http://www.suwalki.info

:: Długo zastanawiałem się, na czym polega magia biegania
Artykuł dodany przez: fresh (2019-07-04 07:58:57)

RESO 10,5 – Miejskie Święto Biegania już w najbliższy weekend. O bieganiu, przyszłorocznych zmianach formuły, ale też o działalności firmy i jej wsparciu dla lokalnych Stowarzyszeń rozmawiamy z Bronisławem Woźnialisem, prezesem firmy RESO Europa Service. Czym zajmuje się firma RESO Europa Service? Od początku działalności zajmujemy się sprzedażą ubezpieczeń oraz likwidacją szkód. Jesteśmy generalnym przedstawicielem łotewskiego towarzystwa Balcia Insurance SE na terenie Polski, z którym współpracujemy od 2009 roku. Firmę prowadzę już od 14 lat. Zaczynaliśmy w czteroosobowym składzie – teraz jest nas ponad 190. Pod względem zatrudnienia na pewno nasz biznes bardzo się rozrósł. Zresztą nie tylko, mamy obecnie też szerszą paletę produktów i więcej sprzedajemy. Jednak zawsze powtarzam, że ilość zatrudnionych osób nie jest najszczęśliwszym wyznacznikiem potencjału firmy. Specjalizujemy się w produktach dla osób fizycznych oraz małych i średnich przedsiębiorstw. Obecnie mamy w portfelu około 600 tys. klientów. Sprzedajemy na terenie całego kraju i zawsze warto zapytać nas o cenę. Każdy z naszych produktów jest nieco inny, ma tak zwaną wisienkę na torcie – coś, co odróżnia go od oferty innych ubezpieczycieli. RESO Europa Service znana jest także ze wspierania Stowarzyszeń i sponsorowania sportowych imprez, co stoi za tą ideą? Dla nas najważniejsze jest słowo „wychowanie”. Jedną z najlepszych form wychowywania młodego człowieka jest sport. Dlaczego wspieramy? Bo nie każdy dostaje w życiu równe szanse. Takim zalążkiem naszego wsparcia była obserwacja młodzieży w blokowiskach – co robią, jak spędzają czas. Jest wiele rodzin, które żyją skromnie, a wśród nich znajdzie się wiele utalentowanych młodych ludzi, którym można pomóc. Są też tacy, którzy zeszli z właściwej ścieżki – im też należy się pomoc w powrocie na właściwe tory. Tym się kierujemy. Są w mieście organizacje, które robią bardzo dużo dobrego dla suwalskiej młodzieży i dzieci. Osobiście chyba najbardziej doceniam SALOS, gdyż jest to w 100% działalność charytatywna. Dzieci ponoszą roczny koszt w wysokości 25 złotych, co jest niczym w porównaniu do tego, co otrzymują w zamian. Po nawiązaniu współpracy z SALOS-em, zaczęły pojawiać się kolejne projekty – Akademia 2012, Suwalski Klub Karate Kyokushin. Natomiast obecnie skupiliśmy się na wsparciu Niepublicznej Terapeutycznej Szkoły Podstawowej "Bajka". Nie ograniczamy się tylko do sportu, ale szukamy jak najbardziej trafnej pomocy dla środowisk i społeczeństwa, które tej pomocy potrzebują. Firma nawiązała również współpracę z Suwalskim Ośrodkiem Kultury. Można to nazwać małym lokalnym patriotyzmem. Jeżeli funkcjonujemy w Suwałkach, mieszkają tu nasi pracownicy i korzystamy z infrastruktury tego miasta, to czujemy wewnętrzną potrzebę wspomóc wszystko, co się w tym mieście dzieje. Nie twierdzę, że firma na tej pomocy też nie korzysta. Natomiast głównym celem jest uczestnictwo w życiu miasta. De facto później jesteśmy też konsumentami tego, co sami pomagamy tworzyć. Wielu moich znajomych było zaskoczonych, że w siedemdziesięciotysięcznym mieście, jakim są Suwałki, może dziać się tak wiele pozytywnych rzeczy. Człowieka rozpiera duma, że dołożył to tego swoją przysłowiową złotówkę. Mieszkam tu od 11 lat i każdym rokiem coraz bardziej kocham Suwałki. Skąd pomysł na organizację RESO 10,5 – miejskiego święta biegania? Z pomysłem wyszedł Kamil Klimek, kierownik Ośrodka Sportu i Rekreacji w Suwałkach, który szukał kogoś, kto wesprze tego typu przedsięwzięcie. Nie ukrywam, że szybko podchwyciliśmy temat, ponieważ jest to inicjatywa społeczna, otwarta dla wszystkich. Udział może wziąć każdy – i ten, kto biega świetnie, jak i ten, kto z trudem ukończy 3,5 kilometra. Kiedyś długo się zastanawiałem, na czym polega magia biegania. Myślałem sobie, że jeśli przebiegnę dystans 10,5 kilometra w godzinę, to się zniechęcę patrząc na wyniki tych, którzy na mecie są w nieco ponad pół godziny. Magię tego sportu wytłumaczył mi jeden z moich pracowników z Warszawy, który stwierdził, że źle do tego podchodzę. Powiedział mi, że on przede wszystkim walczy ze swoimi słabościami i nie ma dla niego znaczenia czy przybiegnie piąty, czy pięćset piąty. Zawsze stawia sobie jednak cel, aby ten sam dystans za każdym razem przebiec nieco szybciej od poprzedniego. Jeśli to się uda, to czerpie z tego największą satysfakcję i nieważne, które miejsce zajmie. Ćwiczy i trenuje po to, by poprawiać swoje indywidualne wyniki. Bardzo mi się to podejście spodobało, bo chyba pokazuje właściwą drogę dla każdego człowieka – realizację własnych pasji. Jak będzie wyglądała tegoroczna edycja i jakie zmiany czekają nas za rok? Tegoroczna edycja będzie podobna do dotychczasowych. Kamil Klimek ma cały czas nowe pomysły, jeździ na podobne wydarzenia, przypatruje się i zastanawia, co można poprawić w naszej imprezie. Jednak sobotnia impreza nie będzie się zbytnio różnić od poprzednich. Przełom nastąpi w przyszłej edycji, gdyż obecna formuła nieco nam się wyczerpała. W zeszłym roku zakończyliśmy przyjmowanie uczestników już tydzień przed wydarzeniem ze względu na wydolność trasy. Jeżeli chcemy, aby zawodnicy mogli chwalić się osiągniętymi w Suwałkach wynikami, to na pętli o długości 3,5 kilometra musi być nie większa ilość zawodników niż ta określona przez Polski Związek Lekkiej Atletyki. Przy przekroczeniu danej liczby wyniki nie są uwzględnianie w statystykach. Dlatego w przyszłym roku zorganizujemy półmaraton, a zawodników będzie można liczyć w tysiącach. Na pewno będzie to wyzwanie organizacyjne. Muszę powiedzieć, że bardzo podoba mi się, że dzięki współpracy z OSiR-em, ten bieg żyje tak naprawdę przez cały rok. W pierwszy weekend lipca odbędą się biegi, po około miesiącu-dwóch rozpoczną się spotkania oceniające, na których mówimy, co nam się podobało, a co nie, co można wprowadzić, ulepszyć. Z końcem lata ruszają treningi Biegaj z RESO, a od końca listopada startuje cała otoczka marketingowa. Patrząc na to z perspektywy głównego sponsora, licząc wszelkie aktywności medialne, to koszt w stosunku do osiągniętego celu jest niewielki. Patrząc od strony marketingowej, RESO Suwałki 10,5 jest dla naszej firmy strzałem w dziesiątkę. W tym roku dodatkową atrakcją jest wydarzenia pod hasłem „kilometry mocy”. Wielokrotnie rozmawialiśmy, co wprowadzić do imprezy, aby połączyła biegaczy, kibiców, ale i tych, którzy za bieganiem nie przepadają. Tak powstało hasło „kilometry mocy”. Za każdego biegacza i za każdy przebiegnięty przez niego kilometr w suwalskich debiutach i w biegu głównym RESO zapłaci złotówkę. Ci, którzy biegać nie chcą, będą mogli skorzystać z roweru stacjonarnego – należy przejechać pięć kilometrów, za które zapłacimy 5 złotych. Dodatkowo za przejechanie tego dystansu każda osoba otrzyma opaskę uprawniającą do niedzielnego biegu śniadaniowego na wyspę. Wszystkie zebrane pieniądze przekażemy na rzecz Niepublicznej Terapeutycznej Szkoły Podstawowej Bajka w Suwałkach. Dzięki temu, każdy przebiegnięty i przejechany na rowerze kilometr będzie miał dodatkową moc. Jak rozpoczęła się współpraca z „Bajką”? Nasze porozumienie trwa już od półtora roku, a w biegach Bajka uczestniczyć będzie po raz drugi. Szkoła wykonuje naprawdę dobrą pracę i jest widoczna w Suwałkach. Od osób niezwiązanych bezpośrednio ze szkołą wielokrotnie słyszałem o ich licznych problemach finansowych. Chcieliśmy pomóc dzieciom w normalnej egzystencji, dlatego co miesiąc przekazujemy Bajce określoną kwotę. A dodatkowo tam, gdzie możemy, chcemy promować pomoc szkole. I biegi są tego jednym z elementów. Są już pomysły na współpracę z kolejnymi Stowarzyszeniami, instytucjami? Nie chcielibyśmy się rozwodnić. Oczywiście, że medialnie fajnie by to wyglądało, gdybyśmy pomagali i sponsorowali długą listę firm i instytucji. Nie na tym jednak rzecz polega. Pomoc musi być realna, a nie marketingowa. Ta druga strona musi poczuć wartość przekazywanej pomocy oraz współpracy z nami i nie chodzi tylko o to, abyśmy chwalili się, ile to organizacji wspieramy. Trzeba też powiedzieć, że odkąd zaczęliśmy pomagać różnym podmiotom, nie ma tygodnia, w którym nie otrzymalibyśmy jednego czy dwóch pism z prośbą o wsparcie. Według mnie nie powinno to tak działać, że próbuje się zaangażować tych, których widzimy, że już są zaangażowani. Nie jestem Panem i Bogiem w tej firmie, mam wspólników, których muszę przekonać, aby chcieli się podzielić własnymi pieniędzmi. Łatwiej jest z typowo marketingowymi projektami, gdyż widzą w nich bezpośrednią, zwrotną korzyść. W przypadku inicjatyw społecznych, jest to bardziej wydawanie pieniędzy, które na koniec roku zobaczyliby w formie dywidendy. To nie jest tak, że mnie nikt nie rozlicza i nie sprawdza. Natomiast trzymamy się takiego przekonania, aby nie iść już w ilość, a poprawiać wartość pomocy tym, z którymi już współpracujemy. Firma za swoją działalność otrzymuje liczne nagrody. jak podchodzi Pan do wszelkich wyróżnień i nagród? Główne zadanie to robić swoje i robić to z dużą konsekwencją. Staramy się być partnerem dla każdego, z kim współpracujemy. Chcemy, aby inni widzieli w nas długofalowego partnera. Czy nagrody są czy nie, to w naszej chęci do działania nic się nie zmienia. Jest to oczywiście miłe, że ktoś z zewnątrz potrafi docenić i uhonorować naszą pracę. Ale na pewno nie jest to coś, co ciągnęłoby nas do przodu. My po prostu robimy swoje. Dziękujemy za rozmowę.


adres tego artykułu: http://www.suwalki.info/articles.php?id=466