suwalki.info - Suwalski Serwis Informacyjny
Dwie kobiety od dwóch lat rządzą suwalskim aresztem śledczym. Jak mówią płeć nie ma znaczenia

Od dwóch lat suwalskim aresztem śledczym rządzą dwie kobiety. Mówią, że w kierowaniu taką instytucją płeć nie ma znaczenia. Jeśli masz autorytet nieważne, czy chodzisz w spodniach, czy w spódnicy. Pomaga również pracowitość i żelazna konsekwencja. To jest ich recepta na sukces.

Beata Buczkowska przyjechała do Suwałk za chlebem piętnaście lat temu. Jest absolwentką psychologii.
- Wcześniej pracowałam w ośrodku odwykowym. Płacili marnie. Dowiedziałam się o wolnym etacie psychologa w suwalskim areszcie i zaryzykowałam - wspomina. - Praca z więźniami nie była uznawana za prestiżową, ale ja byłam jej ciekawa. Przekonała mnie rada ówczesnego naczelnika więzienia. Pełna obaw spytałam, co mnie tu złego może spotkać. Odpowiedział, że dokładnie tyle samo, co na ulicy. 
Zapału wystarczyło na pół roku.
- To były inne czasy. W areszcie na Dwernickiego panował brud i smród, więźniowie agresywni. Zwyczajnie bałam się.
Na trzy lata wyjechała do Kalisza. Pracowała jako wykładowca w Centralnym Ośrodku Szkolenia Służby Więziennej.
- Przyszedł moment, kiedy zatęskniłam za pracą wychowcy. Wróciłam nad Czarną Hańczę i znowu byłam więziennym psychologiem.
Od dwóch lat dyrektoruje w zakładzie. Jej prawą ręką jest Bożenna Mazurkiewicz, psycholog z 23-letnim stażem w suwalskim areszcie.
- Kiedy zaczynałam pracę, w więzieniach nie było jeszcze psychologów. Można powiedzieć, że przecierałam szlaki - opowiada. - Kosztowało mnie to wiele trudu.
Kobiety tworzą zgrany dyrektorski duet.
- W kilku sprawach jesteśmy wyjątkowo podobne - akcentuje Beata Buczkowska. - Przywiązujemy dużą wagę do kultury osobistej pracowników i więźniów oraz do porządku. Obie też szybko potrafimy podejmować, nawet najtrudniejsze, decyzje. Jesteśmy silnymi osobowościami.
Pracownicy potwierdzają, że płeć "naczalstwa" nie ma znaczenia.
- Dobrze nam się tu pracuje - mówi Radosław Kałęka, wychowawca. - Szefowe są komptetente. Można na nie zawsze liczyć. Nie tworzą dystansu.
Kobiety zarządzają 210 pracownikami i 400 więźniami. Za rok osadzonych będzie dwa razy tyle. Zakład jest w trakcie budowy dwóch nowych pawilonów. Przybędzie też personelu.

Dyscyplina pod kluczem
W suwalskim areszcie śledczym przebywają sami mężczyźni.  Tymczasowo aresztowani i więźniowie odbywający karę pozbawienia wolności po raz pierwszy. Nie tylko miejscowi, ale i obcokrajowcy. Ci ostatni siedzą za wypadki drogowe, przemyt papierosów, narkotyków, kradzionych samochodów. Część więźniów przebywa w areszcie, część w zakładzie półotwartym, a inni w zamkniętym. Niektórzy dodatkowo odbywają tutaj terapię odwykową.
- Wiele przestępstw popełnianych jest pod wpływem alkoholu - tłumaczy. - Nie wystarczy zamknąć, trzeba leczyć.
W zakładzie o lżejszym rygorze cele są w dzień otwarte. Więźniowie swobodnie poruszają się i kontaktują ze sobą. Wychodzą na przepustki,  mogą pracować i uczyć się poza murami. Zarobione pieniądze są przeznaczane na spłatę różnych należności, np. alimentów. Część idzie na fundusz postpenitencjarny. Z tych pieniędzy wypłacane są zapomogi dla wychodzących na wolność, kupowane bilety, odzież. Część pieniędzy mogą przeznaczyć na zakupy  w kantynie. Reszta wypłaty ląduje na koncie. Podjąć ją można dopiero po wyjściu za bramę.
- Przedtem skazani pracowali za darmo na rzecz miasta i różnych instytucji, ponieważ niechętnie ich zatrudniano - mówi Beata Buczkowska. - Teraz za pracę się płaci. Osadzeni pracują głównie przy rozbudowie naszego zakładu.
Największy  rygor panuje na odziale zamkniętym. Trafiają tu skazani za poważne przestępstwa. Także ci z dożywociem. Trzymani są pod kluczem,  co nie oznacza, że leżą przez 24 godziny na pryczach i głupieją marząc o wolności.
- W resocjalizacji kładziemy duży nacisk na pracę indywidualną wychowawcy ze skazanym  - objaśnia Bożenna Mazurkiewicz. - Duży nacisk kładzie się na pracę indywidualną z wychowawcami. Więźniowie korzystają też z zajęć artystycznych, działa sekcja szachowa i radiowęzeł. W celach mogą mieć telewizory.
Cele  są jedno, dwu, a nawet pięcioosobowe. Trzeba dostawiać łózka, bo więzienie jest przepełnione.
- Przykładamy wagę do doboru skazanych - mówi wicedyrektorka. - Ma to na celu zapobieganie wzajemnej demoralizacji i zapewnienie poczucia bezpieczeństwa. Staramy się ich nie przenosić, bo między więźniami  nawiązują się też dobre relacje. Pozwala to uniknąć tzw. fali.

Przyjemności za kratą

Na paczki od bliskich czekają wszyscy.
- Są w nich środki czystości, ubrania, żywność - wylicza Bożenna Mazurkiewicz. - Ale zdarzają się próby przemycania narkotyków, anabolików, telefonów komórkowych.
Aby temu zapobiec paczki są prześwietlane, a ich zawartość sprawdzana przez strażnika w obecności skazanego.
- Proszki do prania są przesypywane, szampony - przelewane. Nie ma prawa prześlizgnąć się nic niepożądanego - mówi  wicedyrektorka.
Widzenia dla tymczasowo aresztowanych odbywają sie we wtorki, dla oddziału zamkniętego w czwartki, a dla półotwartego w soboty. Ich częstotliwość ustala sąd. Niektóre, dla dobra śledztwa, są pod pełną kontrolą. Wygląda to jak na filmie: szyba i słuchawki. Strażnik w każdej chwili może przerwać rozmowę. Jednak większość więźniów spotyka się z bliskimi przy stolikach. W zakładzie nie ma pokoju intymnych spotkań, ale w niektorych przypadkach więźniowie mogą porozmawiać w oddzielnym pomieszczeniu i bez nadzoru.
- Takie widzenia są udzielane w nagrodę za moją zgodą - mówi Beata Buczkowska. - Więzień może spotkać sie z żoną, matką, a także z konkubiną, z którą prowadził wspólne gospodarstwo. Dbamy o to, aby skazani nie mieli kontaktów z przestępcami przebywającymi na wolności. O panienkach z anonsów gazetowych mowy nie ma.
Każdy z osadzonych ma prawo do godzinnego spaceru dziennie. Ustalany jest grafik, gdyż niektórzy muszą chodzić solo. Inni mogą w grupach kilkunastoosobowych, a w zakładzie półotwartym wszyscy na raz.
Więźniowie otrzymują trzy posiłki, w tym jeden gorący. Przy okazji świąt jest też ciasto, śledzik czy jajko. Zazwyczaj o smakołyki dbają jednak rodziny. Dzienna stawka żywieniowa w zakładzie wynosi 4,90 zł dla młodocianych, 4,50 zł dla dorosłych i 5,20 zł dla będących na diecie.
- Można za to zrobić całkiem smaczne dania - zapewniają szefowe.
Ci, którym nie wystarcza więzienny wikt mogą sobie dokupić coś w kantynie.
Posługi religijne pełni w zakładzie dwóch kapelanów. Ks. Lech Łuba pracuje społecznie, drugi po 15 latach wolontariatu dorobił się etatu.
- W soboty i niedziele w kaplicy odbywają się msze.Mogą z nich korzystać wszyscy skazani. Zazwyczaj modli się około 200 osób. Księża robią tu wiele dobrego - podkreśla Bożenna Mazurkiewicz. - Rozmawiają z więźniami, przygotowują do bierzmowania. Zapraszają na spotkania duszpasterskie osoby związane z kościołem. Wspólnie śpiewają kolędy i urządzają jasełka.

Więzienne mity
Więźniowie nie mają co narzekać na opiekę medyczną. Nad ich zdrowiem czuwa czterech lekarzy specjalistów: ortopeda, urolog, dermatolog i internista oraz dwóch stomatologów. Dawniej zmorą więziennej służby zdrowia były samookaleczenia.
- Kiedy zaczynałam pracę, widziałam przedramiona więźniów pocięte do kości. Nie dawali tych ran zdezynfekować, ani zaszyć - wspomina Bożenna Mazurkiewicz. - Połykali też druty, agrafki i inne świństwa. Robili wszystko, żeby trafić do szpitala. Dla młodej dziewczyny to był szok.
To już jednak przeszłość, o której krążą mity wśród skazanych i personelu.
- Chociaż ostatnio trafił nam się taki jeden odważny. Delikatnie pociął  ramię żyletką, a potem na widok krwi o mało nie zemdlał - dodaje ze śmiechem wicedyrektorka.
Do legendy przeszła również grypsera.
- Dzisiaj więzienni szpanerzy posługują się młodzieżowym slangiem, jaki można usłyszeć za oknem na każdym podwórku - kwituje Arkadiusz Kawałek, wychowawca.
Strażnik też nie kojarzy się z dawnym klawiszem o ponurej twarzy i pękiem kluczy u pasa.

Ludzi dobieramy starannie
W suwalskim areszcie pracują mundurowi i cywile.
- O przyjęciu na etat pracownika mundurowego decyduje wynik badania psychologicznego, testu sprawnościowego i rozmowa kwalifikacyjna - wylicza Beata Buczkowska. - Jak widać sito jest gęste, ale dzięki temu mamy bardzo dobrą kadrę.
Młodych kuszą zarobki i możliwość przejścia na emeryturę po 15 latach pracy. Pensja rozpoczynającego pracę strażnika ze średnim wyksztalaceniem wynosi 1570 złotych brutto. Oficer z wyższym wykształceniem dostaje na "dzień dobry" 2639 zł brutto. Natomiast pracownicy cywilni zarabiają jak w budżetówce.
Szczególne wymagania stawiane są wobec wychowawców. Jest tu ich dwudziestu. Są absolwentami pedagogiki, resocjalizacji, psychologii, prawa.
 - Nasza praca polega na pomaganiu skazanym w rozwiązywaniu ich ważnych życiowych problemów w więzieniu i poza  za murem - tłumaczy Radoslaw Kałęka.

******
Obie szefowe zgodnie przyznają, że w kierowaniu placówką bardzo im się przydaje przygotowanie psychologiczne.
- Dawniej wystarczyło pilnować, zęby więzień nie uciekł. Dzisiaj skazani są coraz lepiej wykształceni, znają swoje prawa, potrafią się o nie upominać. Nasza kadra dba o to, aby mogli się wypowiedzieć. Wyrzucić złe emocje bez okładania pięściami. To taki wentyl bezpieczeństwa.

Ewa Gawęcka, Agnieszka Szyszko



foto: Bożenna Mazurkiewicz i Beata Buczkowska, szefowe suwalskiego aresztu


Dodano: 2007-11-22 10:33:22

Mecenat - Agencja ubezpieczeniowa
Mecenat - Agencja ubezpieczeniowa

Cinema Lumiere


Reklama

Z jakim problemem spotkałeś/spotkałaś się przy poszukiwaniu pracy?
zbyt niskie wynagrodzenie
zbyt wygórowane oczekiwania
brak umowy o pracę
brak szkoleń
brak odpowiednich warunków/narzędzi do pracy
brak świadczeń dodatkowych
inne

Kursy walut

Dane NBP
(kurs średni)
z dnia: 11-10-19

1 USD: 3,91451 EUR: 4,3097
1 CHF: 3,91921 GBP: 4,8929
1 RUB: 0,0610 


Start


Aktualności


Informacje


Biznes


Rozrywka


Turystyka



Ogłoszenia - Suwałki | Nasz fanpage na FB | Agroturystyka Suwalszczyzna | Internetowe Biuro Nieruchomości | Reklama Suwałki

Copyright © 2004-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone. Numer ISSN: 2080-6701
Redakcja: Suwalski Serwis Informacyjny ul. Noniewicza 95, 16-400 Suwałki
Serwis Suwalki.info nie ponosi odpowiedzialności za treści dodane przez użytkowników
tel: 87 730 5991, 885-212-212 e-mail: [email protected], [email protected]
Projekt i wykonanie: