiwaniami mas, zamiast zaprosić jakiś band grający ambitniejsze nuty. Szkoda tu miejsca na przytaczanie wszystkich wypowiedzi, ale wierzcie na słowo, po ich wysłuchaniu nasuwa się jeden wniosek- nie sposób wszystkim dogodzić.

Bo liczy się kasa, a "ciemny lud to kupi"

Trudno wymagać, by w naszym mieście, co tydzień grał zespół światowej sławy. Tym bardziej nie można (i szkoda) oczekiwać zróżnicowania pod względem gatunku, jaki uprawiają przyjeżdżające gwiazdy. Organizatorzy nastawiają się raczej na masowego odbiorcę, który przyjdzie, zobaczy reklamy, posłucha muzyki i wróci zadowolony do domu. A jeśli trochę ponarzeka? Cóż, Polak-malkontent zawsze znajdzie powód, by pogderać przy piwku. Można zadać pytanie dlaczego w naszym mieście tak mało koncertów wyższej rangi z targetem na konkretną grupę odbiorców. Suwałki chyba jeszcze do tego nie dojrzały. Na profesjonalne imprezy, z biletami, dobrym nagłośnieniem, ciekawymi efektami i ambitną muzyką przyjdzie nam jeszcze poczekać. Póki co, chcąc posłuchać kogoś ciekawszego, od wokalistki, której pierwszy przebój nosi tytuł „La la la”, zmuszeni jesteśmy wyjeżdżać z miasta. Tym, którzy nie mają takiej możliwości, pozostaje dopasowywać gusta do lokalnych trendów, lub uczęszczać na koncerty tylko po to, by gderać na wszystko i wszystkich wokół. Ot, tak w ramach kultywowania tradycji. ikona Organizatorzy naszych imprez- o co trudno mieć do nich pretensje- nie kierują się raczej stopniem zadowolenia miejscowej społeczności, ale ilością zer na koncie, które mogą pojawić się po zorganizowanym ‘wydarzeniu kulturalnym’. A taki sposób mobilizacji, sprawia, że chce się uzyskać jak najwięcej, minimalnym kosztem. Wystarczy zaprosić wypromowane nazwisko, popisać się żonglerką negocjacyjną i kolejny biznes zrealizowany. Biznes, który często przedstawiany jest odbiorcom jako działalność charytatywna i dbanie o poziom lokalnej kultury.

Z podziałem na gusta

Tegoroczny Suwałki Blues Festival, jest świetnym przykładem na to, że kiedy do organizacji przystępują jednostki kulturowe, zasilane budżetem państwa, przyjmowana jest inna strategia. Nie kasa jest najważniejsza, a promocja regionu i próba utrwalenia stałych skojarzeń, na zasadzie „Suwałki=Blues”. Ponadto warto docenić fakt, że takie wydarzenie kulturowe (tym razem cudzysłów jest zbędny), pozytywnie wpływa na pojmowanie muzyki przez społeczność lokalną. Fanów Bluesa w naszym mieście uznaje się pewnie za niszę… być może po festiwalu ta nisza zacznie się stopniowo rozrastać. Nic dziwnego, że suwalczanie tak często narzekają na rodzaj dźwięków jakie niesie po mieście Czarna Hańcza, skoro sami do końca nie mają wykształtowanych gustów. Im więcej imprez kierowanych do konkretnej grupy docelowej, tym mniej narzekających.

Musimy gonić wielkie miasta. Salon Empik i budowana Plaza to trochę za mało, by Suwałki stały się opoką kulturową wschodniej Polski. Potrzebne jest otwarcie na novum i mniej gderania, czy moralizowania. Dlatego stawiam kropkę i milknę.

autor: sai


adres tego artykułu: http://www.suwalki.info/articles.php?id=96