http://www.suwalki.info

:: Niania narodowa
Artykuł dodany przez: luki (2009-04-30 15:05:42)


Z Dorotą Zawadzką, znaną z telewizyjnego ekranu jako superniania, rozmawia Grażyna Mikłaszewicz.

- Czy czuje się pani autorytetem w sprawach wychowywania dzieci?
- Absolutnie nie, choć pewnie dla paru osób mogę być autorytetem. Myślę tu głównie o moich dwóch synach, studentach, z którymi mam zajęcia, a także o dorosłych bohaterach programu „Superniania", emitowanego w TVN.

- No właśnie, o pani pedagog i psycholog Dorocie Zawadzkiej, nauczycielce akademickiej stało się głośno za sprawą telewizji?
- Tak to działa. Zresztą, nie tylko u nas. Ale ja się z tego bardzo cieszę. Stałam się jakby tubą, przez którą przemawia środowisko pedagogów i specjalistów od psychologii rozwojowej. „Superninia" była programem stricte edukacyjnym. To nie był show z udziałem Doroty Zawadzkiej, która ma monopol na szybkie, sprawne i bezbłędne wychowywanie dzieci. A że przy okazji stałam się osobą popularna i rozpoznawalna? Na to akurat nie narzekam, bo spotykają mnie same przyjemności. Ludzie się do mnie uśmiechają, miło zagadną, czasem sympatycznie zażartują. Ot, choćby niedawno. Jadę tramwajem, wchodzi starsza pani. Zrywam się więc z miejsca, a ona z ujmującym uśmiechem mówi: "Za co Pani Doroto, przecież byłam grzeczna".

- Zawsze mnie interesowało, w jaki sposób dobierano bohaterów do programu? Czy głównym kryterium był stopień rozwydrzenia dziecka?
- Proszę tak nie mówić o dzieciach, kategorycznie zabraniam. Dzieci są dobre, to rodzice popełniają błędy w ich wychowywaniu. Są nieuważni, czasem nierozważni, mają za mało wiedzy, a przede wszystkim poświęcają swoim maluchom za mało czasu. Mimo wszystko, bardzo staram się nie oceniać dorosłych. W takich sprawach łatwo o błąd.

- Więc jak prowadzono nabór do „Superniani"?
- Najpierw były ankiety, które poszły w Polskę. Producenci otrzymali aż 20 tysięcy zgłoszeń. Niestety, bardzo wysoki procent odrzucono prawie na wstępie. Powód? Były od początku do końca zmyślone. Najwyraźniej rodzice mieli tak wielkie „parcie na szkło", tak przemożną chęć zdobycia popularności, że przedstawiali jakieś wyimaginowane problemy wychowawcze. No cóż, kłamać też trzeba umieć. Do drugiej weryfikacji przystąpiło 10 tysięcy ankiet, a ztej liczby zespół redakcyjny dokonał wyboru przypadków najtrudniejszych. Takich, które naprawdę domagały się natychmiastowej interwencji, bo w sposób ewidentny obnażały kompletną bezradność rodziców.

- Faktycznie, czasami było na co popatrzeć! Matki bite przez trzylatków, opluwani ojcowie. Łzy, nerwy, awantury. Aż tu pewnego dnia pojawia się bohaterska supeniania i wszystko naprawia. Prawda ekranu, czy atentyczna prawda?
- Odpowiem tak. Po pierwszej edycji postanowiono sprawdzić efekty interwencji superniani. Odwiedziliśmy z ekipę wszystkie 30 poznanych rodzin. Bez żadnej przesady, w 25 domach zostałam przyjęta bardzo, bardzo ciepło. Traktowano mnie jak osobę bliską, dziękowano, proszono o dalsze wskazówki. W pięciu pozostałych przypadkach, wprawdzie nie pocałowałam klamki, ale mogłam liczyć co najwyżej na herbatę i dość zdawkową pogawędkę. Powtarzam jednak, nie chcę oceniać dorosłych. Nie znam i pewnie nigdy nie poznam powodów, dla których nie potrafili zachować konsekwencji wobec swoich dzieci.

- Superniania to kalka programu wymyślonego przez brytyjską telewzję?
- Nie kalka, fachowo nazywa się to format i jest do kupienia. Supernianię, realizowaną według tego formatu, ale mocno osadzoną w rodzimych realiach, emitowały telewizje wielu krajów. Jak dotąd, jestem jedną z dwunastki narodowych niań.

---
Dorota Zawadzka, rocznik 1962, z wykształcenia pedagog i psycholog rozwojowy. Przez wiele lat nauczyciel akademicki na wydziale psychologii Uniwersytetu Warszawskiego oraz w Wyższej Szkole Psychologii Społecznej. W Suwałkach była na zaproszenie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Ustawicznego, które zorganizowało konferencję dla nauczycieli klas I-III oraz wychowania przedszkolnego.



adres tego artykułu: http://www.suwalki.info/articles.php?id=120