suwalki.info - Suwalski Serwis Informacyjny
Login:
Hasło:
Powinienem urodzić się 200 lat temu - wywiad z Mariuszem Krzywickim

Czy można żyć w dwóch epokach równocześnie? Okazuje sie, że tak. Udowadnia to Mariusz Krzywicki - suwalczanin, który już od najmłodszych lat zafascynowany jest modą i kulturą 18-wieczną. Na co dzień - pracownik jednej z suwalskich cukierni, kiedy jednak przekracza próg swojego mieszkania - wkracza w inny świat. Szyje 18-wieczne suknie, tworzy peruki, a jako Ludwik Ksawery Sudawski uczestniczy w rekonstrukcjach historycznych w całej Polsce. Niedawno furorę zrobił współorganizowany przez niego pokaz Mody Guberni Suwalskiej.

Skąd u Ciebie to dość specyficzne zainteresowanie wiekiem XVIII?

Nie wiem, od zawsze tak było. Niektórzy mówią, że to karma, może bardziej rodzaj nowego wcielenia. Ja w to nie wierzę, natomiast może tak być. Zdecydowanie bardziej podoba mi się moda XVIII, XIX-wieczna niż współczesna. Współczesność jest nudna, wulgarna, pozbawiona polotu. Ja staram się wprowadzić więcej magii do życia.

Kiedy po raz pierwszy zauważyłeś, że fascynuje Cię moda sprzed ponad 200 lat?

Trudno mi powiedzieć, może w podstawówce... Wychowywałem się w bardzo kobiecym towarzystwie,więc siłą rzeczy damskie stroje towarzyszyły mi od zawsze. Na początku szyłem lalkom różne dziwności, a potem już jakoś poszło. Pierwsze zabawy w projektowanie i robienie kostiumów z prawdziwego zdarzenia, miały miejsce w dwa tysiące którymś roku... Przygotowywałem wówczas własny spektakl pt. "Wycięte z Wersalu", który oparty był na francuskim, późnym rokoko, czyli na takiej bardzo rozbuchanej modzie. Zaprojektowałem wszystkie kostiumy do tego spektaklu, a uszyły je Siostry Salezjanki, z którymi genialnie mi się współpracowało. Potem próbowałem sam szyć, pojawiły się pierwsze małe zamówienia. Teraz raczej staram się nie szyć osobom prywatnym. Nie lubię tego. Nie muszę się z tego utrzymywać, to jest tylko mój dodatek, hobby.

Co Ci się najbardziej podoba w strojach z Twojej ulubionej epoki?

Przede wszystkim niesamowita teatralność. W XVIII wieku na podstawie stroju łatwo było stwierdzić, która kobieta jest panienką, która mężatką, wdówką, która jest bogatsza, a która biedniejsza i z jakiego pochodzi stanu społecznego. Wtedy wszystko miało swoje miejsce, każdy miał swoją rolę do wypełnienia. Poza teatralizacją, sama symbolika. Każdy ubiór, każdy kolor coś znaczył. Był przeznaczony do zupełnie innych rzeczy. Dziś niby też tak jest, bo w sukni balowej nie idziemy do sklepu po bułki, ale bardziej się to wszystko zlało, jest takie nijakie. A poza tym niewyobrażalna elegancja i kobiecość strojów XVIII-wiecznych. Dzisiaj kobieta idąca w spódnicy jest coraz większą rzadkością. Męski strój sprzed ponad 200 lat też zdecydowanie bardziej mi się podoba, jest elegancki, podkreśla to, co powinien.

Na co dzień nie chodzisz jednak w XVIII-wiecznych frakach.

Czasami ludzie mają wrażenie, że ja bardzo bym chciał ubierać się w te swoje wdzianka i że czuję się w nich ważny i lepszy. Absolutnie tak nie jest. To jest taki mój ubiór służbowy, który zakładam na jakieś wielkie wyjścia. W XVIII-wiecznym stroju byłem na przykład na 65-leciu Zespołu Pieśni i Tańca "Suwalszczyzna", na rozdaniu nagród Instytutu Dziedzictwa Narodowego we Wrocławiu czy podczas pokazu w Dowspudzie. To jest jakieś moje ja, ale nie będę zakładał takich stricte XVIII-wiecznych ubiorów na co dzień.

Kilka tygodni temu prawdziwą furorę zrobił współtworzony przez Ciebie pokaz Mody Guberni Suwalskiej, który można było zobaczyć w SOKu oraz w raczkowskim GOKu. Ile sukien przygotowałeś na tę okazję?

To było 16 sukien zrobionych w dwa tygodnie. Gigantyczne tempo. Szyłem 1,5 sukni dziennie pracując jeszcze na etacie w cukierni. Nie wiem, jak mi się to udało. Szyłem nawet do 2-3 nad ranem, wstawałem, szyłem i jechałem do pracy. Wracałem z pracy i szyłem znowu. I tak przez dwa tygodnie. Alkoholicy piją, mają ciągi alkoholowe, a ja mam takie ciągi krawieckie. Mieszkanie wygląda wtedy jak po wybuchu bomby atomowej, bo wszędzie są tkaniny.

A jak przygotowanie takiej sukni wygląda od strony technicznej?

Wykrój tego, jak dana suknia ma wyglądać mam gdzieś z tyłu głowy, więc po prostu tnę, a wszystko fruwa w powietrzu. Potem jest maszyna i raptem wychodzi (śmiech). Przez tyle lat, to już udało mi się nabyć pewną wprawę. Te suknie nie są idealne, zwłaszcza jeśli szyje się w dwa tygodnie taką ilość. Kreacje przygotowywane na ten pokaz nie były z resztą typowymi rekonstrukcjami. Owszem były szyte według wszystkich obowiązujących zasad i wykrojów, ale ideą pokazu nie był wykład akademicki, a zaprezentowanie tego, jak to w epoce wyglądało.

Skąd czerpiesz wiedzę na temat tego, jak dokładnie prezentowała się ta moda?

W internecie można znaleźć wykroje niemal od starożytności. A jak nie można, bo niektórych rzeczy na przykład wykrojów na rękawiczki nie ma, to wystarczy popatrzeć na portrety, na jakieś ryciny. Tam wszystko jest rozrysowane. Tylko kwestia wyobraźni przestrzennej i wtedy można to wszystko poskładać.

A jakie tkaniny wykorzystujesz do szytych kreacji?

Teraz bardzo dużo szyję z bawełny. Bawełna w XVIII wieku była już materiałem dostępnym, dosyć drogim, nie tak bardzo drogim jak jedwab. Czasami opieram się na zwykłych, poliestrowych taftach. One są o wiele, wiele tańsze, nie wyglądają tak pięknie jak jedwab, ale wystarczają. Prawdziwy jedwab oczywiście też wykorzystuję.

Ile dotychczas sukien wyszło spod twoich rąk?

To są duże ilości. Z pewnością było ich kilkadziesiąt. Uszyłem kilkanaście sukien francuskich, kilkanaście sukien empirowych, czyli na wzór Zosi z Pana Tadeusza, suknie polskie, wiele było też tych w stylu chemise à la reine. Poza tym zrobiłem kilkanaście kapeluszy. Często mam wizję danej kreacji i muszę ją zrealizować... bo zwariuję. Więc jestem w stanie zrezygnować z innych rzeczy do własnego użytku, a kupuję genialną tkaninę i coś sobie z niej szyję. Kiedyś na przykład miałem wizję błękitnej sukni z dołem malowanym w osiemnastowieczne wazy z kwiatami. Suknia powstała i z powodzeniem brylowała na salonach Zamku Królewskiego oraz Ogrodach Łazienek Królewskich.

Domyślam się, że twoja pasja do najtańszych nie należy. Jaki jest koszt takich kreacji?

Najprostsze suknie, czyli chemise a la reine - suknia piknikowa na lata 90. XVIII wieku to koszt około 200 zł. Zdecydowanie droższe są suknie francuskie. Tutaj koszt zaczyna się od 1700 zł. Ale żadna z sukien francuskich, które szyłem nie była płatna. Wszystkie były w prezencie.

Sam przyznajesz, że wiele osób nie zwraca się do ciebie po imieniu, ale posługuje twoim artystycznym pseudonimem. Skąd pomysł na Ludwika Ksawerego Sudawskiego?

Ludwik Ksawery Sudawski to postać nieistniejąca, nie ma takiego nazwiska. To rodzaj pseudonimu, którym przedstawiam się publicznie, na przykład na zjazdach. Wszyscy moi znajomi albo ludzie, którzy obracają się w moim otoczeniu, kiedy słyszą Sudawski od razu wiedzą skąd jestem. Pseudonim oczywiście nawiązuję do pięknej postaci Ludwika XVI. Ksawery z kolei to takie nawiązanie do Branickiego z Białegostoku, a Sudawski to oczywiście Sudowia, czyli ziemia Sudawska, której staram się być jak najlepszym ambasadorem. Wszystko ma zatem swoje uzasadnienie.

Mówiąc o twoich działaniach artystycznych nie można zapomnieć o teatrze. Dlaczego postanowiłeś założyć własny teatr Żiżo?

Pomysł powstał jeszcze kiedy mieszkałem we Francji. Wróciłem do Polski i stwierdziłem, że muszę założyć sobie coś swojego. Poszedłem do pani dyrektor Kamińskiej i przedstawiłem pomysł stworzenia teatru klasycznego, oświeceniowego ze scenografią, z kostiumami. Pokazałem jej ubiory na zdjęciach, które już uszyłem, które mogłyby być kostiumami do moich kolejnych produkcji. Pani dyrektor stwierdziła, że możemy iść tą drogą. Teatr Żiżo funkcjonował prawie rok. Wystawiliśmy spektakl "Ogród Afektu".

Wiem, że marzy ci się też stworzenie własnej grupy rekonstrukcyjnej.

Bardzo bym chciał założyć XVIII-wieczną grupę rekonstrukcji historycznej w Suwałkach. Nie dworską, bo u nas dworu nie było, ale drobnoszlachecką. Bardzo chciałbym ten pomysł zrealizować, bo zbliża się trzystulecie miasta. To są ogromne urodziny, bardzo ważne wydarzenie i chciałbym zrobić wydarzenie artystyczne z Augustem II Mocnym Sasem. Jest to jednak ogromne przedsięwzięcie, a czasu jest niewiele, bo tylko niecałe trzy lata.

A jakie plany artystyczne masz na najbliższy czas?

3 maja zabieram wszystkie panny raczkowianki z GOKu do Łazienek Królewskich, gdzie wystąpią jako panny szlacheckie ze wschodnich rubieży Rzeczypospolitej. W połowie maja jadę do Pałacu Muzeum Czartoryskich w Puławach, gdzie mam propozycję zajęcia się perukami manekinów do znajdującej się tam wystawy, a następnie na noc muzeów do pałacu do Walewic, gdzie będę fragmentem żywej scenografii. W sierpniu z kolei jadę do Oporowa, gdzie odbywa się zjazd zamknięty rekonstrukcji historycznej. Można powiedzieć, że jest to swego rodzaju spektakl, który dzieje się przez tydzień. Nie ma scenariusza jako takiego, ale każdy ma swoją rolę. Ja kreuję tam postać stolnika. Zjazd w Oporowie opiera się na prawdach historycznych, a więc nie ma możliwości wykorzystywania niczego współczesnego - nie ma prądu, nie ma telefonu, nie ma bieżącej wody. Tam trzeba sobie radzić tak, jak w epoce. Co do planów - mam ogromną nadzieję, że będą mógł jeszcze współpracować z Gminnym Ośrodkiem Kultury w Raczkach i że zaproszą mnie do współpracy nad Palinocką.

Ludwiku, mówisz, że nie przepadasz za współczesną modą, nie lubisz także współczesnych wnętrz. Czy twoje mieszkanie także jest stylizowane?

Jest bardzo stylizowane. Nie wyobrażam sobie mieszkać z meblościanką i bez kryształowego żyrandola pod sufitem. W swoim mieszkaniu mam kopie osiemnastowiecznych mebli i obrazów. Posiadam na przykład gigantyczny portret Marii Antoniny z dziećmi, a w sypialni patrzy na mnie król Stanisław August Poniatowski. Mam też przepiękne przedwojenne łóżko w stylu Ludwika XVI z adamaszkowymi wybiciami, dekorowane ściany. Nie może zabraknąć również porcelany, ponieważ nie piję herbaty z kubka, tylko z filiżanki.

Czujesz, że urodziłeś się nie w tych czasach, w których powinieneś?

Zdecydowanie! Ja się powinienem urodzić przynajmniej 200 lat temu.

Dziękuję za rozmowę.




Dodano: 2017-03-31 08:52:57

SHOWROOM loving it STUDIO ARANŻACJI WNĘTRZ Teresa Witkowska
HOME STAGING

Cinema Lumiere

Dzisiaj: (15.12.2016)
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi (dubbing)
Seanse:
11:30
14:30
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi (napisy)
Seanse:
17:30
20:30
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi 3D (dubbing)
Seanse:
09:30
13:30
16:30
Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi 3D (napisy)
Seanse:
19:30
Cicha noc
Seanse:
19:15
21:00
Pierwsza gwiazdka
Seanse:
15:30
Mikołaj i spółka
Seanse:
11:30
17:15
Kumple z dżungli
Seanse:
13:45

Reklama

Ile pieniędzy zamierzasz wydać na przygotowanie świąt Bożego Narodzenia?
mniej niż 500 zł
500 - 700 zł
700 - 1000 zł
więcej niż 1000 zł

Kursy walut

Dane NBP
(kurs średni)
z dnia: 14-12-17

1 USD: 3,57161 EUR: 4,2216
1 CHF: 3,61441 GBP: 4,8060
1 RUB: 0,0609 

Start


Aktualności


Informacje


Biznes


Rozrywka


Turystyka



Ogłoszenia - Suwałki | Mieszkania z dopłatą MdM | Olimpijskie ogrody | Opieka Niemcy | Markowe świece zapachowe | Tanie Odżywki | Agroturystyka Suwalszczyzna | Reklama Suwałki

Copyright © 2004-2017. Wszelkie prawa zastrzeżone. Numer ISSN: 2080-6701
Redakcja: Suwalski Serwis Informacyjny ul. Kościuszki 112c lok. 4, 16-400 Suwałki
Serwis Suwalki.info nie ponosi odpowiedzialności za treści dodane przez użytkowników
tel: 87 730 5991 e-mail: [email protected], [email protected]
projekt i wykonanie: