http://www.suwalki.info

:: Szukamy autorów najlepszych scenariuszy filmowych
Artykuł dodany przez: iva (2010-02-08 11:44:20)

Konkurs potrwa do końca maja br. Mogą wziąć w nim udział maksymalnie 5-osobowe zespoły uczniowskie, przy czym liczba zespołów z danej szkoły jest dowolna. Na zwycięzców konkursu, autorów najlepszych scenariuszy, czekają bardzo atrakcyjne nagrody m.in. w postaci netbooków. Szkoła wspierająca zwycięskich uczniów otrzyma tablicę interaktywną lub rzutnik multimedialny z ekranem elektrycznym. Zadaniem uczestników konkursu jest opracowanie pomysłu na film animowany oraz napisanie scenariusza na jeden z zaproponowanych tematów: „Szara strefa”, „Podatki a wydatki państwa” lub „I Ty kształtujesz PKB”. Realizacja tego zadania, wymaga nie tylko pewnej wiedzy ekonomicznej i talentu pisarskiego, ale również kreatywności i dużego zaangażowania młodych ludzi. Warto jednak wziąć w nim udział, ponieważ na podstawie zwycięskich scenariuszy zostanie wyprodukowany film lub seria filmów animowanych, co dla autorów będzie z pewnością dodatkowym źródłem satysfakcji. Szczegółowe informacje o konkursie są dostępne na stronie www.konkursmf.edukator.pl Informacje merytoryczne: Szara strefa Jeszcze kilkanaście lat temu wielu ludzi uważało, że unikanie podatków jest dowodem sprytu i przedsiębiorczości. Na szczęście społeczne przyzwolenie dla takich praktyk systematycznie maleje. I słusznie, bo działanie w szarej strefie jest zwykłym oszustwem wobec tych, którzy rzetelnie płacą podatki. Według różnych szacunków obrót w szarej strefie obejmuje od 15 do 20 proc. PKB. To może być nawet 200 mld zł. Tyle co roku traci państwo (a w konsekwencji wszyscy podatnicy) na działalności takich „spryciarzy”. Przedsiębiorca, który oferuje swoje usługi czy towary działając w szarej strefie (a więc nie płacąc podatków) naraża na szwank całą gospodarkę, łącznie z sobą samym. Warto zdawać sobie sprawę, że państwowa kasa jest naszą wspólną kasą – mniejsze wpływy podatkowe oznaczają, że państwo nie może realizować w pełni swoich zadań. Aby zapewnić funkcjonowanie państwa podatki muszą pozostać na wysokim poziomie. Jeśli wpływy są zbyt małe państwo musi zaciągać pożyczki. Dług państwa jest jednak także zaciągany de facto na koszt podatników, ponieważ to z ich podatków spłacane są odsetki. A w dodatku ten dług kupują instytucje finansowe czy obywatele w postaci obligacji lub innych papierów dłużnych, co sprawia, że banki mają mniej pieniędzy na udzielanie kredytów, a obywatele na konsumpcję. W obu przypadkach uczciwi podatnicy płacą niejako dodatkowy ukryty podatek, za tych którzy ukrywają przed fiskusem swoje dochody. Ważną kwestią jest także istnienie nieuczciwej konkurencji. Przedsiębiorca, który nie płaci podatków i zatrudnia pracowników na czarno może mieć niższe ceny usług czy towarów niż konkurencja działająca z poszanowaniem prawa, a w konsekwencji może w ten sposób doprowadzić do spadku zamówień u uczciwie działających firm. W rezultacie wartościowe przedsiębiorstwa muszą zmniejszać produkcję i zwalniać pracowników, co w konsekwencji skutkuje odprowadzaniem niższych podatków. Na czym ponownie cierpi kasa państwa, ale nie tylko ona. Działalność w szarej strefie to przywara nie tylko przedsiębiorców. Godzi się na to również wielu pracowników, którzy bądź zatrudniają się „na czarno” (nierzadko pobierając jednocześnie zasiłki dla bezrobotnych), bądź też zgadzając się na wypłatę części wynagrodzenia „pod stołem”. Teoretycznie dzięki temu mają większe – bo nieopodatkowane – zarobki. W praktyce są stratni: składki emerytalne od opodatkowanej części dochodów wystarczą jedynie na głodową emeryturę w przyszłości. Dla ZUS praca na czarno to dodatkowy kłopot – mniejsze składki to mniej pieniędzy na wypłatę emerytur i konieczność większych dotacji z budżetu lub zadłużenia w bankach komercyjnych. W przypadku pracy na czarno straty są jeszcze większe – poza utratą składek emerytalnych taka osoba nie może się wylegitymować u następnego pracodawcy doświadczeniem zawodowym, pracy na czarno nie można też raczej wpisać do cv. Pracujący na czarno znacząco zmniejszają swoje szanse na rynku pracy. Nadto należy dodać, że pracownicy zatrudniani na czarno nie mają prawa do ubezpieczenia, więc w razie wypadków związanych z wykonywaniem pracy nie mają prawa do odszkodowania, a de facto także do leczenia i rehabilitacji. Nieuczciwe metody działania trafiają też rykoszetem w nieuczciwych przedsiębiorców. Nieuczciwa konkurencja z uczciwymi firmami i kłopoty budżetu i ZUS związane z mniejszym wpływem podatków i składek zaburzają funkcjonowanie gospodarki i osłabiają koniunkturę. W konsekwencji – w skali całej gospodarki – zmniejsza się liczba osób, które mogą korzystać z usług nie tylko legalnie działających firm, ale także tych działających w szarej strefie. Zatem likwidacja szarej strefy leży więc w interesie wszystkich podatników, także firm działających poza granicą prawa. Walka z tym zjawiskiem jest trudna, a jak pokazują przykłady innych krajów zupełna likwidacja tego zjawiska jest niemożliwa, jednak administracja państwowa robi wiele, by proceder unikania podatków ograniczyć do minimum w interesie wszystkich uczciwych podatników. W strukturach ministerstwa finansów główny ciężar walki z szarą strefą spoczywa na urzędach kontroli skarbowej, które tropią nieuczciwych podatników nawet w internecie. W ostatnich miesiącach urzędnicy wzięli pod lupę handel w internecie (również na aukcjach internetowych) podejrzewając nie bez podstaw, że serwisy aukcyjne gromadzą nie tylko kolekcjonerów i tych którzy okazjonalnie wyzbywają się niepotrzebnych rzeczy, ale także nieuczciwych handlarzy. Takie działania powodują, że działanie w szarej strefie, choć na krótką metę może zdawać się opłacalne, staje się coraz bardziej ryzykowne. Nie bez znaczenia jest także odpowiedzialność karna. Przestępstwa skarbowe podlegają nie tylko karom grzywny, lecz mogą być także sankcjonowane karą pozbawienia wolności. I to kolejny dobitny argument przeciwko działaniu poza system podatkowym – świadectwo niekaralaności może się bardzo przydać zarówno przy prowadzeniu biznesu, jak i poszukiwaniu pracy. Podatki a wydatki państwa Każdy z nas z osobna, chętnie – gdyby tylko mógł – wyzwoliłby się z obowiązku płacenia podatków. Jednak gdyby nam na to pozwolono, szybko okazałoby się jak bardzo bezradni jesteśmy wobec życiowych problemów. Coroczne wypełnianie deklaracji podatkowej PIT skłania nas z reguły do kilku niewesołych refleksji: czy rzeczywiście musimy płacić tak wysokie podatki? Co dzieje się z naszymi pieniędzmi? Wysokość podatków zależy od tego, czego oczekujemy od państwa. Jeśli oczekujemy by państwo zapewniało nam bezpieczeństwo i opiekę socjalną, to zapomnijmy o niskich podatkach. Kiedy chorujemy idziemy do lekarza. Jak dużo trzeba byłoby zapłacić, gdyby istniała tylko prywatna służba zdrowia za zwykłą wizytę u internisty? Być może część z nas poradziłaby sobie z takim wydatkiem, ale co zrobić, gdy zdarzył się wypadek i potrzebna jest operacja? Koszt nawet niewielkiego zabiegu to czasem równowartość rocznego średniego wynagrodzenia. A przecież finansowanie publicznej służby zdrowia to tylko część wydatków ponoszonych przez państwo. Państwo, żeby je pokrywać musi mieć dochody, a są nimi przede wszystkim płacone przez nas wszystkich podatki – m.in. podatek od dochodów osobistych, podatek od dochodów firm, podatek VAT i akcyzowy. Na marginesie można dodać, że to stosunkowo nowy sposób finansowania zadań państwa – podatek od dochodów osobistych pojawił się dopiero na przełomie XVII i XIX wielu w Anglii, firmy zaczęły płacić podatki dopiero po pierwszej wojnie światowej, natomiast najmłodszy podatek VAT został wprowadzony po raz pierwszy we Francji w połowie lat 50. ubiegłego stulecia. W tych dziesięcioleciach państwa brały na siebie coraz więcej zadań, przede wszystkim o charakterze socjalnym, ale nie tylko i dziś rezygnacja z podatków nie jest brana na poważnie w żadnym z krajów. Co ciekawe najbardziej odczuwalny przez nas podatek PIT nie jest dla budżetu najważniejszym źródłem wpływów. W 2008 rok podatnicy PIT wpłacili ponad 34 mld zł. To dużo, ale kwota uzyskana z podatków od firm była prawie dwukrotnie wyższa, a z podatków pośrednich VAT i akcyzy budżet uzyskał ponad 150 mld zł. Na co idą te pieniądze? Jedną z ważniejszych pozycji w budżecie (ok. 30 proc. wszystkich wydatków) to wydatki o charakterze socjalnym i związane z wypłatą świadczeń z ubezpieczenia społecznego. Do tej kategorii zaliczamy budżetowe dotacje do wypłat emerytur i rent, wszelkiego rodzaju zasiłki – rodzinne, pielęgnacyjne, dla bezrobotnych. Słowem wszystko to, co wiąże się z opieką, jaką roztacza państwo nad najsłabszymi grupami społecznymi. Podatki muszą też zapewnić sprawne funkcjonowanie państwa. Drugą ważną grupą są więc wydatki na administrację, utrzymanie sił zbrojnych, policji, sądów. Z naszych podatków utrzymujemy więc te instytucje bez których kraj nie mógłby funkcjonować, a nasze życie stałoby się trudniejsze. Nikt z nas nie chce pracować za darmo. Nie ma się więc co dziwić, że państwo musi wypłacać pensje lekarzom, nauczycielom, policjantom czy wojskowym i zadbać o odpowiednie wyposażenie szpitali, szkół czy jednostek policji. Państwo stara się również zapewnić obywatelom warunki do rozwoju – stąd państwo utrzymuje sieć publicznych szkół, służbę zdrowia i instytucje kulturalne, jak większe teatry i muzea. Na te cele przeznacza się około jednej piątej wydatków budżetowych. A przecież to nie jedyna zadania, jakich oczekujemy od państwa. Płacąc podatki utrzymujemy także drogi, którymi przemierzamy każdego dnia kilometry i inwestujemy razem z państwem w budowę nowych czy remonty starych. Skąd państwo miałoby brać na to pieniądze, jeśli nie od podatników? Bez wpływów z podatków państwo byłoby bezradne tak samo jak my, gdybyśmy ich nie płacili. Z drugiej strony im większe środki ma do dyspozycji administracja państwowa, tym lepiej może wywiązywać się ze swoich zadań. I najważniejsza sprawa. Pieniądze publiczne, to w rzeczywistości nasze pieniądze. Dlatego też każdy z nas ma prawo rozliczać państwo z wykorzystania tych potężnych środków. Władzę rozliczamy biorąc udział w wyborach – i tych lokalnych i ogólnokrajowych (wybierając parlament czy prezydenta). Rezygnując z udziału w wyborach de facto rezygnujemy z kontroli nad wydatkami państwa, a więc nad własnymi, ciężko zarobionymi pieniędzmi. I Ty kształtujesz PKB Wpływ pojedynczego człowieka na wskaźniki makroekonomiczne jest tak niewielki, że aż pomijalny w statystyce wielkich liczb. Ale to właśnie zachowań pojedynczych obywateli składa się na makroekonomię. Jaki wpływ działalność pojedynczego, przeciętnego człowieka może mieć na dynamikę Produktu Krajowego Brutto, którego roczna wartość przekracza bilion złotych? Gdyby taki człowiek nie robił nic, albo pracował dwa razy więcej i tak nie wpłynąłby na wysokość PKB, jak więc można mówić o wpływie jednostki na wielkie liczby statystyczne? Mimo to można. Każdy z nas wnosi swój wkład w gospodarkę, choć w minimalnym stopniu. Ów wkład pomnożony przez miliony pracujących (lub nie pracujących) wprawia gospodarkę w szybszy lub wolniejszy ruch. Dla gospodarki ważne jest ile pracujemy – np. decyzję o przejściu na wcześniejszą emeryturę każdy podejmuje indywidualnie, ale suma takich decyzji rodzi określone konsekwencja dla całego systemu emerytalnego i dla całej gospodarki. Duża liczba stosunkowo „młodych emerytów” sprawia, że relatywnie mała rzesza pracujących musi – opłacając składki na ubezpieczenie społeczne – sfinansować wypłatę świadczeń dla coraz większej grupy emerytów. To zaś oznacza coraz wyższe składki i większe koszty pracy i mniejszą konkurencyjność polskich firm (bo zagraniczne, gdzie składki są niższe mogą zaoferować niższe ceny za swoje towary). Nawet to ile pracujemy w miesiącu ma wpływ na gospodarkę – urzędy statystyczne na całym świecie publikując dane o produkcji opatrują je komentarzem, że wzrost produkcji jest niższy niż miesiąc wcześniej, bo w tym miesiącu był o jeden dzień roboczy mniej. Nasz wolny dzień był już widoczny w gospodarczych statystykach. Pracując, przyczyniamy się do wytworzenia PKB i wysokości stopy zatrudnienia. Gdy z zarobionymi pieniędzmi ruszymy na zakupy zwiększamy konsumpcje i przykładamy rękę do dynamiki sprzedaży detalicznej. Nasze zakupy przyczyniają się do utrzymania lub utworzenia nowych miejsc pracy w handlu, ale i przemyśle (bo ktoś zakupione przez nas dobra musiał wyprodukować). Jeżeli zaniesiemy te pieniądze do banku, zwiększamy stopę oszczędności i sprawiamy, że banki będą miały więcej pieniędzy na udzielanie kredytów (np. firmom na dalszy rozwój), ale i klientom indywidualnym (np. na nowy telewizor, lub samochód co z kolei poprawi koniunkturę w tych branżach). My zaś gromadzimy pieniądze, które będziemy mogli przeznaczyć po jakimś czasie na większe inwestycje np. zakup nowego mieszkania. Z kolei my biorąc kredyt mieszkaniowy wspieramy branżę budowlaną ale i – jeśli chętnych na własne M jest więcej możemy doprowadzić do wzrostu cen mieszkań – bo większy popyt oznacza wzrost cen. Jeśli czasy są dobre i otrzymujemy podwyżkę, łatwiej godzimy się na wzrost cen niektórych towarów, a więc na inflację. I odwrotnie – utrata pracy przyczynia się do zmniejszenia PKB i zwiększenia bezrobocia. Gdy zaczynamy oszczędzać na wydatkach powodujemy, że ktoś inny także ma mniej pracy (lub ją traci), mało kto godzi się wówczas na wzrost cen towarów i usług. Zatem choć wkład jednostki w wielkie liczby makroekonomiczne opisujące stan gospodarki jest niewielki, to jednak istnieje, bo to właśnie jednostki decydują w swojej masie o koniunkturze gospodarczej. Mając wpływ na gospodarkę mamy również wpływ na stan budżetu. Zarabiając i terminowo opłacając podatki zapewniamy sprawne funkcjonowanie państwowej machiny, gdy spóźniamy się z wpłatami lub – np. z powodu utraty pracy ich nie płacimy – nasze kłopoty przenoszą się na budżet – mogą pojawić się opóźnienia w niektórych finansowanych z budżetu inwestycjach, lub konieczność oszczędności np. zwolnienia w sferze budżetowej. Jednostka jest podstawowym ogniwem gospodarki – ostatecznie to dla niej produkowane są wszystkie wyroby w gospodarce. Każda wielka liczba makroekonomiczna swój początek bierze więc w zachowaniu pojedynczego człowieka.


adres tego artykułu: http://www.suwalki.info/articles.php?id=166