http://www.suwalki.info

:: Będziemy dbać o interesy mieszkańców, jak mało kto - wywiad ze Sławomirem Sieczkowskim, kandydatem na prezydenta Suwałk
Artykuł dodany przez: kama (2018-10-16 08:49:07)

Mówi, że ma wiedzę, doświadczenie i wielki zapał do tego, aby działać na rzecz suwalczan i Suwałk, w których się wychował i mieszka. Sławomir Sieczkowski - kandydat na prezydenta, ma wiele pomysłów na rozwój naszego miasta. Przede wszystkim chce odwrócić je do ludzi. Dlaczego zdecydował się pan ubiegać o fotel włodarza Suwałk?   Praktycznie całe moje życie zawodowe związane jest z samorządem - suwalskim i augustowskim. Wiele udało mi się w samorządzie osiągnąć i zrobić. Teraz swoją wiedzę i doświadczenie chciałbym wykorzystać na rzecz mieszkańców Suwałk. Chciałbym, aby nasze miasto się rozwijało, aby było ukierunkowane na działania służące poprawie jakości życia mieszkańców. Po naszym spotkaniu na ul. Chłodnej z mediami – gdzie mówiłem o naszym logo, o tym, że Suwałki to dom z podjazdem, wykończonym wnętrzem, po termomodernizacji i podkreśliłem, że nas interesuje to co jest w środku – MIESZKAŃCY – nasi konkurenci ich dostrzegli. Zaczęła się licytacja pomysłów służących ludziom tu żyjącym – dzieciom, uczniom, młodzieży, seniorom, osobom niepełnosprawnym, członkom organizacji pozarządowych – wszystkie oczy zwrócono w końcu na potrzeby mieszkańców – to już jest zwycięstwo. Mieszkańców trzeba mieć w sercu na co dzień, a nie na wykresach wyborczych w okresie kampanii. Nasze hasło – „czas na mieszkańców” stało się obecne również w narracji konkurentów.   Kiedy po raz pierwszy pojawiła się myśl, aby kandydować?   Wielu suwalczan namawiało mnie do tego kroku. Mówili: Sławek, masz wiedzę, zróbmy coś nowego, fajnego, pokażmy, że jest jakaś alternatywa. Na poważnie zaczęliśmy o tym myśleć w okolicach wakacji. Sam wówczas zobaczyłem, że jest wiele osób, środowisk, którym zależy, aby coś dla miasta zrobić, które chcą iść do samorządu nie po to, aby wojować, rozliczać i politykować. My jesteśmy zmęczeni tymi niesnaskami i zgrzytami, które tam i ówdzie występują. Samorząd widzimy jako pokorny, spokojny, zajęty sprawami mieszkańca. Samorząd, który skupia się na sprawach miejskich i dla którego najważniejsi są mieszkańcy.   Na jakiej podstawie byli wybierani kandydaci na radnych, którzy startują z komitetu Mieszkańcy Suwałk?   Na początku była to grupa kilkunastu osób, które zaczęły rozmawiać na temat tego, że powinniśmy założyć komitet i działać. Następnie docieraliśmy do kolejnych ludzi, którzy są prospołeczni i niezależni. Jedną z inicjatorek była Teresa Wysocka-Kluczny, która jest znaną działaczką w zakresie seniorów, Karolina Patrycja Stachowicz i Łukasz Wojno - znani adwokaci, była też Anna Gawlińska - znany pedagog, społecznik, czy Beata Jeleniewicz, która od wielu lat udziela się na rzecz profilaktyki i zdrowia suwalczanek.   Większość osób, które są w pana drużynie, to debiutanci, szczególnie jeśli chodzi o kwestie samorządu. To wada czy zaleta?   To jest zaleta. Pracę radnego trzeba oceniać przez jego zaangażowanie i to, jak wypełnia swoje obowiązki, a nie to, że przez kolejną kadencję zasiada w radzie. Nasi kandydaci na radnych mają chęć działania, energię, dynamizm i nowe spojrzenie. Są ludźmi dobrze wykształconymi, praktykami, którzy świetnie sobie radzą na co dzień. Dla nich fotel radnego nie jest miejscem zastępczym, my rzeczywiście chcemy służyć mieszkańcom. Co ważne, jesteśmy niezależni, nikt nie jest powiązany z żadną partią polityczną. Nikt nie startuje po to, aby otrzymać posadę w jednostkach miejskich.   Przejdźmy zatem do pana programu wyborczego. Mówi pan, że chce odwrócić miasto do ludzi. Co to właściwie oznacza?   Uważam, że najważniejszy powinien być mieszkaniec. Dlatego też chcemy, aby samorząd zwrócił się w swoich działaniach na aktywizację, na wsparcie, na to, co jest dla suwalczan najważniejsze. Nasz akcent ma być ukierunkowany na działania prospołeczne, które aktywizują mieszkańców, począwszy od dzieci i młodzieży, aż po seniorów. Chcemy inwestować w ludzi. Miasto realizuje obowiązkowe zadania w zakresie m. in. oświaty, administracji, pomocy społecznej, zdrowia, sportu, kultury wynika to z przepisów prawa, to jest obligo. Jakość samorządu oceniamy po tym, jak realizuje wartość dodaną, czyli jak wpływa na jakość życia mieszkańców ponad to ustawowe obligo. Więcej zadań zamierzam realizować z organizacjami pozarządowymi. W 2019 r. kwota wsparcia (dotacji) dla organizacji pozarządowych tj. wstępnie ok. 3,6 mln zł jest znacząco niższa od kwoty, jaką miasto planuje na obsługę długu, odsetki (ok. 7,7 mln zł). Zamierzam to zmienić. Proporcje powinny być odwrotne.   Ma pan też wiele planów inwestycyjnych, takich jak żłobki, Centrum Seniora czy nowoczesna biblioteka. Wszystko to ma służyć mieszkańcom, ale budowa takich obiektów wymaga środków finansowych. Skąd chce pan czerpać fundusze, aby nie zadłużać miasta, za co z resztą krytykuje pan obecne władze.   Myślimy o Domu Harcerza, obiektach sportowych i wielu innych działaniach. W latach 2015 – 2017 miasto wydawało średnio na inwestycje mniej niż 50 mln zł. W 2018 r., w roku wyborczym, to już ponad 143 mln zł. Tak wysokie nakłady na inwestycje to też wysokie zadłużenie. Dług na koniec 2018 r. ma wynosić ponad 182 mln zł. Suwałki muszą się przecież rozwijać przez cały czas. My oczywiście nie negujemy tego, co powstało, ale jednocześnie mówimy, że w przyszłości miasto powinno działać bardziej racjonalnie gospodarczo. Podkreślić należy, że dochody rosną, bo gospodarka zarówno w kraju, jak i w mieście się rozwija. Ludzie zarabiają więcej, a miasto na tym korzysta. Chodzi między innymi o partycypację miasta w udziałach, które płacą mieszkańcy w podatku dochodowym od osób fizycznych. A ten, biorąc pod uwagę to, że ludzie zarabiają coraz więcej, rośnie z roku na rok dosyć dynamicznie. Musimy racjonalnie te przyrosty zagospodarowywać na pobudzanie aktywności społecznej, wsparcie młodzieży, seniorów, osób niepełnosprawnych. Zaplanowane przez nas inwestycje zamierzamy realizować przy maksymalnym wykorzystaniu środków zewnętrznych.   Jednym z pana haseł wyborczych jest ograniczenie działalności Straży Miejskiej. Czemu ma to służyć?   Część zadań, jakie ma Straż Miejska bez wątpienia służy miastu i warto je kontynuować. Docierają jednak do nas takie głosy, że mieszkańcy nie widzą potrzeby utrzymywania, aż tak licznej Straży Miejskiej. Zaoszczędzone środki przeznaczymy na wsparcie działań prospołecznych oraz rozwój miasta, inwestycje. Miasto powinno być partnerem mieszkańców, aktywizować i integrować zamiast być strażnikiem.   Kolejnym ważnym dla suwalczan tematem jest likwidacja strefy parkowania. Nie obawia się, pan, że poza kilkunastoma przedsiębiorcami, którzy mają swoje biznesy zlokalizowane przy Kościuszki czy Hamerszmita, ten pomysł przyniesie więcej utrudnień? Mieszkańcy są podzieleni w tej kwestii, wielu chce, aby strefa została utrzymana.   Kiedy ustanowiono w Suwałkach strefę płatnego parkowania, nie było zbyt wielu parkingów dookoła. Nie było ich wokół Serca Suwałk, przy szkole muzycznej czy za pogotowiem. Teraz te parkingi się pojawiły, a płatne miejsca postojowe przy Kościuszki stoją puste. Opustoszała również ul. Kościuszki, a co z tym idzie, jej atrakcyjność dla przedsiębiorców spadła. Uważam, że trzeba zrobić wszystko, aby na tym terenie znowu ożyła działalność, aby znowu był to atrakcyjny obszar. Najemcy lokali w obszarze strefy płatnego parkowania nie powinni mieć utrudnień dla swoich klientów. Ale nie tylko o nich tu chodzi. Płatne parkingi to także dodatkowa uciążliwość dla mieszkańców ulic przyległych do strefy płatnego parkowania. Pod ich domami, mieszkaniami tłoczą się auta, podczas gdy miejsca parkingowe w strefie stoją puste. Dlatego też po dokonanej analizie, biorąc pod uwagę między innymi to, że liczba miejsc parkingowych się zwielokrotniła, uważam, że nie ma potrzeby utrzymywania płatnej strefy. Pamiętajmy również, że większa część środków wpłaconych przez mieszkańców Suwałk za parkingi zostaje przekazana prywatnej firmie obsługującej strefę.   Jest więcej miejsc parkingowych, jest też więcej samochodów, a co za tym idzie nasze ulice są zakorkowane. Dotyczy to nie tylko miejskiego odcinka krajowej ósemki, ale głównie ulic w centrum miasta jak Noniewicza, Wigierskiej czy Bulwarowej. Pan chce odkorować Suwałki. W jaki sposób zamierza pan to zrobić?   Prawdopodobnie pewna poprawa na ulicach Suwałk nastąpi po oddaniu do użytku obwodnicy. Niemniej jednak na tych drogach, o których mówimy, odbywa się głównie ruch lokalny. Chcemy się tej kwestii bardzo mocno przyjrzeć, zaangażować specjalistów z zakresu zarządzania drogami i opracować warianty alternatywne, które służyłyby temu, aby tych korków nie było. Jeżeli chodzi o ulicę Wigierską, to problem rozwiązałby np. pas do skrętu w prawo tj. w ulicę Kościuszki. To usprawniłoby ruch. Właśnie o tego typu rozwiązania nam chodzi. Oczywiście będziemy to wszystko analizować, również konsultować z mieszkańcami. Drogowcy potrafią bardzo sprawnie przeprojektować ulice, ale ważne jest też to, aby koszty nie były nadmierne, aby zrobić to wszystko racjonalnie. Inwestycje drogowe należy planować w sposób przemyślany, aby nie było potrzeby poprawek po realizacji, bo to są dodatkowe koszty.    Dużo mówi pan o zdrowiu i profilaktyce. Sam pan stwierdził, że pierwsze co zrobi, gdy zostanie prezydentem, to wprowadzi słowo zdrowie do nazwy wydziału. Jak konkretnie chciałby pan zadziałać na rzecz poprawy zdrowia mieszkańców naszego miasta?   Trzeba przede wszystkim zwiększyć zakres działań profilaktycznych, bo przecież lepiej zapobiegać niż leczyć. Myślimy tu o programach profilaktycznych dla osób w różnym wieku - począwszy od dzieci, po badania na osteoporozę dla osób starszych. Seniorów chcemy z resztą otoczyć specjalną opieką, a działania na rzecz ich zdrowia zintensyfikować. Nasze społeczeństwo się starzeje, dlatego też zależy mi na tym, aby powstała w Suwałkach poradnia geriatryczna z prawdziwego zdarzenia. Będziemy też bardzo mocno wspierać uruchomienie samodzielnego zakładu opiekuńczo-leczniczego. W swoim programie mamy również punkt, który dotyczy utworzenia na bazie DPSu Centrum Opiekuńczo-Socjalnego zwiększając równocześnie zakres działalności z wolontariatem włącznie. Poza tym myślę także o współpracy ze szpitalem, między innymi poprzez wsparcie finansowe. Chcielibyśmy też monitorować kwestię lekarzy specjalistów - tego ilu ich jest i co możemy zrobić, aby było ich więcej, a kolejki były krótsze. Uważam, że samorząd w obszarze dbałości o zdrowie swych mieszkańców ma do odegrania istotną rolę.   Zmieniając temat, chciałabym zapytać o inną kwestię, którą często pan podnosi, a mianowicie transparentność polityki kadrowej. Jeśli zostanie pan prezydentem będzie chciał pan wprowadzić zmiany na wyższych stanowiskach urzędniczych?   Trzeba szanować ludzi i ich kompetencje. Nie można zwalniać pracowników posiadających wiedzę i doświadczenie. Zdecydowanie się temu sprzeciwiam. Pracowałem zresztą z ludźmi z suwalskiego ratusza, znamy się i oni wiedzą, jaką jestem osobą. Uważam też, że moc samorządu oparta jest właśnie na profesjonalnych kadrach, które mają stabilność i możliwość rozwoju. Znając swój cel i mając poczucie misji, pracownicy mogą wspierać i wsłuchiwać się w głos mieszkańca. To ich doświadczenie można wykorzystywać dla dobra miasta. Uważam też, że więcej samodzielności muszą mieć dyrektorzy szkół. W spółkach komunalnych trzeba szanować specjalistów i fachowców. Spółki muszą się rozwijać przeznaczając zyski na modernizację, aby świadczyć mieszkańcom tanie i wysokiej jakości usługi komunalne np.: ciepło, woda i ścieki, odpady komunalne. Miasto nie powinno zabierać spółkom zysków w formie dywidendy.   Często wspomina pan o lobby na rzecz Suwałk. Kto miałby je tworzyć?   Trzeba rozmawiać po partnersku z osobami, które zajmują wysokie miejsca w administracji państwowej i samorządowej wyższego szczebla. Należy skupić się na mieście i nie wchodzić w spory polityczne. My chcemy rozmawiać z każdym. Naszym plusem jest to, że jesteśmy nową jakością, jesteśmy otwarci na współpracę. Z pewnością chcielibyśmy to wykorzystać. Suwałki to powinno być miejsce dialogu i porozumienia.   A po co powiększać granice administracyjne miasta?   Po to, aby miasto mogło się rozwijać i miało przyrost dochodów. Już w pierwszym roku chcielibyśmy podjąć działania zmierzające do zwiększenia granic administracyjnych. Tu potrzebny jest dialog. Istotnym elementem terenu stała się obwodnica Suwałk. Miasto może się rozszerzyć i być domem wszystkich tych, którzy nie dali rady z różnych względów wybudować się na obecnym terenie administracyjnym Suwałk. Te osoby każdego dnia korzystają z samorządu suwalskiego, jednak ich podatki w tym udział w PIT idą gdzie indziej. Jeśli chodzi zaś o granicę wzdłuż obwodnicy, to z pewnością ten obszar dałby miastu bardzo atrakcyjne, inwestycyjne grunty. Opinie odnośnie pana kandydatury są bardzo różne. Nie brakuje też takich, że będzie pan „czarnym koniem” tych wyborów. Jak się pan do tego odniesie?   Trudno mi się do tego odnieść. Mogę powiedzieć jedynie, że znam dużo ludzi z różnych środowisk: samorządu, spółek komunalnych czy przedsiębiorców. Przez wiele lat pracowaliśmy razem, rozwiązywaliśmy trudne dla miasta problemy. Bardzo dobrze wspominam tę współpracę i takie same sygnały zwrotne docierają do mnie. Jestem człowiekiem kompromisu. Być może to stąd takie zapatrywania ze strony niektórych osób. Jest mi z tego powodu bardzo miło. Ale niech zdecydują wyborcy, bo to ich decyzjom należy się z pokorą podporządkować.   Dlaczego zatem 21 października suwalczanie powinni postawić krzyżyk przy nazwisku pana i kandydatów z komitetu Mieszkańcy Suwałk?   Dlatego, że mamy dobry program i jesteśmy niezależni. Warto na nas głosować, bo będziemy dbać o interesy mieszkańców jak mało kto. Trzeba mierzyć wysoko, konsekwentnie i uczciwie realizować plan na rozwój SUWAŁK – miasta, w którym na pierwszym miejscu są mieszkańcy.   Dziękuję za rozmowę.    


adres tego artykułu: http://www.suwalki.info/articles.php?id=444