http://www.suwalki.info

:: E. Ptaszyńską - historykiem Muzeum Okręgowego
Artykuł dodany przez: admin (2005-04-19 21:34:18)



"Twórczy temperament"

 

Rozmowa z Elizą Ptaszyńską, historykiem sztuki w suwalskim Muzeum Okręgowym.

 

– Najpierw wystawa jubileuszowa Alfreda Wierusza-Kowalskiego, dwa lata później Józefa Brandta, a teraz duża ekspozycja prac “monachijczyków”...

 

– Wystawa bliskiego suwalczanom Wierusza-Kowalskiego, jak też ekspozycja prac Brandta były jakby wyrwane z kontekstu historycznego i twórczego. Dlatego chcieliśmy pokazać całe środowisko “monachijczyków”.

 

– Jakie ono było?

 

– Bardzo różnorodne. Największy napływ polskich artystów miał miejsce w latach 70. dziewiętnastego wieku, kiedy to Królewska Akademia Sztuk Pięknych zostawiła miejsce na indywidualność twórców, ich temperament, dążenia, emocje i pasje, kiedy to zerwano z wcześniej obowiązującą doktryną artystyczną.

 

– To jest odpowiedź na pytanie postawione przez Stanisława Witkiewicza, a wykorzystane w tytule wystawy “I po co myśmy tam jechali”?

 

– Na pewno. Witkiewicz, który choć często krytykował środowisko monachijskie, to w swoich wspomnieniach podkreślał, że akademia sprzyja twórcom, daje im swobodę, bo tam nie obowiązuje żaden “program”. Odpowiedzią na pytanie Witkiewicza jest nasza wystawa. W Monachium polscy twórcy mieli to, czego brakowało im w kraju: wielkie wystawy, muzea, bogate zbiory Starej i Nowej Pinakoteki, silny mecenat artystyczny władców bawarskich, a dzięki temu korzystne warunki ekonomiczne, oraz życzliwość i otwartość Bawarczyków. Trafiali tam, gdzie mogli się rozwijać zgodnie ze swoimi poszukiwaniami.

 

– Czy polscy twórcy wyróżniali się na tle innych?

 

– Na pewno. I nie tylko dlatego, że tworzyli najliczniejszą grupę narodowościową. Ich twórczość zachowała polski charakter, polską duchowość i egzotykę, temperament i żywiołowość, co dla Bawarczyków, ludzi prostych i – jak wspominali nasi artyści – “opitych piwem i myślących o kiełbaskach” było czymś zupełnie nowym. Dla nich egzotyczny był Józef Chełmoński w swoim ciężkim, wiejskim kożuchu.

 

– Polacy odnosili tam sukcesy?

 

– Nie mieli problemów ze sprzedażą swoich obrazów. Kozakiewicz, Malecki, bracia Gierymscy mieli dużo zamówień, ich prace cieszyły się dużym uznaniem i wzięciem, podczas gdy w Polsce brakowało odbiorcy. W kraju oczywiście interesowano się poczynaniami rodzimych malarzy, gazety regularnie odnotowywały ważniejsze wydarzenia z udziałem polskich artystów. Ale nic poza tym.

 

– Jakie nazwiska pojawią się na wystawie?

 

– Na pewno wybitne. Zobaczymy prace braci Gierymskich, Józefa Brandta, Adama Chmielowskiego, Józefa Chełmońskiego, Antoniego Kozakiewicza, Aleksandra Lessera, Stanisława Witkiewicza, Alfreda Wierusza-Kowalskiego, Władysława Maleckiego, Olgi Boznańskiej, Jana Matejki, Romana Kochanowskiego, Kossaków, Fałata, Leona Wyczółkowskiego i wielu innych. W sumie około 90 nazwisk.

 

– A ile prac?

 

– Ponad dwieście. Zależało nam, by w pełni pokazać środowisko i nie skupiać się wyłącznie na najbardziej znanych autorach, ale też sięgnąć po prace innych twórców. W Monachium studiowało i tworzyło około 600 Polaków. Wiele nazwisk zostało zupełnie niesłusznie zapomnianych.

 

– Skąd będą pochodzić prace?

 

– Z muzeów narodowych, okręgowych oraz kolekcji prywatnych. Wiele z nich rzadko opuszcza swoje pierwotne miejsca, jak na przykład prace Adama Chmielowskiego – przechowywane u braci albertynów. Przygotowując wystawę, spotkaliśmy się z bardzo sympatycznymi reakcjami kolekcjonerów, którzy sami proponowali nam wypożyczenie obrazów. To wyjątkowa okazja dla nas i miłośników sztuki.

 

– Ciekawie zapowiada się też aranżacja wystawy.

 

– Ma wprowadzać nie tylko w świat dziewiętnastowiecznego Monachium, ale i w tryb życia, pracy, wspólne przedsięwzięcia artystyczne malarzy. Chcemy pokazać ich pracownię, prace studenckie, dokumenty, dyplomy i legitymacje, a nawet takie drobiazgi jak bilety wstępu do Pinakoteki czy pozwolenia na kopiowanie obrazów.

 

– Wystawie będzie towarzyszył bogato ilustrowany album...

 

– Będzie to pierwsze wydawnictwo, które przybliży sylwetki najwybitniejszych polskich malarzy oraz obrazy “monachijskie”.

 

– Dziękuję za rozmowę.

 

Dorota Skłodowska - Tygodnik Suwalski

 




adres tego artykułu: http://www.suwalki.info/articles.php?id=10