http://www.suwalki.info

:: Polskie komary uciążliwe, ale niegroźne
Artykuł dodany przez: azet (2011-08-23 13:11:52)

Polskie komary, choć nie przenoszą chorób, to i tak skutecznie psują Polakom urlopy. W tym roku owady te są równie uciążliwe jak po zeszłorocznej powodzi, ze sklepów znikają środki odstraszające komary, a do lekarzy zgłaszają się rodzice z pokąsanymi dziećmi. Komary żyjące w Polsce są sterylne - nie mają współżyjących z nimi mikroorganizmów groźnych dla człowieka. Nie można tego jednak powiedzieć o wszystkich komarach. Gatunki żyjące w tropikach mogą przenosić malarię, żółtą febrę, dengę, filariozę, wirusowe zapalenie mózgu czy gorączkę doliny Rift. Choć polskie gatunki komarów nie zagrażają ludzkiemu życiu, to ślady po ugryzieniach komarów są nieprzyjemne i bolesne, zwłaszcza dla osób, które są na jad komarów uczulone. Badania TNS OBOP wykonywane w maju tego roku pokazały, że gryzące komary na urlopie są dla Polaków bardziej uciążliwe niż kiepskie warunki mieszkaniowe, niedobrane towarzystwo i niesmaczne jedzenie. Ponad 80 proc. Polaków uważa, że komary są najbardziej dokuczliwymi owadami, a dwóch na trzech badanych uważa, że mogą one zepsuć wypoczynek. Komary występują na całej kuli ziemskiej - od tropików aż poza koło arktyczne, w miastach, na stepach i wysoko w górach. Opisano około 3200 gatunków, z czego w Polsce żyje co najmniej 47. Do lat 60-tych XX wieku ogniska przenoszonej przez komary malarii występowały także w naszym kraju - jak przypomniała pytana przez PAP o komary dr Aleksandra Gliniewicz z Państwowego Zakładu Higieny. Komary, a właściwie komarze samice muszą pić krew - bez zawartego w niej białka nie złożą zdolnych do rozwoju jaj. Choć atakują żywicieli - ludzi i zwierzęta - głównie wieczorem i wczesnym rankiem, ale przy dużej wilgotności, osłonięciu od wiatru i małym nasłonecznieniu mogą być agresywne nawet około południa. Wabią je kwas mlekowy i amoniak zawarte w pocie oraz wydychany przez nas dwutlenek węgla. Gdy samica ssie krew, wydziela feromon, który zwabia kolejne samice. Skóra jest przebijana kłujką; ofiara nie zawsze to odczuwa, gdyż koniec kłujki może omijać zakończenia nerwów. Do ranki jest wprowadzana ślina, która zawiera substancje zapobiegające krzepnięciu krwi. W tym momencie ukłucie jest odczuwalne przez ofiarę, ale lepiej nie zganiać komara, gdyż może w rance pozostawić resztki kłujki. Jeżeli samica komara nassie się do syta, nie poszukuje już nowej ofiary - gdy ssanie krwi nie było wystarczające, poszukuje następnej możliwości. Wydzielina gruczołów ślinowych u wrażliwych osób wywołuje reakcję alergiczną - obrzęk i swędzenie, jednak znacznie gorsze są przenoszone przez te owady choroby w krajach o gorącym klimacie, między innymi malaria czy denga. Gdy samica już się nasyci, szuka zbiornika wodnego, w którym mogłoby się rozwijać potomstwo. Jeśli woda wyschnie, jaja mogą przetrwać w ziemi nawet kilka lat. Pojedyncza samica może złożyć do 1000 jaj. W ciągu jednego sezonu pojawia się kilka pokoleń komarów. Do odstraszania komarów stosuje się od wieków substancje naturalne - kamforę, pyretryny olejek anyżkowy, bergamotowy, cynamonowy, goździkowy, kokosowy, eukaliptusowy, geraniowy, lawendowy, cytrynowy, muszkatołowy, z kwiatów pomarańczy, mięty polej, sosnowy, tymiankowy, cytronellowy. Olejki są skuteczne, ale często nie działają dość długo, a ich wysokie stężenia mogą nie być dobrze tolerowane. W dużej mierze zostały zastąpione przez związki syntetyczne. Najlepszą ochroną przed pijącymi krew owadami jest jednoczesne stosowanie środków odstraszających - repelentów oraz innych zabezpieczeń osobistych, takich, jak odpowiednia odzież, nakrycie głowy i moskitiery. www.naukawpolsce.pap


adres tego artykułu: http://www.suwalki.info/articles.php?id=262