suwalki.info - Suwalski Serwis Informacyjny
Login:
Hasło:
Wiśnia, Wigry i wiatr

Bronek Wiśniewski to była legenda wśród żeglarzy. Po pracy w "płytach wiórowych" wskakiwał do zdezelowanego fiata i, z małym Andrzejem na tylnym siedzeniu, gnał na Wigry. Tam przycumowana była "Bora", jacht, który sam zbudował. I bardzo był z niego dumny. Andrzej nie może pamiętać, jak wodowano łódź, bo w 1972 r. nie było go jeszcze na świecie. Ale wkrótce "Bora" również dla niego stała się drugim domem. Zasypiając słuchał chlupotu wigierskich fal o burtę łodzi.
- Wówczas jeszcze nie miałem zacięcia do żeglowania. Wolałem łowić ryby. Pamiętam groźną minę i wrzask ojca, kiedy robale rozłaziły się po łodzi - wspomina Andrzej.
Ojciec zawsze był kapitanem. W stosunku do syna, którego sam wychowywał, nie stosował taryfy ulgowej.
- Jeszcze go wtedy słuchałem - mówi. - Kiedy miałem dość, mówiłem mu, a wtedy on przejmował ster.
Lato Wiśniewscy spędzali na wodzie, a kiedy nastawała jesień, zamykali się na długie godziny w warsztacie i dłubali przy łodzi.
- To były niezapomniane chwile, które bardzo nas wiązały - przyznaje. - Wtedy też polubiłem majsterkowanie. Mam to do dzisiaj.

Syn przejął ster
Z każdym rokiem Andrzej stawał się bardziej samodzielny. Znalazł kolegów, podobnych do siebie. Jako szesnatolatek zdobył u nich takie uznanie, że wybrali go kapitanem.
- Grzesiek Parzych, Rafał Spassówka - to była moja pierwsza załoga - wymienia.
W 1992 roku wystartowali w regatach o Puchar Dyrektora Wigierskiego Parku Narodowego. Zajęli czwarte miejsce.
- Ojciec nigdy nie lubił się ścigać, ale tamtego dnia płynął obok nas. Zmył nam głowy za to, że nie byliśmy pierwsi. Wtedy poczułem żyłkę do współzawodnictwa.
Dwa tygodnie później poszło im lepiej. Zajęli trzecie miejsce w regatach o "Błękitną Wstęgę Wigier". Z tą samą załogą pływał po Wigrach przez następne trzy sezony.

Szybkie dorastanie
Dokładnie na progu dorosłego zycia został sam. Ojciec utonął w Wigrach. Jeździli z synem na łyżwach, kiedy załamał się pod nimi lód. Wodniacy do dzisiaj przeżywają, że stary żeglarz zginął na swoim ukochanym jeziorze. Zdążył jednak przekazać synowi to, co pozwoliło mocno iść do przodu. Przyjaciele Wiśniewskich mówią, że Bronek trzyma gdzieś tam w górze ojcowską wachtę.
Na studia pociągnęło Andrzeja do Warszawy.
- Pierwszy rok AWF-u przeleciał szybko, a z drugiego najbardziej zapamiętałem pracę - wspomina. - Kopałem ogródki, rozwoziłem pioruńsko ciężkie sejfy, pracowałem w barze.
Wszystkie pieniądze szły na sprzęt żeglarski, na wakacyjne wyjazdy.
- Pierwsza łódkę kupiłem, kiedy skończyłem 20 lat - opowiada. - Zapożyczyłem się po uszy, ale miałem Orient Ekspressa, łódź klasy olimpijskiej.
W 1998 roku zdobył na niej, razem z Leszkiem Sadowskim, brązowy medal Mistrzostw Polski w klasie tornado.

Z powrotem do Suwałk
W Warszawie ani myślał zostać. Dusiło go wielkie miasto. Wrócił i dostał posadę nauczyciela w suwalskiej "piątce". Potem przeniósł się do szkoły samochodowej na Zielnej. W 2002 r. otrzymał propozycję pracy w Międzyszkolnym Ośrodku Sportowym nad Zalewem Arkadia, gdzie mógł realizować swoje żeglarskie pasje. Na początek otrzymał zadanie stworzenia sekcji żeglarskiej i... sto złotych na inwestycje.
- Pierwszy nabór ogłosiliśmy pod koniec października - opowiada. - Siedziałem w szkółce żeglarskiej i czekałem. Ale nikt się nie pojawił. Zwątpiłem w swoją misję. Wtedy kolega podpowiedział, żebym wykorzystał zimę i lód.
- Z tych pieniędzy, przy dużym nakładzie pracy rodziców, udało nam się zbudować cztery deski z płozami - Andrzej wraca myślami do tamtych czasów. - W magazynie znaleźliśmy stare żagle i można już było szaleć na lodzie.

Posypały się sukcesy
Na początku amatorów ślizgania się było wielu. Wytrwało trzech.
- Nie mieliśmy sprzętu i szans na udział w zawodach - mówi Andrzej. - Ślizgaliśmy się tylko dla przyjemności.
Pierwszy sukces przyszedł w 2004 roku, a po nim następne.
- Kiedy znaleźliśmy się w pierwszej dziesiątce rankingu Pucharu Polski, pojawili się sponsorzy - przypomina. - Nie musieliśmy się już martwić o żagle i płozy. Mogliśmy się skupić na technice jazdy. Byłem wówczas jednocześnie trenerem i zawodnikiem.
I tak, Andrzej i jego podopieczni zimą zdobywali medale na lodzie, a latem na wodzie.
W 2005 r. rozstał się z ośrodkiem.

Mistrz świata na lodzie
Na Mistrzostwa Świata w Windsurfingu Lodowym w estońskim Haapsalu w lutym tego roku Andrzej pojechał ze swoim wychowankiem Szymonem Stępkowskim. Wyjazd zasponsorowali: Okręgowy Związek Żeglarski i Uczniowski Klub Żeglarski "Grot".
- Modliliśmy się, żeby nie spadł śnieg. Nasz sprzęt nadaje się tylko do jazdy po lodzie, chociaż na świecie buduje się deski, które radzą sobie w każdych warunkach - tłumaczy Andrzej. - W sobotę jeszcze zadzwoniliśmy do organizatorów, żeby się upewnić, czy lód jest czysty. A w niedzielę zapakowaliśmy sprzęt do transportera i pojechaliśmy.
Pierwszego dnia suwalcznie ostro trenowali i podpatrywali przeciwników. Natępnego, przy niedużym wietrze, rozegrano pierwsze zawody. Szymon był drugi wśrod juniorów, a Andrzej zajął trzecie miejsce jako senior. Kolejne trzy dni czekali na wiatr. Zamiast niego spadł śnieg.
- Zrobiło się nerwowo, mieliśmy kiepskie nastroje - Andrzej raz jeszcze przeżywa te dni. -
Na szczęście w nocy ścisnął mróz i zerwał się wiatr, który "pozamiatał" śnieg z lodowej tafli.
W sobotę odbył się decydujący wyścig.
- Wiało "szóstką" w skali Beauforta. Sama radość - promienieje "Wiśnia".
Zgarnęli wszystko. I Andrzej i Szymon są wicemistrzami świata w swoich grupach.
W Suwałkach czekali już na niego przyjaciele z szampanem.

Głodny wiatru
"Wiśnia" żartuje, że powinien urodzić się na Hawajach.
- Zawsze jest mi za mało wiatru - śmieje się. - Najlepsze wieją w kiepską pogodę, dlatego w tym roku w styczniu pływałem na desce po Wigrach.
W pogoni za wiatrem potrafi w 10 minut spakować sprzęt - deskę lub kate'a, w zależności od pory roku.
Latem wyjeżdża do Władysławowa i żegluje po Zatoce Gdańskiej. Spędza tam całe nauczycielskie wakacje. Oprócz sprzętu do pływania, zabiera ze sobą maszynę do szycia.
- Tak sobie dorabiam - tłumaczy. - Rano i w nocy naprawiam żagle, a przez resztę czasu pływam. Kocham morze, i tę przestrzeń nieograniczoną ciasnotą brzegów.
O swojej pasji mówi, że to sposób na życie. Innego nie zna.
- Na początku to była chyba ucieczka od rzeczywistości, a potem pływanie weszło mi w krew. Pomaga mi w trudnych chwilach. Jeżeli się czymś zdenerwuję, wiem, że muszę popływać. Działa, lubię adrenalinę - przekonuje.

Trochę domatora w szaleńcu
O jego drugiej naturze wie niewielu.
- Czasem jestem samotnikiem -odsłania drugą twarz. Bardzo lubię posiedzieć spokojnie w domu. Telewizora nie mam, do komputerów mnie nie ciągnie, ale lubię czytać. Zwłaszcza literaturę sensacyjną i przygodową.
Ma też za sobą lata eksperymentowania w kuchni.
- Był czas, kiedy liczyłem każdą kalorię i zestawiałem posiłki pod kątem wartości odżywczych - pokpiwa. - Na szczęście, dawno mi to przeszło.Dzisiaj wszystko smakuje. Zwłaszcza, kiedy nie muszę sam gotować.
Od swojej kobiety też nie wymagałby stania godzinami przy garnkach. Najważniejsze, żeby podzielała jego pasje. Trudno o taką, więc ciagle jest do wzięcia. Chociaż ostatnio serce ma zajęte.

Wystarczy, że ktoś da cynk
Od wielu lat w ekapadach towarzyszy mu grono starych i sprawdzonych przyjaciół. Ostatnio także w górskich wspinaczkach, na nartach, rowerach i motocyklach krosowych.Wystarczy, że jeden rzuci hasło, a cała brygada zbiera się w mig.
- Maciek Gościewski, Tomek Kowalski, Waldek Żyliński, Maciek Twerdochlib, Radek Jachimowicz - wylicza. - Łączy nas wspólny cel. Nie ma między nami rywalizacji. Nie ustalamy, czyim samochodem pojedziemy, kto zatankuje paliwo. Raz to będzie ten, innym razem ktoś drugi.
Wicemistrz świata ma opinię skromnego człowieka, któremu sukcesy nie zaszkodziły.
- To uczynny i wspaniały chłopak - mówi Irena Adamowska, pedagog ze szkoły na Zielnej. - Coraz mniej dzisiaj takich.

autorzy: Ewa Gawęcka, Agnieszka Szyszko - Tygodnik Suwalski

Osiągnięcia Andrzeja
III miejsce - Mistrzostwa Polski w kl. tornado 1998 r.
II miejsce - Mistrzostwa Polski Katamaranów 1998 r.
I miejsce - Mistrzostwa Województwa Podlaskiego w kl. Raceboard (deska z żaglem) 200 r.
IV miejsce - Mistrzostwa Polski w kl. tornado 2003 r.
I miejsce - Mistrzostwa Warszawy w kl. tornado 2003 r.
II miejsce - Mistrzostwa Polski Katamaranów 2003 r.
I miejsce - Mistrzostwa Polski w kl. Windsurfing Lodowy 2004 r.
V miejsce - Międzynarodowe Regaty przez Bałtyk na tarsie Międzyzdroje-Sopot 2004 r.
III miejsce - Mistrzostwa Polski w kl. Windsurfing Lodowy 2006 r.
VI miejsce - Długodystansowy Wyścig Katamaranów Holandia 2006 r.
II miejsce - Mistrzostwa Świata Windsurfing Lodowy Estonia Haapsalu 2007 r.


Dodano: 2007-03-14 20:13:00

PPUH LUDWIK
Stoły i krzesła

Cinema Lumiere

Dzisiaj: (16.12.2016)
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi (dubbing)
Seanse:
11:30
14:30
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi (napisy)
Seanse:
17:30
20:30
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi 3D (dubbing)
Seanse:
10:30
13:30
16:30
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi 3D (napisy)
Seanse:
19:30
Cicha noc
Seanse:
19:15
21:00
Pierwsza gwiazdka
Seanse:
12:00
15:30
Mikołaj i spółka
Seanse:
17:15
Kumple z dżungli
Seanse:
10:00
13:45

Reklama

Ile pieniędzy zamierzasz wydać na przygotowanie świąt Bożego Narodzenia?
mniej niż 500 zł
500 - 700 zł
700 - 1000 zł
więcej niż 1000 zł

Kursy walut

Dane NBP
(kurs średni)
z dnia: 15-12-17

1 USD: 3,57861 EUR: 4,2217
1 CHF: 3,62271 GBP: 4,8061
1 RUB: 0,0608 

Start


Aktualności


Informacje


Biznes


Rozrywka


Turystyka



Ogłoszenia - Suwałki | Mieszkania z dopłatą MdM | Olimpijskie ogrody | Opieka Niemcy | Markowe świece zapachowe | Tanie Odżywki | Agroturystyka Suwalszczyzna | Reklama Suwałki

Copyright © 2004-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone. Numer ISSN: 2080-6701
Redakcja: Suwalski Serwis Informacyjny ul. Kościuszki 112c lok. 4, 16-400 Suwałki
Serwis Suwalki.info nie ponosi odpowiedzialności za treści dodane przez użytkowników
tel: 87 730 5991 e-mail: [email protected], [email protected]
projekt i wykonanie: