http://www.suwalki.info

:: Za mundurem uczniowie sznurem?
Artykuł dodany przez: luki (2007-09-19 10:13:11)


Były minister edukacji, odchodząc ze stanowiska zostawił uczniom jakże cenny spadek. Wartość pedagogiczna i moralizatorska ów spuścizny wydaje się być tak wysoka, jak temperatury panujące na biegunie. Miało być nowocześnie, bezproblemowo i skutecznie. Wyszło jak zawsze.

Co prawda uczniowie suwalskich placówek w większości stroje jednolite zaczną nosić dopiero od października, ale już dziś można stwierdzić, że ‘jednolite’ będą one tylko z nazwy. Roman Giertych zafundował dyrektorom niemały dylemat. Wprowadzenie mundurków, ot wydawałoby się prosty zabieg. Wystarczy zdecydować o kroju, kolorze, informacje przekazać rodzicom i nakazać im zakup odpowiedniego stroju. Jak to zwykle bywa przy wdrażaniu ‘genialnych’ pomysłów w życie, rzeczywistość okazuje się nieco bardziej skomplikowana. Zbuntowani opiekunowie, twierdzący, że zakup mundurka wykracza poza ich możliwości finansowe, różne wersje (galowa, codzienna, na zimę i lato) odzieży oraz konieczność posiadania kilku kompletów- to wszystko sprawiło, że wydawałoby banalny zabieg, okazał się trudniejszy niż pierwotnie zakładano. Na dzień dzisiejszy sprawa wygląda tak, że w wielu szkołach uczniowie chodzić będą tylko w jednakowej górnej części ubioru, założą coś w rodzaju fartuszków, albo po prostu ubiorą podobne ciuszki w zbliżonych kolorach. W każdym razie, na korytarzach nie uświadczymy obrazków zbliżonych do tych z pokazu mody mundurków organizowanych przez przewodniczącego LPR. Analogii do uniformów brytyjskiej młodzieży także nie odnajdziemy. Oczywiście należy uznać, iż ustawa znalazła przełożenie w konkretnych działaniach, została zrealizowana. Ale równie dobrze możemy powiedzieć, że zawodnik biegnący dystans stu metrów przez 15 minut ‘ukończył pomyślnie konkurencje’. Pojawia się zatem pytanie, czy nakaz, który ma niwelować widoczne różnice materialne, w tych okolicznościach zawiera pozytywne aspekty. Niewątpliwie mundurki to świetny biznes, manna z nieba dla krawców, firm odzieżowych. Innych pozytywnych skutków nie dostrzegam.

Nawet gdyby ubrać wszystkich uczniów jednakowo od stóp do głów, podział na tych biedniejszych i bogatszych nie zniknie. Zawsze pozostanie kwestia lepszych lub gorszych trampek, modniejszego uczesania, zegarka, przyborów szkolnych. Ludzie, a przede wszystkim dzieci to indywidualności. Równość w szkole (i poza nią) to utopia. Wydaje mi się, że pieniądze, które zostały przeznaczone na dofinansowanie do zakupu strojów jednolitych (skorzystać z nich mogły osoby, gdzie dochód na członka rodziny nie przekraczał 350zł), lepiej byłoby przeznaczyć na uświadamiania młodzieży, iż strój, wygląd zewnętrzny nie decyduje o faktycznej wartości człowieka. Lepiej jest rozmawiać i tłumaczyć niż odgórnie nadawać dekrety. Czas edukacji szkolnej to okres buntu. Dziatwa ustalenia decydentów postrzega jako zamach na ich odrębność, indywidualizm i oryginalność. Po co dawać młodzieży kolejny powód do negowania ustaleń dorosłych?

Osobiście nie wróżę długiej żywotności mundurków. I to bynajmniej nie z powodu moli.


Sairam


adres tego artykułu: http://www.suwalki.info/articles.php?id=80