http://www.suwalki.info

:: Suwałki są dobrym miastem obywatelskim - wywiad z Jarosławem Ruszewskim
Artykuł dodany przez: azet (2013-09-25 09:18:48)

Stowarzyszenie Pryzmat działa w Suwałkach już od ponad dekady. To czas na pierwsze podsumowania. Przed jedenastoma laty sformułowali Państwo swoją misję m.in. słowami: chcemy zmieniać otaczającą rzeczywistość. Czego, najbardziej znaczącego, udało się w tym czasie dokonać w Suwałkach? - To Stowarzyszenie zakładało w 2002 roku kilka osób, które skończyły szkoły wyższe w różnych miastach w kraju i przyjęły, że Suwałki są ich miastem, w którym chcą zamieszkać i pracować. Poza swoją pracą i życiem osobistym, chciały też zrobić coś więcej. Zarówno dla innych, jak też dla siebie, np. w zakresie rozwoju swoich zainteresowań. To doświadczenie było bardzo różne: psycholog, prawnik, nauczyciele, osoby zajmujące się kulturą... Założyliśmy sobie, że chcemy coś zmienić. Dziesięć lat temu Suwałki też nieco inaczej wyglądały społecznie, bo dzisiaj jest prawie 190 organizacji pozarządowych, wtedy było ich mniej. Bez wątpienia jest też tak, że nasza działalność sprowadza się do tego, co uważamy za społecznie ważne. Przykładowo rozwiązywanie problemów społecznych poprzez poradnictwo prawne czy psychologiczne, wolontariat, szkolenia, które prowadzimy od samego początku. Co ważne, i pragnę to wyraźnie podkreślić, dzięki naszemu zaangażowaniu, wiedzy i doświadczeniu udaje się nam pozyskiwać fundusze, dzięki czemu nasze działania są świadczone nieodpłatnie i ludzie np. korzystając z naszych szkoleń czy pomocy prawnika, czy psychologa nie muszą za to płacić. Jak na przestrzeni tych lat zainteresowanie poradnictwem się zmieniło? Czy rzeczywiście jest tak, że z roku na rok rośnie? W ciągu miesiąca trafia do nas po porady średnio 300 osób. Jest to naszym zdaniem bardzo dużo i wskazuje, że ludzie takiej pomocy potrzebują. Dzięki pozyskanym przez nas środkom finansowym udało się nam przenieść do nowej siedziby i ją zaadaptować oraz wyposażyć, polepszyły się warunki lokalowe, w których świadczymy zainteresowanym pomoc (np. mamy wreszcie ogrzewanie, którego w biurze przy ul. Kościuszki nie mieliśmy). Jednocześnie nowy lokal spowodował jeszcze większe zainteresowanie naszą ofertą pomocy. W stowarzyszeniu jest ciągle ruch, bo z naszych usług korzystają zarówno osoby indywidualne, jak też przedstawiciele organizacji pozarządowych, spółdzielni socjalnych czy instytucji publicznych. Mamy u nas osoby kierowane przez urzędników, dzielnicowych, radnych, proboszczów, lekarzy czy dziennikarzy. Pojawiają się także osoby, które korzystały już z naszej pomocy i wracają z innymi sprawami. Duża część przychodzi, bo ich znajomy czy członek rodziny uzyskał u nas wsparcie i polecił naszą pomoc. Czasem ludzie nie wiedzą, że te poradnictwo prowadzi stowarzyszenie Pryzmat, tylko że w tym budynku otrzymają pomoc. I my staramy się to robić. Biorąc pod uwagę potrzeby zgłaszane w tym zakresie przez naszych mieszkańców, to tej pracy jest sporo. Czy to oznacza, że społeczeństwo jest bardziej świadome swoich praw i chce, ma odwagę ich dochodzić? Z jednej strony świadczy to o skali problemu, o tym, że taka pomoc rzeczywiście jest potrzebna, nawet w czasach, kiedy mamy internet i wiele rzeczy można tam znaleźć. Z drugiej, mamy świadomość, iż ludzie do nas przychodzą, bo wiedzą, że otrzymają tu pomoc w rozwiązaniu ich spraw życiowych związanych z życiem osobistym czy zawodowym. Oczywiście problemy z prawem ma każdy, czy to będzie osoba wykształcona, czy nie, bo to nie dotyczy np. samego prawa karnego, ale również praw stricte rodzinnych - typu rozwód, alimenty, opieka nad dziećmi lub kwestii spadkowych. I lepiej przyjść do kogoś, kto się na tym zna, żeby nie popełnić błędów, zaoszczędzić czas. Mówimy też o rzeczach nowych, takich jak mobbing w zakładzie pracy, ale też np. kwestii związanych z wpadaniem w zadłużenie na tle branych pożyczek z instytucji parabankowych albo sprzedaży, która jest poza miejscem zamieszkania. Na przykład osoby starsze kupują garnki, materace, kołdry nie zwracając uwagi na drobny druk podpisują umowy, potem nie mając z czego płacić horrendalnych rat, przychodzą do nas po pomoc. Pamiętajmy też, iż można u nas uzyskać nie tylko pomoc prawną, ale też profesjonalną pomoc psychologiczną, co dla osób pokrzywdzonych czy też nieradzących sobie z trudnymi wydarzeniami w ich życiu, także jest bardzo ważne. Prowadzimy także mediacje w kwestiach karnych czy rodzinnych. Z jakimi problemami najczęściej ludzie przychodzą? Jaki problem jest najczęściej obserwowany tutaj, na naszym terenie? Z tych, które mamy, a świadczymy pomoc prawną w każdej gminie powiatu suwalskiego, również w Łomży i w Białymstoku, to oczywiście głównie są to sprawy rodzinne. Mamy więc kwestie dotyczące spraw rozwodowych, które zdarzają się kilka razy w tygodniu. Na to się nakłada oczywiście kwestia alimentów na dzieci, ograniczenia władzy rodzicielskiej czy opieki, zwłaszcza kiedy rodzice wyjeżdżają zarobkowo za granicę, a dzieci pozostają tu z rodziną np. dziadkami. Dość często pojawiają się kwestie spadkowe (dziedziczenia, podziału majątku) i kwestie, nie ma co ukrywać, komornicze. Ludzie są zadłużeni. Często nie zwracają uwagi na to, że przepisy teraz mówią, że jak nie odbierasz na poczcie, to sam sobie szkodzisz, bo nakazy sądowe, które przychodzą i zobowiązują nas do zapłaty, stają się prawomocne. Potem człowiek się dziwi, że przychodzi komornik i mówi: „Proszę Pana, wchodzimy na wynagrodzenie”. Nie ma wówczas tak lekko i lepiej zawczasu być rozważnym w podejmowaniu swych decyzji. Zdarzają się sprawy bardzo różne. Na przykład nie ta osoba pochowana w grobie… Tak?? Tak. Mamy teraz w Suwałkach jedną sprawę i jeszcze jedną podobną w jednej z gmin powiatu suwalskiego. Proszę opowiedzieć o tych przypadkach. Na przykład osoba wykupuje sobie kwaterę na cmentarzu. Żyje, więc nic nie robi. Zachodzi na cmentarz i na jej miejscu wybudował sobie kwaterę już ktoś inny. Żywy, ale ma już wybudowany pomnik za jakieś 15 tysięcy. Kobieta pokazuje rachunek, że zapłaciła, a miejsca nie ma. Albo w kwaterze rodzinnej pochowano osobę bezdomną. Są oczywiście też kwestie związane z przemocą w rodzinie i prowadzoną w tym zakresie procedurą niebieskich kart. Jako Pryzmat jesteśmy członkiem zespołu interdyscyplinarnego, czyli wspólnie z innymi instytucjami kierującymi pomoc dla osób pokrzywdzonych, jak prokuratura, sąd, policja, miejski ośrodek pomocy społecznej, także pracujemy nad tego typu sprawami, starając się pomóc ofiarom przestępstw. Tutaj poza pomocą doradczą psychologa czy prawnika oferujemy też pomoc materialną. Pokrzywdzonymi, którzy się tu zgłaszają, są też osoby poszkodowane np. w wypadkach drogowych czy też osoby oszukane przy transakcjach handlowych. Osobom pokrzywdzonym pomagamy nie tylko poprzez pomoc prawną czy psychologiczną, ale też na przykład kupujemy bony żywnościowe i opłacamy przejazdy komunikacji na terenie województwa np. na przesłuchania czy też posiedzenia sądów. Jak zajdzie taka potrzeba, jesteśmy w stanie opłacić wynajęty lokal, kiedy np. ofiara i jej dzieci nie chcą mieszkać ze sprawcą, który się znęca, pod jednym dachem i chcą mieć jakieś bezpieczne lokum. Tego typu pomoc oferujemy na terenie całego województwa podlaskiego, dzięki współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwości. A jeśli chodzi o inne elementy działalności? Było ich sporo przez te 11 lat. Bez wątpienia. Na ogół na bieżąco prowadzimy około 10-15 różnych działań programowych. Prowadzi to w stowarzyszeniu kilka osób i nie byłoby możliwe bez współpracy z wolontariuszami, z którymi mamy tę przyjemność pracować i którzy nam pomagają ceniąc to, co robimy. Nawet teraz, obok w sali konferencyjnej trwa szkolenie dla 20 wolontariuszy ze szkół średnich, którzy uczą się od naszych specjalistów oraz funkcjonariuszy policji promowania zachowań bezpieczeństwa komunikacyjnego w przedszkolach, szkołach i na ulicy. My ich uczymy, a później oni prowadzą zajęcia dla najmłodszych, czyli sprowadzamy taką pomoc do setek dzieci. Jest to już trzecia edycja tego programu, w którym biorą udział wszystkie suwalskie przedszkola. Także często szkoły podstawowe proszą nas o organizację takich spotkań. Nie tylko w Suwałkach, ale też w regionie. Łącznie odbyło się już 116 zajęć, w których uczestniczyło 2292 dzieci. Wolontariat jest czymś, co profesjonalnie prowadzimy od samego początku. To jest takie pośrednictwo pracy, bo z jednej strony są osoby potrzebujące pomocy albo organizacje zgłaszające się szukając osób, które pomogą im w ich działaniach. Z drugiej zaś, mamy osoby, które chcą taką pomoc wolontarystyczną świadczyć. Na przykład przychodzi matka i mówi, że pracuje często popołudniami, jest samotna, a dziecko wymaga rehabilitacji i ona potrzebuje w tym zakresie wsparcia. My szukamy takiej osoby, która mogłaby przyjść i dwa razy w tygodniu z takim dzieckiem pracować. Zbiórki żywności, zbiórki środków finansowych, zajęcia w przedszkolach, pomoc w korepetycjach, pomoc w robieniu zakupów dla osób starszych i niepełnosprawnych. Tego typu sprawy obsługujemy. Wolontariuszami są zarówno osoby młode, ale i starsze, czasem bezrobotne, które chciałyby, np. po przyjeździe do Suwałk, wdrożyć się w rynek pracy i też szukają u nas takiej pomocy. Obecnie są Państwo partnerem ważnego przedsięwzięcia pod nazwą Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej. To niejako współczesna odpowiedź na problem bezrobocia. Udało się dzięki temu utworzyć 3-4 spółdzielnie socjalne? To jest tak, że my ekonomią społeczną zajmujemy się już trzy lata w tym mieście, zanim rozpoczęliśmy ten projekt. Nasze działania miały różne etapy, ale bez wątpienia my w Suwałkach i w regionie tę ekonomię społeczną zaszczepiliśmy. Uważamy, iż działalność spółdzielni jako przedsiębiorstw społecznych, łączących cele społeczne z celami gospodarczymi, daje pomoc osobom bezrobotnym, niepełnosprawnym czy wykluczonym społecznie np. z uwagi na chorobę. Oferując pomoc doradczą, szkoleniową, wsparcie w dostępie do lokalu na spotkania czy w dostępie do sprzętu, możemy nieść pomoc potrzebującym. Przez te lata pomagaliśmy i dalej pomagamy w zakładaniu instytucji - spółdzielni socjalnych, fundacji, stowarzyszeń czy klubów integracji społecznej. Razem udało się nam pomóc w założeniu już 9 spółdzielni socjalnych. Są to spółdzielnie w Suwałkach, w Nowince, w Sejnach, w Sokółce czy też w obrębie gminy Jeleniewo. Te spółdzielnie, trzy, które powstały ponad rok temu, działają. Teraz udało się założyć 6 kolejnych. Poza tym powstały też nowe fundacje i stowarzyszenia. Łącznie przy naszym wsparciu zainicjowało swą działalność 18 instytucji społecznych w naszym regionie. Stowarzyszenie podejmuje działania, które uznaje za ważne albo które wynikają z zainteresowań jego członków. Nam nikt nie każe podejmować jakichś działań. To, co robimy tutaj, jest tylko naszym wyborem, bo nie jesteśmy organem administracji, który musi podejmować pewne działania wynikające z przepisów. Nasza aktywność, to, że nam się chce, przekłada się na to, że inni otrzymują wsparcie, pomoc czy też mają szanse uczestniczyć w ciekawych wydarzeniach. Przykładowo zrobiliśmy już 21 spotkań międzynarodowych, na których gościła już młodzież z połowy krajów Europy. To jest tylko nasz wybór, który na szczęście przekłada się na konkretną pomoc dla obywateli. Dlatego bardzo nam zależy, by inne organizacje także aktywnie włączały się w życie naszej społeczności lokalnej i oferowały mieszkańcom możliwość skorzystania z różnych organizowanych przez takie instytucje inicjatyw. Im tego więcej, tym bardziej suwalczanie na tym zyskają. Wymaga to jednak od samych organizacji większego profesjonalizmu, wiedzy i umiejętności, np. w pozyskiwaniu środków czy też pracy z wolontariuszami. A to jeszcze przecież nie wszystkie działania. Jest też Rada Działalności Pożytku Publicznego, której jest Pan członkiem, podlaska i suwalska. Jeśli chodzi o ciało powołane przy marszałku województwa, byłem jej wiceprzewodniczącym. Niedawno skończyła się kadencja i aktualnie trwają wybory na kolejną. Jestem też członkiem Suwalskiej Rady Pożytku Publicznego. Też uczestniczę w paru innych ciałach, jak np. Wojewódzka Rada Zatrudnienia, Podlaska Sieć Pozarządowa czy Interdyscyplinarny Zespół ds. Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie. To są funkcje społeczne o charakterze opiniodawczo-doradczym, ale pracę w nich uważam za ważną i potrzebną. Interesuje mnie to także z chęci łączenia praktyki z nauką, gdyż jestem także pracownikiem naukowym w stopniu doktora i od lat nie tylko zawodowo, ale też i naukowo zajmuję się organizacjami pozarządowymi i ich współpracą z administracją publiczną. Działając w takich zespołach, staram się pewne rzeczy pozmieniać, bo nie lubię jednego - „narzekactwa” ze strony organizacji, jak to często jest niedobra administracja i sami urzędnicy. To nie jest do końca prawda, bo w organizacjach pozarządowych też możemy często spotkać ludzi nastawionych roszczeniowo lub mających małą wiedzę, lub umiejętności. Uważam, że dla dobra ogółu ważne są wzajemne współdziałania, tak by to obywatele z tego jak najbardziej skorzystali. Dla nich często nie ma znaczenia, kto organizuje im festiwal muzyczny, świadczy pomoc doradczą czy zapewnia przedszkole. Tutaj ważniejszą rolę odgrywają koszty, które ewentualnie trzeba przy tym ponieść i jakość świadczonej usługi czy dobra. Czy organizator jest podmiotem publicznym czy prywatnym, traci to na znaczeniu. Czasy się zmieniają i urzędnicy albo decydenci też pewne rzeczy dostrzegają. Bo nie tylko przepisy tego zaczynają wymagać, ale też środki finansowe, które wymuszają czasem kooperację. I można pomagać jednorazowo albo można starać się zmieniać pewne mechanizmy - na przykład wydawanie pieniędzy w ramach konkursów ofert, opieki w zakresie patronatów albo konsultacji społecznych, dzięki którym decydenci mają możliwość dostrzec głos organizacji pozarządowych. Takie mechanizmy są z mego punktu widzenia ważniejsze, bo czynią współpracę bardziej stabilną i długookresowo pomagają organizacjom. W przypadku prac w Podlaskiej Radzie Działalności Pożytku Publicznego, udało się nam przez tę kadencję ujednolicić zasady konkursów ofert, które byłyby zróżnicowane w zależności od departamentu, zwiększyć środki finansowe przekazywane przez Urząd Marszałkowski i zmniejszyć wkłady własne organizacji. Więc tego typu działania mają sukces, który dostrzega marszałek, wojewoda czy urzędnicy departamentów w urzędzie marszałkowskim. Także Prezydent Miasta Suwałk. A czego się udało dokonać w Suwałkach? W Suwałkach rada działa niespełna rok i samych spotkań było zaledwie 4. Tak naprawdę dotyczyły bieżących spraw i opiniowania dokumentów przyjmowanych przez naszą radę miejską. Aktualnie trwają prace nad programem współpracy z organizacjami na rok 2014 i ważne jest to, by organizacje zapoznały się z tym dokumentem. Teraz też zaczynamy taki program, który dotyczy poprawy jakości współpracy organizacji z miastem i ważne jest to, by organizacje zapoznały się z tym dokumentem i ewentualnie wniosły swoje uwagi. Jakość pomocy dla organizacji zależy od zapisów w tym dokumencie, więc warto mu się przyglądnąć, by potem nie mieć pretensji, że coś nam nie pasowało. Powinno się przekonywać organizacje pozarządowe do tego, żeby uczyć się profesjonalizmu, uczyć się lepszej jakości współpracy. Jeżeli ktoś będzie tylko narzekał, to staje się osobą roszczeniową i takie osoby na ogół nie są traktowane poważnie, bo w sumie nie wnoszą nic ze sobą nowego. Ta rada pożytku stara się coś takiego zmieniać. Jednym z zadań, które Pryzmat na początku sobie wyznaczył, było: „urzeczywistniać ideę społeczeństwa obywatelskiego”. Na ile, biorąc pod uwagę nasze lokalne warunki, to się udało? Społeczeństwo obywatelskie to de facto społeczeństwo osób aktywnych. Z jednej strony mówimy o osobach, które same się angażują w pewne działania, przykładowo konsultacje społeczne, które przygotowuje Rada Miejska albo prezydent, m.in. program Suwalska Rodzina Plus, plany zagospodarowania przestrzennego, kwestie dotyczące wycinek drzew czy budowy parkingów. Tutaj, uważam, suwalczanie stają się aktywni, dlatego że przychodzą na spotkania, wysyłają różnego rodzaju postulaty i interesują się sprawami związanymi z ich miastem, blokiem czy szkołą, do której uczęszczają ich dzieci. Jeżeli jest jakaś kontrowersyjna planowana decyzja w Suwałkach albo w okolicy, na przykład dotycząca lokalizacji biogazowni czy budowy wiatraków, to zawsze znajdą się ludzie, którzy pytają co mogą zrobić, jaką uzyskać informację publiczną czy odpowiedź. Każda gmina się aktywizuje obywatelsko, bo w każdej powstały organizacje pozarządowe, stowarzyszenia wiejskie - nie tylko zajmujące się tradycyjnie kulturą czy turystyką, ale mamy też stowarzyszenia, które zajmują się tym, aby na przykład dbać o ochronę środowiska, o plany zagospodarowania przestrzennego, o interesy ważne dla społeczności lokalnej. Czyli mówimy o aktywnych obywatelach. Drugim obszarem są aktywne organizacje. My pomagamy teraz około setce organizacji pozarządowych. Z jednej strony pomagamy zakładać organizacje - rejestrujemy, pomagamy w pierwszych krokach, zapewniamy obsługę księgową, pomagamy pisać wnioski o dotacje czy zapewniamy wolontariuszy. Z drugiej my jako Pryzmat zawsze staraliśmy się wywierać wpływ w sprawach społecznych na decydentów i instytucje publiczne. Wzięto pod uwagę nasze postulaty dotyczące utworzenia Rady Pożytku Publicznego, utworzenia adresów poczty elektronicznej radnych. Bierzemy też aktywny udział w konsultacjach społecznych dotyczących spraw społecznych. W przyszłym roku w Suwałkach ma ruszyć budżet obywatelski - nareszcie mieszkańcy mają zyskać realny wpływ na rozwój miasta. Czy suwalczanie są gotowi, aby o tym decydować? Uważam, że tak i warto umożliwić im wypowiedzenie się w zakresie wydatkowania, choć części środków będących w dyspozycji miasta. Informacje na temat budżetu i propozycje, jak to ma wyglądać, aktualnie są w sferze opracowywania przez prezydenta i radnych. My, jako organizacja pozarządowa, czekamy na dokument, który pójdzie do konsultacji społecznych i postaramy się o to, aby mieszkańcy wypowiedzieli się na ten temat. Zgłosimy też swoje uwagi. Jako członek rady przy marszałku już to przerabiałem. Pierwszy budżet tego typu w województwie podlaskim był przyjmowany przez Sejmik Województwa. Wtedy wypowiadali się mieszkańcy i organizacje pozarządowe. To dotyczy pytań bardzo różnych. Na jakie działania mają być przeznaczane pieniądze w tym budżecie? Czy mają być to wyłącznie cele inwestycyjne, czy także cele miękkie - społeczne? Czy głosowanie powinno dotyczyć wydatków całego miasta, czy też środki powinny być dystrybuowane na dzielnice czy okręgi wyborcze? Pytanie dotyczy też planowanej kwoty na takie działania. A jaka to mogłaby być kwota, żeby to w ogóle miało sens? Białystok ma 10 milionów. Urząd Marszałkowski w pierwszej turze puścił 100 tysięcy, Łódź rekordowo wydaje 20 milionów. Oczywiście kwota zależy od możliwości budżetowych miasta. Moim zdaniem nie będzie to duża suma. Może też i dobrze, bo, wiadomo, na początku chyba trzeba się nauczyć. Władze jako miasto Suwałki nie robiły wcześniej tego, mieszkańcy też tego nie znają. Jeżeli budżet obywatelski wyjdzie, zawsze można będzie w przyszłości go modyfikować. Były inicjatywy społeczne… Tak, inicjatywa polegała na tym, że ja mogłem zgłosić różne pomysły, a prezydent wybierał, co uznał za ważne według siebie. W przypadku budżetu, jeżeli coś przejdzie, to winno być to zrobione. Inicjatywy społeczne dalej funkcjonują i nie sądzę, że zostaną zlikwidowane. Ale czy, Pana zdaniem, sama idea tego przedsięwzięcia - budżetu obywatelskiego jest istotna, ważna, potrzebna? Uważam, że mieszkańcy powinni interesować się swoim miastem, nie tylko raz na cztery lata kiedy są wybory samorządowe. Aktywna rola każdego z nas nie kończy się na udziale w wyborach, lecz istnieją także inne formy własnej aktywności interesowania się swoim otoczeniem i uczestnictwa w procesach mających wpływ na jakość naszego życia w lokalnej wspólnocie. Dla mnie jest to akurat bardzo ważne, a zmiany prawne przyjmowane w ostatnich latach zapewniają coraz szerzej społeczny udział w podejmowaniu decyzji w społecznościach, do których przynależymy lub w których żyjemy na co dzień. Ja jestem za tego typu działaniami, dlatego my też, jako Pryzmat, prowadzimy dużo programów, które zachęcają do takich aktywności. Staramy się pomagać, uczyć, edukować. Myślę, że media, także te elektroniczne, mają tu swoją rolę do odegrania. Dla mnie to jest ważne, w jakim mieście żyję i co się tu dzieje. Takie działania zależą jednak nie tylko od mieszkańców i organizacji pozarządowych, ale także od tego, czy samej administracji i naszym władzom, będzie chciało się przekonywać ludzi do tego, żeby wzięli w tym udział. Jakie są plany Pryzmatu na najbliższą przyszłość? Aktualnie kontynuujemy swoje działania - wspieramy spółdzielnie socjalne i organizacje pozarządowe, zapewniając im np. pełną obsługę księgową poprzez wynajęte i opłacane przez nas biuro rachunkowe, pomoc prawną czy usługi marketingowe, dzięki czemu takie organizacje mogą bezpłatnie wykonać sobie stronę internetową czy wydrukować plakaty i ulotki. Aktualnie 5 spółdzielni socjalnych jest na etapie podpisywania umów o dofinansowanie na rozpoczęcie działalności, w ramach której uzyskują 100 tysięcy złotych na każdą ze spółdzielni socjalnych. Mówimy więc, moim zdaniem, o dość poważnych kwotach, które tego typu podmioty uzyskują i dzięki którym osoby tworzące te spółdzielnie mają szanse na polepszenie swej sytuacji zawodowej na rynku pracy. W taki sposób wychodzą z bezrobocia. Poza standardowymi działaniami, jak właśnie wspieranie ekonomii społecznej, organizacji pozarządowych i spółdzielni socjalnych, poradnictwo prawne i psychologiczne, Suwalskie Biuro Wolontariatu, Ośrodek Pomocy Osobom Pokrzywdzonym Przestępstwem, festiwale filmowe, szkolenia czy obchody Dnia Bez Samochodu, to aktualnie udało nam się uzyskać środki finansowe na ważny projekt. Dzięki niemu chcemy z jednej strony zwiększyć współpracę administracji samorządowej z organizacjami pozarządowymi, a co za tym idzie z samymi mieszkańcami, a z drugiej strony chcemy wprowadzić w tym zakresie pewne standardy, czyniące tę współpracę bardziej merytoryczną i profesjonalną. Zaplanowano konferencje, spotkania branżowe, ale też i wspólne stoiska organizacji, gdzie mieszkańcy będą mogli zapoznać się z ich ofertą. Organizacje pozarządowe będą też budowały swoją federację, czyli związek organizacji, mający na celu lepszą reprezentację trzeciego sektora w mieście. Uruchamiamy też konsultacje społeczne w trochę lepszym i znacznie szerszym wymiarze, tak by mieszkańcy mieli możliwość łatwiejszego wnoszenia swoich uwag, co do planowanych przez administrację zamierzeń. We współpracy z miastem uruchomimy platformę konsultacji społecznych, gdzie będzie można znaleźć przydatne informacje dotyczące konsultacji, także te praktyczne: jakie zostały ogłoszone konsultacje, czego dotyczą, co zostało zgłoszone i co uwzględniono w dalszych pracach. Konsultacje już nie będą tylko umieszczeniem na BIP-ie informacji, że kto chce, może przyjść do pokoju X i zgłosić uwagę (co, uważam, często nie ma sensu, bo na ogół ludzie tego nie śledzą lub nie umieją znaleźć takich informacji w tym gąszczu informacji), ale będą robione również spotkania moderowane przez specjalistów, na które będzie można przyjść i ktoś, kto się zna na danym temacie, powie, o co chodzi i odpowie na pytania zainteresowanych. Potencjał zwiększania obywatelskości będzie się coraz bardziej rozwijać, chociaż uważam, iż Suwałki są dobrym miastem obywatelskim pod tym względem na tle województwa czy kraju. Świetne podsumowanie. Dziękuję bardzo za rozmowę.


adres tego artykułu: http://www.suwalki.info/articles.php?id=343