Na wizytę w poradni kardiologicznej w Suwałkach trzeba w tej chwili czekać 139 dni, na zabieg w zakresie soczewki zapisanych w tej chwili 659 osób. Czas oczekiwania wynosi ponad rok. Wszystko przez limity wprowadzone przez NFZ - instytucję, której sama administracja w województwie podlaskim pochłania 14 mln złotych rocznie.
Coraz częściej pojawiają się głosy, że Ewa Kopacz przedstawi jesienią projekt reformy NFZ. Kilka lat temu PO miało pomysł, aby zlikwidować Fundusz i powołać w jego miejsce konkurujące ubezpieczalnie. Kolejki do specjalistów to tylko jeden problem, który wiąże się z funkcjonowaniem instytucji. NFZ narzuca limity, pacjenci czekają i cierpią, ale jak twierdzą przedstawiciele Funduszu, winni są sami chorzy, bo to oni zapisują się do kilku specjalistów jednocześnie.
Dowody ich „winy” (według danych Narodowego Funduszu Zdrowia - Podlaskiego Oddziału Wojewódzkiego w Białymstoku):
Suwalczanie, którzy chcieliby dostać się do stomatologa muszą czekać przeciętnie dwa tygodnie. Prawie dwa miesiące trzeba czekać teraz na konsultacje w poradni zdrowia psychicznego (kolejka liczy 486 osób). Listę kolejkową do poradni okulistycznej okupują 142 osoby, przed którymi 60 dni oczekiwania. Z kolei 1975 osób czeka w kolejce do poradni rehabilitacyjnej przy ulicy Waryńskiego (czas oczekiwania – 68 dni). Do poradni alergologicznej próbuje dostać się 281 osób (trzeba czekać 109 dni), na oddział chirurgiczny z kolei - 146 osób (112 dni oczekiwania). Na wizytę w poradni kardiologicznej czeka 211 osób (139 dni oczekiwania), na zabieg endoprotezoplastyki stawu biodrowego oczekuje teraz 16 pacjentów (czas oczekiwania - 212 dni). Najdłużej trzeba czekać na zabieg w zakresie soczewki, które wykonywany jest przy ul. Wigierskiej. Na liście kolejkowej znajduje się 659 osób, średni czas oczekiwania wynosi 412 dni.
Lekarze bezradnie rozkładają ręce, bo to NFZ wprowadziło limity. Szansa na rozwiązanie tej sytuacji pojawi się być może w przyszłym roku - według projektowanego planu nasze województwo powinno dostać więcej pieniędzy – 1,72 mld zł (dla porównania nakłady na świadczenia w woj. warmińsko-mazurskim w 2011 roku mają wynieść 1,99 mld zł).
Jedno jest pewne, pieniędzy nie zabraknie na wynagrodzenia urzędników z NFZ. W tym roku koszty administracyjne w podlaskim oddziale wyniosą nawet 14 mln złotych, w tym wynagrodzenia pracowników – 9 mln złotych. W sąsiednim województwie (warmińsko-mazurskim) administracja pochłonie 18 mln złotych (wynagrodzenia - 10 mln zł). W NFZ urzędnik do stałej pensji może otrzymać m.in. dodatek funkcyjny, dodatek za wysługę lat, premię uznaniową, nagrody jubileuszowe, dodatek za pracę w godzinach nadliczbowych, dodatek za pracę w porze nocnej.
Ostatnio dodane komentarze:
Jak do tej pory panie Lepperze 2, nic z pańskiej gadki nie wynika, prócz żalu do wszystkiego dookoła, z niczego pan nie jesteś zadowolony, wszystko pan...
a to, że obecni emeryci dostaja kilkadziesiąt zł z II filaru to chyba nie zaskoczenie? po 11 latach ile tego kapitału im sie nazbierało? rozłożyć to tr...