http://www.suwalki.info

:: Nakręca mnie działanie - wywiad ze Zdzisławem Przełomcem
Artykuł dodany przez: kama (2016-08-30 12:13:35)

Od kilku miesięcy zasiada w fotelu przewodniczącego suwalskiej Rady Miejskiej. I chociaż trudnych momentów podczas obrad nie brakowało, Zdzisław Przełomiec wierzy, że zawsze można dojść do porozumienia i fajnie jest, gdy ludzie różnią się pięknie. Jak sam przyznaje, nie lubi siedzieć bezczynnie. To bowiem działanie i kontakt z drugim człowiekiem nakręca go najbardziej. Rada Miejska nie jest Panu obca, ale w fotelu przewodniczącego zasiadł pan po raz pierwszy. Jak się pan czuje w tej roli? Przede wszystkim jest to wielkie wyzwanie. Funkcja przewodniczącego Rady Miejskiej jest istotną funkcją w samorządzie. Dotyczy kierowania 23-osobowym zespołem radnych. Jest to odpowiedzialność za reprezentowanie Rady na zewnątrz, ale również organizację pracy, procedowanie dokumentów, które w konsekwencji stają się uchwałami Rady Miejskiej i dotyczą nas - suwalczan. Stając przed tą funkcją miałem świadomość odpowiedzialności, miałem świadomość kredytu zaufania, bo jedno idzie w parze z drugim. Jest to jednak moja czwarta kadencja pracy jako radnego, a więc udało mi się obserwować, jak tę funkcję pełnili inni. Cieszę się też, że zostały wypracowane bardzo wysokie standardy. Czym się powinien zatem wyróżniać dobry przewodniczący? Mam pewne oczekiwania w stosunku do samego siebie. Myślę, że niezwykle istotna jest komunikacja. Komunikacja na zasadzie dostępności, rozmowności, umiejętności słuchania, wyciągania wniosków i podejmowania decyzji - decyzji wyważonych. Starałem się na przestrzeni swojej pracy zawodowej i działalności społecznej być zawsze osobą kompromisu, osobą unikającą konfliktów. Wysłuchanie stron, wyważenie ich, no i wreszcie dokonanie wyboru możliwie najlepszego - to jest ważne, ale na pewno nie jest łatwe. Mam świadomość, że w teorii wszystko wydaje się proste, w życiu różnice będą zawsze. Mamy prawo różnie postrzegać tę samą rzeczywistość. Zawsze szanowałem osoby o odmiennym poglądzie i będę szanować. Zawsze można się porozumieć, bo fajnie się różnić pięknie. Czyli pomimo tego że w Radzie Miejskiej w Suwałkach znajdują się osoby z różnych opcji politycznych, pomimo różnic, niejednokrotnie nerwowych sytuacji, można dojść do konsensusu? Ta przynależność partyjna nie przeszkadza w tym, żeby uzyskać porozumienie? Podziały są rzeczą typową, ale też okresową. Występują wtedy, kiedy coś się dzieje - na przykład kiedy są wybory i związane z nimi kampanie wyborcze. Na co dzień my radni mieszkamy w tych samych okręgach, ba na tych samych ulicach, czasami nawet w tym samym bloku czy klatce schodowej. I to są sytuacje, w których mielibyśmy się różnić? Niekoniecznie. Nie wierzę w to, czy to będzie prawica, czy lewica, żeby ktokolwiek miał jakieś sprzeczne intencje. Na tym szczeblu wierzę w to, że tych wielkich idei nie można zamienić na małe, na drobne. Mimo wszystko wybory przewodniczącego Rady Miejskiej były wyjątkowo emocjonujące - kilkukrotne głosowanie, znaczne różnice w rozkładaniu się głosów. Wśród suwalczan pojawiły się nawet opinie, że stanowisko zostało "przehandlowane". Jak się pan do tego odniesie? Nie widzę kombinacji ani próby handlowania. To był wybór, który nie wynikał z jakiejś procedury odwołania kogokolwiek, wprowadzania nowej osoby na urząd. Mandat mojej poprzedniczki został wygaszony, funkcja została złożona, pojawiła się konieczność wyborów. Wobec tego nie było ani z mojej strony, ani ze strony mojego klubu parcia na szkło - to po pierwsze. Po drugie sama kwestia głosowania, tego jak się rozkładały głosy - powiem tak - dużo było rozmów, bardzo dużo. Natomiast naprawdę wyciągam rękę i wierzę w wyciągniętą rękę po tamtej stronie. Ta kadencja jest moją czwartą. Dwukrotnie byłem wiceprzewodniczącym, kierowałem też bardzo istotną komisją finansowo-budżetową, wobec tego ta propozycja padła po prostu i o tym rozmawialiśmy. A gdyby nie było warto, to pewnie tych głosów nie udałoby mi się uzyskać. Pozostając przy tematyce partii politycznych, chciałabym zapytać, bo suwalczan też to może interesować, do której z obecnych partii jest panu najbliżej? Nie jestem członkiem żadnego ugrupowania partyjnego i chciałbym, żeby tak zostało. Myślę, że na tym szczeblu możemy sobie poradzić bez polityki. Daleki jestem też od weryfikacji, które partie miałyby być mi bliższe, a które nie. Chciałbym byśmy jako samorząd mogli współpracować z sejmikiem samorządowym województwa podlaskiego, gdzie bardzo łatwo zdefiniować, jakie ugrupowania tam przewodzą. Jaką sytuację mamy w kraju wiemy doskonale. Wobec tego dzielenie tego na zwolenników i nie powiem przeciwników, ale kogoś innego, byłoby wielkim nieporozumieniem. Klub, który reprezentuję nie jest klubem politycznym, nie jest klubem partyjnym. Z tego klubu kandydował i został wybrany prezydent Czesław Renkiewicz, wobec tego możemy żyć bez dokładnego identyfikowania się z partią. Z resztą to chyba nie jest taka wielka sprawa, jakie poglądy dzisiaj mamy. Mój pogląd jest przede wszystkim taki, by pracować, by robić coś uczciwie. Podejrzewam, że wiele ugrupowań taki pogląd też reprezentuje. Jest pan samorządowcem od kilkunastu lat. Co w ogóle skłoniło pana przed laty, żeby starać się o funkcję radnego? Funkcjonuję w wielu środowiskach, które angażują, wciągają do tego, aby robić coś więcej niż wykonuje się zawodowo. Duch tych spraw, obcowanie z różnymi ludźmi nakręca do pewnych rzeczy. Okazuje się, że można żyć problemami tych osób, że można działać. Nie chodzi bowiem o takie funkcjonowanie, że raz na cztery lata odwiedzamy swoich wyborców i mówimy o czymś do nich lub o coś prosimy. Powinna to być codzienna komunikacja. I to jest powód chyba zasadniczy, że trzeba i warto robić coś więcej. Bardzo pilnuję tego, aby nie popaść w rutynę. To jest wielka sprawa, bo kiedyś ktoś mnie zapytał czy trzecia lub czwarta kadencja to jest pozytyw czy negatyw w doświadczeniu. Mi się wydaje, że jeśli chcemy robić coś skutecznie, otwarcie, z entuzjazmem - nie popadniemy w rutynę. Choć takie niebezpieczeństwo oczywiście gdzieś tam grozić może. Jest pan podczas sesji jednym z bardziej aktywnych radnych. Czy mieszkańcy sami zgłaszają się do pana z różnego rodzaju problemami, które podejmuje pan w swoich interpelacjach? Osobiście zawsze byłem zwolennikiem interpelacji. Instytucja interpelacji, zapytania była, jest i powinna być realizowana. Nie miałem w zwyczaju szukania, "googlowania", podpytywania na siłę. Tematów jest dużo i one wynikają między innymi z mojego zaangażowania w wiele środowisk (ogrodów działkowych, filatelistów, stowarzyszeń). To jest tylko kwestia tego, czy uda się z wysłuchanej prośby, czasami żalu, pretensji wyłapać kontekst. Bo temat jest po prostu czasem takim żalem, bez oczekiwania jego "załatwienia". Jest potrzeba wysłuchania. Wiele tematów powinno być jednak postawionych, bo tu i teraz wymagają interwencji, rozpoznania, podpowiedzi. Niektóre ze spraw natomiast, które zgłaszałem do tej pory, nie dotyczyły tego "tu i teraz". Wystosowałem wtedy interpelację na zasadzie kiedy rozpoczniemy, czy warto, czy stać nas na to, a co gdybyśmy spróbowali. Tematów nie brakuje, naprawdę. Wyjątkowo często podnosi pan podczas interpelacji kwestie związane z seniorami lub z osobami niepełnosprawnymi, dlaczego akurat taka tematyka? Wydaje mi się, że w naszym społeczeństwie zawsze znajdą się osoby, którym odrobinę może być trudnej, trochę pod górkę. Na pewno jakiś stopień trudności jest większy, kiedy jest się osobą niepełnosprawną, kiedy jest się osobą starszą lub dzieckiem. Może to wynika z tego, że mam dość częsty kontakt z tym środowiskiem. Jednak ostrożnie postępuję w przypadku grupy osób niepełnosprawnych, ponieważ nie chciałbym, by identyfikowano to z moim życiem osobistym. Jestem rodzicem osoby niepełnosprawnej - mam chorą córkę. Nie chciałbym, by cokolwiek było postrzegane, przez pryzmat tego, że chciałbym coś przy okazji "załatwić". Tych tematów jest mnóstwo i one naprawdę wynikają z częstotliwości naszych aktywności, które mamy w różnych środowiskach. Teraz w okresie sezonu turystycznego pojawiają się kwestie wynikające z rozwiązań komunikacyjnych, bo widzimy wówczas pewne rzeczy oczyma tych, którzy nas odwiedzają. Oni mówią na przykład, co warto byłoby zmienić. Ważny jest ten głos z zewnątrz? Bardzo. Ja z resztą wyjeżdżając przyglądam się jak rozwiązują pewne sprawy inne samorządy, inne jednostki. Ilekroć mam okazję podróżowania, zawsze coś mogę podejrzeć. Często robię jakieś fotografie, ba nawet odważyłem się odwiedzić jednostkę samorządową. Bo tak jest najprościej - pozdrowić i się o coś zapytać. Czy przez tych kilkanaście lat zdarzyła się taka sytuacja, że podszedł do pana niezadowolony wyborca, który powiedział wprost – oddałem na pana głos i jestem z pana działań niezadowolony, zawiódł mnie pan? Tak, były takie sytuacje. Nie wynikały one z tego, że nie dotrzymałem słowa, bo to byłoby straszne, by czegoś nie zrobić, ba nawet nie podjąć, nawet nie spróbować, ale przyznać trzeba, że nie wszystkie rzeczy są proste do rozwiązania. Wszystkie jednak wymagają poinformowania co dalej. Czasami ta prawda jest bardzo gorzka i to są takie sytuacje, kiedy trzeba powiedzieć – nie można tego zrobić, nie potrafię tego zrobić – to jeszcze trudniejsze, albo nie w tym momencie. I one powodują, one mogły powodować coś takiego jak pewien dystans, niezadowolenie wyborcy, że tenże radny może nie potrafił czegoś zrobić, może ma jakieś inne podejście do tej sprawy. Nie zdarzało się to często, ale na pewno było jakimś sygnałem, wskazówką. Zmieniając temat - chciałabym zapytać jak to się stało, że absolwent teologii, zaczął pracę w Poczcie Polskiej i od ponad 20 lat z sukcesami kontynuuje karierę. Wszyscy jesteśmy absolwentami określonych uczelni i niekoniecznie pracujemy w zawodzie. Jeśli chodzi o to, co ja robię, oczywiście zadbałem o właściwe kwalifikacje - szereg studiów podyplomowych, kierunkowych, specjalizujących w zakresie i przedsiębiorczości, i zarządzania, i organizacji, żeby spełnić pewne standardy. Kształciłem się też z zarządzania spółkami prawa handlowego, wszak zasiadałem w radzie nadzorczej największej póki co spółki w kraju, którą mamy. I powiem w ten sposób - nigdy nie czułem jakiegoś dyskomfortu. Rozumiem, że pytanie mogłoby się sprowadzić czy menedżer w Poczcie Polskiej nie powinien być absolwentem Uniwersytetu Szczecińskiego, gdzie mamy kierunki typowo pocztowe. Pewnie tak, ale nigdy nie miałem żadnych rozterek w radzeniu sobie w zarządzaniu zespołami, a czasami były to kilkusetosobowe zespoły. Nie miałem też w miejscu, w którym pracuję problemów z procesami technologicznymi. Dobrze mi jest z tym co robię, oczywiście nie zwalnia mnie to z niczego, między innymi z podnoszenia wiedzy i kwalifikacji. A jak pan lubi spędzać wolny czas poza podróżami nad polskie morze i poza granice kraju? Poza podróżami, rowerem i obcowaniem z rodziną, na pewno cenię sobie książkę. Stąd też ta współpraca z biblioteką, bo jestem pewnie jednym z wielu zaangażowanych czytelników. To są moje pasje i dobrze mi z nimi. Mam jeszcze jedno hobby, które dotyczy historii naszego regionu i takiego zbieractwa drobnych elementów z przeszłości, zwanych starociami. Nie ukrywam jednak, że czasu mam tak mało, że to wszystko jest reglamentowane. Czasami planuję jeden wypad na przestrzeni całego miesiąca. Na koniec proszę jeszcze powiedzieć, jak pan widzi przyszłość naszego miasta. Zdecydowanie pozytywnie. Przede wszystkim umiejętnie gospodarujemy pieniędzmi, jesteśmy oszczędni. Cieszy mnie to jako radnego, że mamy pomysły na istotne inwestycje, które ułatwiają nam życie. Obwodnica, którą wywalczyliśmy wspólnie, to jest przykład na to, że można, jeśli jesteśmy zintegrowani, wiemy czego chcemy i współpracujemy ze sobą. Mamy też świetną ofertę kulturalną, no i wreszcie potencjał sportowy. Ponadto ci, którzy przyjeżdżają do naszego miasta mówią, że Suwałki pięknieją. A jak do tego dodać to, że mamy wskaźnik bezrobocia, który wynosi niewiele ponad 7% i jest niższy od wielu innych miast, że to pracodawcy zaczynają dzisiaj szukać pracowników, to jest nowa jakość. Trzeba szukać nowych pomysłów i my jako samorząd szukamy ich. Oczywiście, że wierzę w przyszłość naszego miasta. Dziękuję bardzo za rozmowę.


adres tego artykułu: http://www.suwalki.info/articles.php?id=397