http://www.suwalki.info

:: Jak to jest kibolem być...
Artykuł dodany przez: luki (2006-09-18 19:36:34)

.
-Ty, Dziąsło! Patrz no kur.. psy idą!
-I ch.. im w du..!!
-Ale Dziąsło, kostki brukowe już się do kur.. nędzy kończą!!
-Nie pie.... ino bejsbola szykuj!
-No ta... LEGIA* MISTRZEM, LEGIA PANY!!!

Zachowanie suwalskich kibiców, polegające na wymachiwaniu polska flagą ze swastyką i śpiewaniu „Auschwitz, sia la la la”, skłoniło mnie do głębszego zastanowienia sie nad problemem 'polskiego kibica'. Oczywiście, tekst porusza zjawisko dość powszechne. Suwałki nie są tu żadnym wyjątkiem. A szkoda. Wielka szkoda.

Pomeczowe rozróby to nie jest nowy problem. Co więcej, Polska nie stanowi tu jakiegoś odosobnionego przypadku. Starcia pseudokibiców zdarzają się praktycznie wszędzie. Tyle, że większość cywilizowanych krajów już dawno zaczęło walkę z chuliganami. Władze i działacze klubów z państw zachodnich nie obawiali się stosować radykalnych rozwiązań. Zaowocowało to znacznym polepszeniem sytuacji na trybunach, jak i ogólnym wzrostem bezpieczeństwa wokół stadionów. Surowe kary (pieniężne, a także pozbawienie wolności), tworzenie swoistych czarnych list, publikacja zdjęć najbardziej "zagorzałych" kibiców- to robią inni. Podobno i u nas działają specjalne metody zwalczania przestępczości boiskowej. Podobno, bo póki, co nie przynoszą one zamierzonych rezultatów, o czym mogą świadczyć wybryki pseudokibicow, które ostatnimi czasy osiągnęły swoje apogeum. Chociaż należy być ostrożnym w tego typu opiniach, możliwe, iż to wcale nie był szczyt możliwości 'młodych ludzi odbiegających nieco od ogólnie przyjętych norm społecznych'. Ba, to jest prawie pewne!

Szczerze powiedziawszy, bywanie na meczach piłkarskich nie jest moja ulubiona forma spędzania wolnego czasu. I choć interesuje się futbolem, o wielokroć wole obejrzeć transmisje w telewizji niż obserwować spotkanie bezpośrednio z trybun. Naturalnie mowie tu o rozgrywkach ligowych, bo mecze reprezentacji to już zupełnie inna para kaloszy. Bez wątpienia popełniam grzech uogólnienia, ale nic nie poradzę, ze, gdy tylko wypowiem słowo, dajmy na to, 'trzecia liga' w mojej głowie kształtuje się ponury obraz polskiej piłki z zakapturzonymi kibicami i 'mało kulturalnym' odnoszeniem się do fanów drużyny przeciwnej. Rozumiem, sport wyzwala pewna dawkę emocji, nad którymi czasem trudno jest zapanować, ale to, co obserwujemy na meczach jest już niemałym przegięciem. Czy fakt, ze dwie grupki ludzi kibicują różnym zespołom musi powodować aż taka nienawiść? Czy kwestia pochodzenia z innych miejscowości powinna być przyczyna palenia szalików drużyny przyjezdnej? Tak, wiem, istnieje cos takiego jak patriotyzm lokalny, tyle, ze w moim przekonaniu, tu ewoluował on do postaci ksenofobii lokalnej. Żal mi piłkarzy, którzy są nijako zmuszeni, do, co prawda niebezpośredniego, ale jednak udziału w tym wszystkim. Współczuję zawodnikom klubów, w których znaczna część kibiców stanowią zwykli chuligani. Jednocześnie zastanawia mnie jedno - dlaczego niemały procent sportowców w ogóle nie reaguje na to, kto i jak ich dopinguje. Dopiero, gdy dojdzie do -umówmy się -masowego ataku dziczu, ci w jakiś sposób ustosonkowują się do zaistniałej sytuacji. Również władze klubu powinny robić wszystko, by osiągnięcia sportowe drużyny nie były przysłaniane przez wybryki zwyrodnialców. Śmiem twierdzić, ze dożywotnie zakazy wstępu na stadiony, zwiększenie kar, czy ulepszenie monitoringu obiektów nie rozwiąże problemów, z jakimi od lat boryka się polska piłka.

Ten, jak sporo innych, o wiele poważniejszych dylematów nie wynika tylko ze źle działającego systemu. W moim przekonaniu podstawowym czynnikiem, który ma wpływ na boiskową rzeczywistość, jest ludzka mentalność i niezdrowe stereotypy. Stereotypy, według których trybuna piłkarska to przede wszystkim miejsce bitwy. Dzisiaj przeciętny kibol tkwi w przekonaniu, że stadion to jego drugi dom, czuje się tam lepiej niż gdziekolwiek indziej, tym samym uważając, że ma większe prawa od 'normalnych' fanów piłki kopanej. Szkoda tylko, że analogia z domem nie jest do końca prawdziwa... bo wątpię, by nawet wyróżniający się chuligani, wyłamywali nogi ze stołków i miotali nimi w telewizor, tylko dlatego, że drużyna, której kibicują straciła gola. Może to i dobrze, że zapewne nigdy nie osiągniemy tej aż nadto rodzinnej atmosfery, jaka panuje w stanach na meczach baseballu juniorów. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy zadawalać się obecną sytuacją. Najwyższy czas na zmiany. Ile jeszcze razy Kowalski, z wiadomych przyczyn będzie obawiał się zabrać syna na mecz? A jeśli podejmie to ryzyko, dlaczego przez większość spotkania, zamiast delektować się widowiskiem, będzie rozmyślał, jak i kiedy opuścić obiekt, by wrócić do domu w jednym kawałku. Prawdziwi fani futbolu powinni pokazać jak wygląda zdrowe kibicowanie. Być może stadionowi bandyci poczują się nieswojo, gdy wokół siebie zobaczą cywilizowany doping. Możliwe, że pomogłaby tu jakaś kampania społeczna- form reklamowania normalnych zachowań jest naprawdę mnóstwo.

Pozostaje mieć nadzieje, ze mimo wybitnie słabej kondycji polskiej piłki 'ligowych' kibiców będziemy mieć na europejskim poziomie. Oby jedynym sposobem na 'trybunowe mistrzostwo świata' nie było rozgrywanie turnieju skoków narciarskich na płycie boiska. :) Pożyjemy, zobaczymy...

* Nie żebym przejawiał specjalną niechęć do Legii...ale przecież musiałem wybrać jakiś team. Zresztą- tytuł mistrza polski niesie ze sobą nie tylko pozytywne konsekwencje... :)

autor: sairam




adres tego artykułu: http://www.suwalki.info/articles.php?id=69