suwalki.info - Suwalski Serwis Informacyjny
Straciła syna i dach nad głową
W jednej chwili runął świat siedemdziesięcioletniej Danuty Jakubowskiej ze wsi Wersele w gminie Przerośl. Straciła ukochanego syna i dach nad głową. Dziedzicem gospodarstwa, będącego dorobkiem pracowitego życia rodziny Jakubowskich, został czteroletni wnuczek. Jego matka wystawiła majątek na sprzedaż.
 – Nie mogę przeboleć, że pójdzie w obce ręce – łzy płyną po udręczonej twarzy kobiety. – Serce mi się kraje, kiedy pomyślę, że nieznani ludzie będą deptać ziemię, na której życie oddali mąż i syn.

W obce ręce

Kiedy w 1960 roku Antoni Jakubowski przyprowadził świeżo poślubioną żonę Danutę na ojcowiznę w Werselach, musieli zaczynać od zera. Pracowali ciężko.
- Niczego poza robotą nie widzieli. Ciągle w biegu, nie mieli czasu, żeby przysiąść i zjeść coś ciepłego - wspomina Janina Andruszkiewicz, siostra Danuty.
Jakubowscy szybko stawali na nogi: dokupowali ziemię, w oborach przybywało bydła, a na podwórzu maszyn. Dochowali się dwójki dzieci. Córka, po matce też Danuta, lubiła się uczyć, a syn Sławek od małego rwał się do gospodarki. Wybierał się właśnie do technikum, gdy ojciec miał pierwszy zawał. Chociaż chory, Antoni nie ustawał w pracy. W 1997 roku upadł na polu, lekarzom nie udało się go już uratować. Syn postawił w tym miejscu krzyż.
Chłopak miał 19 lat i niewiele czasu na dorastanie do roli gospodarza. Wkrótce został prawowitym dziedzicem. W okolicy uważano go za dobrą partię: zamożny, spokojny, bez nałogów.

Dziewczyna na drodze
 Wybrał się kiedyś młody Jakubowski do Suwałk. Na krzyżówkach spotkał dziewczynę i zaproponował, że ją podwiezie. Od słowa do słowa, dowiedział się, że pochodzi z pobliskiej wsi i jest nauczycielką języka niemieckiego w jednej z suwalskich szkół. 
Młodzi zaczęli się spotykać. Sławkowi nie przeszkadzało, że dziewczyna jest od niego o pięć lat starsza. Jednak rodzinie panna do gustu nie przypadła.
- Dziewczyno, praca w dużym gospodarstwie to harówka od świtu do nocy. Ty nie zrezygnujesz z posady, a on nie pójdzie do miasta. Nie wódź Sławka za nos, ona nie dla ciebie – tłumaczyła Jakubowska.
 Matka panny też nie była zadowolona, przyjeżdżała i wykrzykiwała:
- Ona nie po to szkoły kończyła, żeby na cudzych hektarach robić. Wypędźcie ją, bo to legat– wspomina dziś siostra Sławomira.
Dziewczyna, nie przejmowała się gadaniem i była częstym gościem w Werselach.
- Do pomocy się nie rwała, z musu podmiotła czasem w chałupie – nie owijając w bawełnę mówi teściowa.
Sławek znalazł się między młotem, a kowadłem. Złego słowa nie dał na dziewczynę powiedzieć, ale do żeniaczki się nie kwapił, chociaż szło mu do trzydziestki.
- Ona była natrętna, bez wstydu i honoru – Danuta nie ukrywa niechęci do bratowej. – Przez sześć lat narzucała mu się, a brat nie wiedział, jak się od niej uwolnić.
Rodzina jest przekonana, że w zabiegach panny o względy gospodarza z Wersel nie było miłości, ale wyłącznie nieczyste intencje, bała się zostać starą panną i była interesowna.
Była żona Sławomira opędza się od pytań.
- To nie za rodzinę wyszłam za mąż, ale za Sławka, a jemu to nie przeszkadzało. Nie chcę o tym mówić. Uważam, że wyciąganie spraw osobistych na światło dzienne jest niesmaczne
- ucina.

Dwudniowe małżeństwo
Kiedy Sławomir oznajmił, że zostanie ojcem, matka orzekła: trzeba się żenić.
- Od początku jednak nie miałam zaufania do przyszłej synowej i dobrze się stało, że jeszcze przed ślubem Sławek darował siostrze część gospodarstwa: 17 ha ziemi, bydło i maszyny – kobieta wraca pamięcią do tamtych wydarzeń.
Nie o takim weselu syna marzyła Jakubowska, ale nie chciała się wtrącać. Panna szybko zakrzątnęła się koło ślubu.  Ciotka Janina przypomina epizod z tego okresu ślubu, kiedy to narzeczona czytała maila od swojej siostry, a Sławek zajrzał jej przez ramię.
- Siostra napisała: niech ten gnój zaharuje się na swoich hektarach, a ty dbaj o siebie i dziecko – opowiada kobieta.  
W sobotę, 17 stycznia 2004 roku młodzi złożyli przysięgę przed urzędnikiem stanu cywilnego. A już w dwa dni potem świeżo poślubiona małżonka zażądała, aby mąż odwiózł ją do matki.
- Gdy dopięła swego powiedziała, że nie będzie siedzieć w Werselach, bo to dziura i daleko do ludzi. Nie ma koleżanek, kina, kosmetyczki – wspomina siostra Sławka. - Brat nie chciał jej puścić, ale postraszyła policją.
Jakubowska też chciała ją zatrzymać.
- Płakałam, prosiłam, żeby została, że jakoś się dogadają. Ale ona tylko na odchodnym krzyknęła: weźcie sobie parobka, bo ja u was nie będę robiła – rozpamiętuje kobieta.
Ciotka Janina dodaje:
- Oszukała nas wszystkich.
Młoda Jakubowska nie wróciła już do męża.
- Po przyjściu syna na świat brat wysyłał pieniądze, ale ona i tak podała go o alimenty. Kiedy miał kłopoty finansowe i nie zapłacił na czas, nasłała komornika – mówi siostra Sławomira. – On był grzeczny, spokojny, a ona wykorzystywała swoją władzę nad nim. Nawet już po rozwodzie nie dawała spokoju. Śledziła każdy jego krok, wysyłała listy do koleżanek brata, oczerniała go. Często powtarzała: uważaj, rośnie spadkobierca. Myślę, że on się jej bał – dodaje. 
Wydarzenia sprzed kilku lat była żona Sławomira komentuje krótko:
- Nie ma o czym mówić. Nie ułożyło nam się, jak w wielu innych związkach.
 
Dwa krzyże na polu
Dzień 28 kwietnia 2008 r. tragicznie zapisał się w rodzinie Jakubowskich. Rano Sławek poszedł bronować pole. Długo nie wracał, a matka niespokojnie spoglądała w okno. Gdy spostrzegła biegnącego sąsiada wiedziała, że stało się coś złego.
- Nie mam pojęcia, jak mogło dojść do wypadku. Syna zawsze uważał, znał się na maszynach. Co się stało, że sztelwaga wraz z bronami spadła na niego i zabiła na miejscu? Do końca życia nie da mi to spokoju. Miał zaledwie 32 lata – łzy nie pozwalają starszej kobiecie mówić.
W miejscu tragicznej śmierci syna matka postawiła krzyż.
Była żona zmarłego gospodarza z Wersel przyjechała na pogrzeb z czteroletnim synkiem, jedynym spadkobiercą po nim. Sprawnie przeprowadziła postępowanie spadkowe i w niedługim czasie chłopiec stał się właścicielem 55 ha ziemi, domu i zabudowań gospodarskich, pokaźnej sumy z polisy ubezpieczeniowej na życie ojca oraz pieniędzy z tytułu odszkodowania za wypadek śmiertelny podczas pracy. Jako przedstawiciel prawny majątkiem zarządza jego matka.
 - „Nareszcie szczęście się do nas się uśmiechnęło” powiedziała na korytarzu w sądzie matka byłej żony Sławka do mojej zrozpaczonej siostry – przypomina Janina Andruszkiewicz.
Ludzie ze wsi, których wzorowe gospodarstwo Jakubowskiego kłuło w oczy, dołożyli do tej tragedii swoje ”pięć groszy”.
- Powiedzieli, że Sławek woził przez granicę jakichś Murzynów i dlatego zginął – mówi  jego ciotka.

Depcze naszą rozpacz
Danuta Jakubowska opuściła dom w Werselach, gdy synowa odcięła prąd oraz telefon i zamieszkała u córki w Suwałkach. Synowa wystawiła gospodarstwo na sprzedaż, chociaż matka, aktem notarialnym, zagwarantowała sobie dożywocie i ma prawo do jednego pokoju oraz korzystania z kuchni i łazienki.
 - Nie chciałyśmy wierzyć, kiedy zobaczyłyśmy ogłoszenie w internecie. Mama płacze, że ziemia pójdzie w obce ręce. Kiedy znajdzie się kupiec, synowa pewnie wyrzuci ją razem ze starymi meblami. Gdzie jej sumienie? – nie kryje wzburzenia siostra Sławomira.
Jakubowskie opowiadają, że zanim sąd wydał wyrok w sprawie spadku, była żona Sławomira przyjeżdżała z policją i mówiła, że one grabią jej majątek.
- Krzyczała, żebyśmy niczego nie ruszały z mieszkania, bo wszystko, włącznie z firankami, należy do jej syna – żali się starsza kobieta.  
Kiedy  już miała wyrok w ręku, pozamykała wszystko na kłódki i kazała bratowej  zabierać bydło i maszyny.
- Masz 24 godziny, krzyczała.  A jak nie, to wywiozę wszystko na pole, a ty zapłacisz za wynajęcie lawety – relacjonuje siostra Sławomira. – Niedługo potem złożyła w prokuraturze wniosek o karne ściganie mnie za kradzież maszyn rolniczych.

Horror trwa nadal
Wiele wskazuje na to, że Jakubowskie nieprędko uporządkują swoje sprawy majątkowe.
Matka małego Jakubowskiego wnosi kolejne oskarżenia przeciwko teściowej i synowej. Na początek pozwała je za kradzież siana.
- To było zaraz po pogrzebie. Trawa dłużej nie mogła czekać i synowa powiedziała, żebyśmy ją skosiły, bo ona nie ma do tego głowy. Potem wniosła sprawę do sądu. Całe życie przeżyłam uczciwie, a na starość zostałam złodziejką – płacze teściowa.
Bratowej postawiła też zarzut kradzieży sześcioletnich byków i fałszowanie dokumentów.
- Oskarżyła mnie o sfałszowanie umowy darowizny, dzierżawy pola, sprzedaży samochodu – wylicza Danuta. – Podczas, gdy toczy się postępowanie, w którym jestem oskarżona o spreparowanie umowy darowizny, bratowa donosi do „skarbówki”, że nie uiściłam podatku od tej właśnie umowy, ale zawartej ważnie – tłumaczy.
Była żona Sławomira uważa, że wszystko jest zgodnie z prawem.
- Gospodarstwo należało do mojego byłego męża i nie poszło w obce ręce. Odziedziczył je jego syn. Dzięki temu, nie mając ojca, będzie miał łatwiejszy start w życiu – mówi kobieta. - Nie wyrzucałam teściowej z domu, ani nie robiłam niczego, co uniemożliwiałoby jej mieszkanie. Jest prąd, drewno na opał. Teściowa może tam mieszkać, ale chyba woli być z córką w Suwałkach. Ja nawet nie mam klucza do domu – dodaje.

Bóg o nas zapomniał
Ostatni zarzut zabolał rodzinę Jakubowskich najdotkliwiej.  
- Bratowa wniosła do prokuratury, że nieumyślnie zabiłam brata. Nie dbałam należycie o maszyny, wysłałam go do pracy na swoje pole i dlatego zginął –Danuta jest wstrząśnięta oskarżeniem.
Była żona Jakubowskiego zaprzecza, jakoby włóczyła teściową i bratową po sądach.
 - Ja wniosłam tylko jedną sprawę cywilną. O siano, które należało do syna i ja powinnam je skosić – wyjaśnia kobieta. - To teściowa i szwagierka pozywają mojego syna.
Na pytanie, o co babka i ciotka oskarżają jej syna, odpowiada, że dla dobra sprawy nie chce o tym mówić. Dodaje też, że jeżeli ma jakieś spostrzeżenia, czy podejrzenia, to ma również prawo do ich wyjaśnienia.
 - Czy to ma taki wielki wpływ na ich życie, jeśli wezwane, pójdą do sądu prokuratury i porozmawiają? – dziwi się.
Siostra Sławomira mówi, że jego była żona nie przebiera w środkach żeby je zniszczyć. Znalazła nawet sprzymierzeńca. Mężczyzna ten zeznał w sądzie, że świadczy nieodpłatnie usługi w gospodarstwie.
- W ramach tych usług kosi i zbiera zasiane przeze mnie zboże, grodzi drogi i wjazd do domu i chce na siłę odebrać dzierżawione przeze mnie pole. W sądzie składa fałszywe zeznania i straszy naszych świadków. Dopuścił się nawet tego, że groził mamie siekierą. My już nie mamy siły bronić się. Gzie jej sumienie? – Danucie załamuje się głos.
Matka Sławomira pragnie już tylko spokoju.
- Razem z synem umarła nasza miłość i nadzieja, pozostała wielka pustka i straszliwy ból – żali się na los. - Bóg się chyba od nas odwrócił – dodaje szeptem.
Jej synowa przekonuje:
- Nie robię niczego, żeby im dokuczyć. Postępuję tylko zgodnie z prawem i w interesie dziecka. Syn jest jedynym potomkiem Sławka i jedynym wnukiem Jakubowskich. Zadbam o jego majątek, póki jest mały. Teraz niekoniecznie trzeba być gospodarzem, aby obsiać ziemię i zebrać plony. Można zamówić usługę. A kiedy syn osiągnie pełnoletniość sam zdecyduje, co z nim zrobić - dodaje kobieta.
Zapomina jakby, że Jakubowski junior może nie mieć takiej szansy, jeżeli znajdzie się chętny na  jego sukcesję,  jak napisano w ogłoszeniu: „niespotykaną ofertę sprzedaży gospodarstwa rolnego o powierzchni prawie 56 ha wraz z zabudowaniami” (...).  

Ewa Gawęcka


Dodano: 2009-04-23 12:11:48

F.H.U. "HYDRAULIK"
WIERTNICA DIAMENTOWA

Cinema Lumiere

Dzisiaj: (18.08.2016)

Reklama

Z jakim problemem spotkałeś/spotkałaś się przy poszukiwaniu pracy?
zbyt niskie wynagrodzenie
zbyt wygórowane oczekiwania
brak umowy o pracę
brak szkoleń
brak odpowiednich warunków/narzędzi do pracy
brak świadczeń dodatkowych
inne

Kursy walut

Dane NBP
(kurs średni)
z dnia: 16-08-19

1 USD: 3,92811 EUR: 4,3543
1 CHF: 4,00931 GBP: 4,7713
1 RUB: 0,0596 


Start


Aktualności


Informacje


Biznes


Rozrywka


Turystyka



Ogłoszenia - Suwałki | Montaż kamer Suwałki | Agroturystyka Suwalszczyzna | Internetowe Biuro Nieruchomości | Reklama Suwałki

Copyright © 2004-2019. Wszelkie prawa zastrzeżone. Numer ISSN: 2080-6701
Redakcja: Suwalski Serwis Informacyjny ul. Noniewicza 95, 16-400 Suwałki
Serwis Suwalki.info nie ponosi odpowiedzialności za treści dodane przez użytkowników
tel: 87 730 5991, 885-212-212 e-mail: [email protected], [email protected]
projekt i wykonanie: