http://www.suwalki.info

:: Naukę pływania zaczęła w wieku 6 lat!
Artykuł dodany przez: luki (2008-09-25 21:20:18)


Czy pamiętasz swoje pierwsze zawody?

Joanna Mendak: To było trochę dawno (śmiech). Ja tak naprawdę naukę pływania zaczęłam w wieku sześciu lat, kiedy byłam w „zerówce”. To było w tym czasie. Pierwsze zawody… Zawsze były zawody organizowane przez Ośrodek Sportu i Rekreacji w Suwałkach – Otwarte Mistrzostwa Suwałk. To było wtedy. Na początku był straszny płacz, że nie dam rady, nie dopłynę, a to było „aż” 25 metrów.

Od początku trenował Cię ten sam trener?

J.M.: Uczyłam się pływać u pana Jacka Roguckiego, potem trafiłam do grupy doskonalącej do pana Mirosława Zajko, który jest również instruktorem i trenerem w naszej sekcji. W trzeciej klasie szkoły podstawowej mieliśmy miłe spotkanie z obecnym trenerem (śmiech) i nasza współpraca przez całą szkołę podstawową, gimnazjum i szkołę średnią przynosiła dobre efekty.

Panie trenerze, czy spodziewał się Pan, że Pana podopieczna będzie złotą medalistkę olimpijską?

Edward Dec: Ja nawet nie wiedziałem, że wytrenuję mistrza Suwałk. Kiedy przyszła do grupy [Joanna Mendak – red.], była taka chuda, zapłakana. Wtedy było ciężko powiedzieć, czy będzie to mistrzyni Suwałk, mistrzyni województwa, mistrzyni Polski, czy mistrzyni olimpijska. Wtedy nikt o tym nie myślał - trzeba było zrobić pewną robotę. Fakt faktem, że w tak młodym wieku nikt nie stawia na to, że trenujemy mistrza. Przede wszystkim korygujemy wady postawy, potem jest nauka i doskonalenie pływania. Natomiast jeżeli chodzi o takie poważniejsze podejście, to myślę, że tak na poziomie czwartej - piątej klasy szkoły podstawowej podchodziliśmy do tego zawodowo. Były pierwsze starty na mistrzostwach Polski, jakieś mniejsze i większe sukcesy. Od tamtego momentu zaczęliśmy trenować.

Przejdźmy do igrzysk. Asiu, co najmilej wspominasz z Pekinu? Co najbardziej zapadło Ci w pamięci?

J.M.: To były zupełnie inne igrzyska niż w Atenach. Na pewno zapamiętam atmosferę. Wszystko było stworzone perfekcyjnie, każdy szczegół był dopracowany. Około 10 tysięcy widzów na trybunach robi wrażenie. Po raz pierwszy w życiu startowałam przy tak licznej publiczności, która jeszcze do tego się bawi. To było w tym fajne. No i w szczególności ten złoty medal. Ten Mazurek. Potem srebrny i brązowy medal, świetny rekord życiowy…

Proszę powiedzieć, jak to się stało, że trener nie pojechał ze swoją zawodniczką na olimpiadę? To dość niespotykana sytuacja.

E.D.: Ja jeszcze raz powtórzę to, co powiedziałem młodzieży, z którą pracuję. Jeżeli ja wymagam od kogoś pewnych postaw etyczno-moralnych, to tego samego muszę wymagać od siebie.

Asiu, niedługo przenosisz się do Warszawy. Można powiedzieć, że zaczynasz nowe życie. Czy masz już jakieś konkretne plany?

J.M.: Studia zostały specjalnie wybrane, abym mogła kontynuować pływanie. W poniedziałek podjęłam trudną dla mnie decyzję. Zdecydowałam się przejść do sekcji AZS-AWF Warszawa, najprawdopodobniej pod skrzydła pana Pawła Słomińskiego. Jestem przerażona, bo to będzie nowe miasto, nowi ludzie. Studia – to też brzmi tak poważnie. Trener Słomiński – to chyba najstraszniejsze z tego wszystkiego (śmiech). Ale trzeba spróbować i mam nadzieję, że uda mi się jakoś to wszystko pogodzić. Jeśli nie, to liczę, że mój trener przyjmie mnie z powrotem (śmiech).

Jakie wrażenie zrobił na Tobie gest Pani Prezydentowej?

J.M.: O akcji przekazania cebulek na licytację, z której fundusze mają być później przekazane pierwszemu złotemu medaliście, dowiedziałam się tak naprawdę drogą esemesową - od znajomych z Polski. Potem zadzwonił do mnie jeden z dziennikarzy ogólnopolskiej telewizji. Przekazał mi taką samą informację. Byłam bardzo zaskoczona. Jednak myślę, że nie chodzi o te pieniądze. Cieszę się, że jestem pierwszą złotą medalistką na XIII Paraolimpijskich Igrzyskach Pekin 2008. Cieszę się też, że tak ważna osoba w naszym państwie postanowiła promować sport osób niepełnosprawnych. Myślę, że będzie to jakiś krok naprzód w przełamaniu stereotypowego odbierania sportu niepełnosprawnych. Wiele osób myśli, że jest to rehabilitacja. Za każdym razem zaprzeczam. I głośno mówię, że tak nie jest.

W tej chwili jesteś z pewnością najbardziej rozpoznawaną osobą w Suwałkach. Jak ludzie reagują na spotkanie z Tobą?

J.M.: Spotykałam się z samymi pozytywnymi reakcjami. Wczoraj stojąc w aptece od kilku osób usłyszałam bardzo miłe słowa i gratulacje. Nawet na ulicy zawsze ktoś powie, że widział igrzyska i składa gratulacje. To jest naprawdę bardzo miłe.

Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

autor: Iva



adres tego artykułu: http://www.suwalki.info/articles.php?id=104