suwalki.info - Suwalski Serwis Informacyjny
Tętent nad Wigrami

Tętent nad Wigrami
- Ruch był jak w odpust. Jedni zerkali dyskretnie zza samochodowych szyb, albo krzaków, inni stawali przy płocie i gapili się bez najmniejszego skrępowania – opowiada Zbigniew Madej, kierownik stajni, miejscowy związany z nią od samego początku, .
Kiedy jednak za ogrodzeniem brykały klacze ze źrebakami, a życie w stadninie biegło swoim codziennym, spokojnym rytmem ludzie przestali się obiektem interesować.
Stadnina Koni „Nad Wigrami”, której prezesuje Wojciech Fabiński, przedsiębiorca z Czerwonego Krzyża, jest dzisiaj doskonale zorganizowaną firmą. Zatrudnia ponad 30 osób. W Czerwonym Krzyżu prowadzi stajnie hodowlane, a w Mikołajewie rozbudowuje obiekty do treningu koni. Tutaj działa też sekcja sportowa skoków przez przeszkody w ramach Klubu Sportowego „Nad Wigrami” . Bogactwem stadniny są też doświadczeni pracownicy.

Koniarz w trzecim pokoleniu
Od 7 lat w stadninie „Nad Wigrami” pracuje Zenon Rabura. Przyjechał tu z Żołędnicy w Wielkopolsce. Jego dziad i ojciec też byli koniarzami. W Czerwonym Krzyżu Zenon jest koniuszym, opiekuje się stadem klaczy i czuwa nad rozrodem stada.
- Klacz przygotowaną do inseminacji trzeba obserwować i badać nawet co kilka godzin - wyjaśnia. – I kiedy wydaje się, że wszystkie warunki zostały spełnione, bywa, że do zapłodnienia nie dochodzi. A taki zabieg kosztuje przecież właściciela niemało pieniędzy. Dlatego staramy się, żeby wszystkie klacze do nas przywiezione doczekały się źrebaków.
Zenon Rabura przyjechał na Suwalszczyznę z żona i dwiema córkami. Tu „dochował się” miejscowego zięcia Marka, który również pracuje w stadninie. Mimo, że pochodzący z wiejskiego domu, gdzie były konie, dopiero tutaj nauczył się końskiego fachu.
- Do pracy przy koniach trzeba mieć pociąg w genach i sercu – mówi z uśmiechem Zenon.
Przyzwyczaił się już do surowej suwalskiej zimy i dobrze mu tutaj.
- Od czasu do czasu muszę pojechać do dużego miasta. Inaczej zapomniałbym, jak się porusza po ulicach i wpadł pod jakiś pod tramwaj – żartuje.

Kowalski fach
Mistrz Tomasz Fiet, kowal podkuwacz zajmuje się w stadninie ponad 400 kopytami. W kieszeni kraciastej, flanelowej koszuli zawsze nosi wizytówki. Każdy musi wiedzieć, że ma do czynienia z profesjonalistą. Jest wspaniałym gawędziarzem i po trosze artystą.
- A miałem być biologiem – mówi z poważną miną, by za moment ze śmiechem zdradzić. – Wylali mnie z uniwersytetu, bo zachciało mi się strajkować. To się przekwalifikowałem i od dziesięciu lat jestem kowalem. Mieszkam w Łodzi, a do pracy dojeżdżam do Mikołajewa - żartuje.
Kowal Tomasz przypuszcza, że koń w czasie podkuwania czuje się jak pacjent na fotelu dentystycznym. Kiedy jednak patrzy się na zabiegi czynione wokół kopyt klaczy Ananke odnosi się wrażenie, że narzędzia w dłoniach mistrza Tomasza nie sprawiają zwierzęciu najmniejszego bólu. Tyle w nich delikatności.
- Ta klacz ma okrągłą podkowę z powodu kontuzji kopyta – pokazuje. - Musiałem wykonać jego korekcję. Taka podkowa jest bardziej stabilna. Jest niczym but adidasa. Myślę, że Ananke nawet mnie za to trochę lubi.
Tomasz Fiet ma własną teorię na temat pochodzenia końskich chorób.
- Koń jest zwierzęciem wolności i przestrzeni – przekonuje. – W imię miłości człowiek zamknął go w stajni. Zwierzę choruje w nienaturalnym środowisku. Choroba strzałek i puszek kopytowych jest końską chorobą cywilizacyjną.
Snując swoje życiowe mądrości, kowal nawet na chwilę nie przerywa pracy. Ananke patrzy na niego z ufnością i ani drgnie.
Tomasz podkreśla, że w stadninie wielką wagę przykłada się do wychowania koni. -
- Nie mogą być niebezpieczne dla człowieka – zaznacza. – Toteż bardzo ważne jest, kto się nimi zajmuje. Pracujący tu ludzie muszą zrównoważeni. Jeżeli człowiek jest nerwowy, to koń natychmiast staje się niespokojny i trudno z nim pracować.

Firma jak szwajcarski zegarek
W ciągu dziewięciu lat istnienia stadniny udało się skompletować ekipę, w której każdy wie, co do niego należy. Od pierwszych dni filarem przedsiębiorstwa jest Hubert Szaszkiewicz, dyrektor ds. hodowli i trener koordynator. Wcześniej szkolił polską kadrę olimpijską. Swoje doświadczenia sportowe i znajomość realiów europejskiego rynku koni przeniósł nad Wigry. Z dobrym, jak widać, skutkiem.
Na co dzień ze „skoczkami” pracuje Marek Orłoś, były członek kadry narodowej. To jemu zawodnicy znad Wigier zawdzięczają wysokie umiejętności techniczne.
Najbardziej utytułowanym jeźdźcem w stadninie jest Krzysztof Prasek. Razem z Damianem Sękiem, Adamem Nicponiem i - jedyną amazonką w tym gronie - Magdaleną Domagałą tworzą znakomitą ekipę sportową.
Pod ich bokiem być może wyrosną przyszli mistrzowie.
- Od dwóch lat w stadninie prowadzona jest bezpłatna szkółka jeździecka dla miejscowych dzieci – opowiada Anna Jabłońska-Sęk, szefowa biura. - Najmłodsi jeżdżą codziennie i biorą już udział w zawodach.
Większość pracowników mieszka na terenie stadniny, ale są też fachowcy z zewnątrz. Z Suwałk przyjeżdża Jerzy Bąbik, lekarz weterynarii.

Tinta była pierwsza
Przed dziewięcioma laty stado liczyło 13 koni. Teraz po padokach biega ich setka. Stado matek pracownicy stadniny budowali przez kilka lat. Po całej Europie szukali najlepszych.
Najbardziej dumni są z Tinty, pierwszego konia z własnej hodowli, który zaczął odnosić sukcesy. W 2004 roku czteroletnia klacz zdobyła Mistrzostwo Polski Młodych Koni. Rok później potwierdziła swoją klasę, zdobywając drugie miejsce w mistrzostwach pięciolatków.
Duże zasługi dla rozwoju hodowli ma siedemnastoletni ciemnogniady ogier Palegro, rasy westfalskiej. Dwukrotnie, w 1999 i 2000 roku pod Krzysztofem Praskiem zdobywali brązowe medale w Mistrzostwach Polski w skokach. Palegro skakał też w 12 Pucharach Narodów CSIO oraz brał udział w wielu zawodach skoków przez przeszkody w kraju i zagranicą.
Nadzieje hodowlane pracownicy wiążą też z Love Soprem, ośmioletnim ogierem rasy holsztyńskiej, zakupionym w ubiegłym roku.

Park się przygląda
Stadnina w Mikołajewie przypomina dzisiaj wielki plac budowy. Powstaje tu kryta ujeżdżalnia z trybunami, obiekt o klasie europejskiej. Do tego rozprężalnia, gdzie konie rozgrzewają się przed zawodami. Jeszcze w tym roku zostanie zbudowana klinika weterynaryjna i stajnia usługowa do krycia klaczy. W przyszłości planowany jest też hotel. Nic w Czerwonym Krzyżu i Mikołajewie nie dzieje się bez zgody Wigierskiego Parku Narodowego.
- Budynki mają być harmonijnie wtopione w otoczenie – opowiada inżynier Stefan Dziermański. - Dostaliśmy wytyczne i surowo ich przestrzegamy. Architektura nie tylko nie może niszczyć środowiska, ale musi podkreślać walory krajobrazowe. Każdy najdrobniejszy szczegół jest ustalany już na etapie koncepcji i studium projektowego z WPN.
Tak było też w przypadku funkcjonujących już stajni. Są to obiekty pięknie komponujące się ze środowiskiem, a jednocześnie dające komfort zwierzętom i opiekującym się nimi ludziom.
Czyste, przestronne boksy, korytarze wyłożone granitową kostką, „solarium”, gdzie pod lampami suszy się konie po treningu, albo wygrzewa ich przepracowane mięśnie i kości robią wrażenie nawet na tych, którzy niejedną już stajnię w swoim życiu widzieli. Uwagę przykuwają też konie swobodnie hasające po padokach, rozciągniętych między jeziorami.

***
Wiosna w stadninach to czas wytężonej pracy, bo wtedy rodzą się źrebaki.
- Dawniej spałem po 20 minut i biegałem do klaczy zobaczyć, czy nie zaczął się poród. I tak przez kilka miesięcy – wspomina Zbigniew Madej. – Dzisiaj jest dużo lżej. Dyżurka przy boksie, w którym źrebią się klacze, jest częściowo oszklona. Dzięki temu obsługa stajenna może obserwować co się dzieje, bez zaglądania co chwila do zwierzęcia i niepokojenia go.
Wkrótce w stadninie odbędzie się doroczny przegląd hodowlany. Pojawia się na nim coraz więcej potencjalnych kupców.
- Jeśli uda nam się wyhodować konie, po które będą zgłaszać się koniarze z całej Europy i będziemy osiągali sukcesy na zawodach, to nie ma siły. Za dobrą marką muszą przyjść pieniądze – spekulują Zenon Rabura i Zbigniew Madej. - Na świecie hodowla koni to dobry interes. W Polsce też tak będzie. Może już niedługo także na Suwalszczyźnie.

Ewa Gawęcka - Tygodnik Suwalski
Agnieszka Szyszko - Tygodnik Suwalski



Dodano: 2007-05-23 09:38:24

ATRAKCYJNE DZIAŁKI
DZIAŁKA USŁUGOWA W SUWAŁKACH UL. PRZYTOROWA

Cinema Lumiere


Reklama

Z jakim problemem spotkałeś/spotkałaś się przy poszukiwaniu pracy?
zbyt niskie wynagrodzenie
zbyt wygórowane oczekiwania
brak umowy o pracę
brak szkoleń
brak odpowiednich warunków/narzędzi do pracy
brak świadczeń dodatkowych
inne

Kursy walut

Dane NBP
(kurs średni)
z dnia: 11-10-19

1 USD: 3,91451 EUR: 4,3097
1 CHF: 3,91921 GBP: 4,8929
1 RUB: 0,0610 


Start


Aktualności


Informacje


Biznes


Rozrywka


Turystyka



Ogłoszenia - Suwałki | Nasz fanpage na FB | Agroturystyka Suwalszczyzna | Internetowe Biuro Nieruchomości | Reklama Suwałki

Copyright © 2004-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone. Numer ISSN: 2080-6701
Redakcja: Suwalski Serwis Informacyjny ul. Noniewicza 95, 16-400 Suwałki
Serwis Suwalki.info nie ponosi odpowiedzialności za treści dodane przez użytkowników
tel: 87 730 5991, 885-212-212 e-mail: [email protected], [email protected]
Projekt i wykonanie: